Nieodwzajemniona miłość?

Do najdotkliwszych porażek sercowych należy nieodwzajemnione uczucie, a to właśnie przydarzyło się Karolinie. Tej, która zawsze panowała nad swoim życiem.

To było wieki temu – tak mówiła Karolina o tym, co wydarzyło się zaledwie… rok wcześniej. Nie lubiła wracać myślami do tamtego czasu.

Bo kto lubi wspominać porażki sercowe?

Do najdotkliwszych należy nieodwzajemnione uczucie, a to właśnie przydarzyło się Karolinie. Tej, która zawsze panowała nad swoim życiem.

Niespodzianka, facet jej nowej przyjaciółki, Marek, pojawia się po dłuższej nieobecności (pracował za granicą) i wkracza w uporządkowane życie Karoliny. Słyszała o nim od czasu, gdy poznała Dorotę. Że taki fajny, przystojny, a do tego najlepszy przyjaciel. A zobaczyła niezbyt wysokiego faceta o pociągłej, bladej twarzy, szarych oczach i wąskich ustach. Gdyby nie włosy – gęste, niesforne, dzięki którym jego twarz nabierała intrygującego wyrazu – Karolina nie zwróciłaby na niego uwagi.

 

Podczas pierwszego spotkania nie mogła przestać na niego patrzeć

 

Dorota to zauważyła. – Wy się skądś znacie? – zapytała. 

Oboje zaprzeczyli. Potem było tylko gorzej. Marek nie ukrywał, że interesuje go wyłącznie Dorota. Wobec Karoliny był uprzejmy, ale obojętny. Pozostawało jej tylko jedno: jak najszybciej wybić go sobie z głowy. Ale serce podpowiadało: a może nie wszystko stracone… I wtedy Dorota zwierzyła się przyjaciółce:

– Marek chyba wkrótce mi się oświadczy – powiedziała. Powiem „tak”. Rodzice tak przed laty nas sobie wymyślili.

– Nie kochasz go – stwierdziła twardo Karolina, licząc na refleksję przyjaciółki.

– Chcemy być razem – ucięła tamta. – Marek jest taki cudowny – dodała. – Przecież tobie też musi się podobać?

– Mnie? – udała zdziwienie Karolina. – Nawet nie jest w moim typie. 

Dorota i Marek ustalili, że ślub wezmą w Toronto. Trwały przygotowania do wyjazdu. Któregoś wieczoru Dorota poprosiła Marka, by odprowadził Karolinę do domu, zrobiło się bowiem późno. Dużo wtedy żartował. Dystans nagle zniknął. Czas jakby stanął w miejscu. Zamarzyło się Karolinie, że on pocałuje ją na pożegnanie. Chyba się tego domyślił. Ale powiedział „cześć” i szybko odszedł. Nie widziała się z nim już ani razu przed wyjazdem do Kanady.

reklama

Wkrótce poznała Piotra. Uosobienie męskiego uroku i pewności siebie.

 

I ten ideał zakochał się w niej. Po trzech miesiącach przyszedł z pierścionkiem.

– Kocham innego – wyznała szczerze.

– Poczekam na ciebie – powiedział trochę speszony.

Wkrótce po rozstaniu z Piotrem, dokładnie w dzień zakochanych, dostała niepodpisaną kartkę z reprodukcją obrazu „Adam i Ewa” Lukasa Cranacha Starszego. Na odwrocie nadawca napisał tylko jedno zdanie: „Nie wierz w nieodwzajemnioną miłość”. W pierwszej chwili pomyślała, że to walentynka… od Marka. Może dlatego, że kiedyś długo rozmawiali o tym niemieckim malarzu. Prawdę mówiąc, bardzo chciała, żeby to były jego słowa. Ale uciszyła serce. Kartka była nadana z Warszawy. A więc chyba od Piotra. Wylądowała na dnie szuflady. 

 

I wtedy Karolina zjawiła się u mnie, żeby zapytać, czy tak będzie wyglądać jej życie – od niewypału do niewybuchu.

 

 

Wspomniała też o tajemniczej walentynce.

– Mam powiedzieć, kto ją przysłał? – zdziwiłam się.

– No nie, sama nie wiem, dlaczego ją jeszcze trzymam – przyznała.

– Myślę, że pani wie – powiedziałam. – A jeśli chodzi o pani życie, to każdy chaos się kiedyś kończy… Za sprawą jednego człowieka wszystko się poukłada. I stanie się to już niebawem.

– Kim będzie ten mężczyzna?

– To ten, którego pani kocha.

– To niemożliwe. On ożenił się z moją przyjaciółką.

– Jest pani pewna? – zapytałam.

Po wyjściu ode mnie Karolina zadzwoniła do siostry Doroty. Od niej dowiedziała się, że ślubu nie było, że Dorota i Marek rozstali się w przyjaźni, że Dorota jest szczęśliwa z Johnem, a Marek już dawno wrócił do Polski. Podbudowana moją wróżbą postanowiła się z nim skontaktować. Bez trudu go odnalazła, nie zmienił numeru telefonu. Zapytała wprost, dlaczego po powrocie nie odezwał się do niej.

– Odezwałem się – powiedział. – Masz jeszcze tę walentynkę?

– Chciałeś mi powiedzieć, że… każda miłość jest odwzajemniona? 

– Nie, że twoja do mnie – usłyszała. I pomyślała, że będzie musiała popracować z nim nad jego komunikacją w sprawie uczuć.

Na ten temat

Anna Złotowska 
fot. shutterstock

Źródło: Wróżka nr 2/2017
Tagi:

Zobacz także

Motyl opuszcza kokon

Motyl opuszcza kokon

Pozwól sobie marzyć, wyrwij się z kokonu. Najwyższa pora przeobrazić się w pięknego motyla. »

Miłości trzeba pomagać

Miłości trzeba pomagać

Jak pomóc losowi? Może wystarczy tylko uważniej się rozglądać – w pociągu, sklepie, w parku, by zauważyć miłość swojego życia? »

Rudy warkocz

Rudy warkocz

Beata znalazła na strychu zawinięty w płótno długi, rudy warkocz prababci. Od tego czasu zaczęły ją dręczyć koszmary... »

Już w kioskach: Sierpień 2017

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube
Wydanie specjalne 2/2017