Strona główna » Archiwum » 2008 » 07 » Sen czy teleportacja



Sen czy teleportacja

Mój mąż wstaje wcześnie, bo już na siódmą musi być w pracy, a tak bardzo się przejmuje punktualnością, że często wychodzi z domu bladym świtem. Tak też było tamtego dnia. Słyszałam, jak wstał, wyprowadził psa na spacer, wrócił, zrobił sobie śniadanie i wyszedł.

Ale za jakiś czas usłyszałam, że wraca po schodach i majstruje w zamku. Podniosłam się z łóżka i zobaczyłam cień męża za szybą drzwi do naszej sypialni. Zawołałam: „Hej, zapomniałeś czegoś?”. Ale on nic nie odpowiedział. Pomyszkował tylko po kuchni i wypadł jak oparzony. Pomyślałam, że zapomniał plecaka z kartą do pracy (taką, którą trzeba odbić, wchodząc, żeby zapisały się godziny obecności) i uspokojona postanowiłam jeszcze sobie pospać. Wtulając głowę w poduszkę, zdziwiłam się tylko, że nasz pies wcale nie zareagował na powrót Edwarda – nawet nie ruszył się z koszyka.
Mąż wrócił z pracy późnym popołudniem. I już od progu rzucił: „Wiesz, co mi się dzisiaj przydarzyło?”. No pomyślałam, pewnie czegoś zapomniałeś!
„Słuchaj – ciągnął dalej – stanąłem rano na parkingu przed firmą i zobaczyłem, że znowu jestem jakiś kwadrans za wcześnie. Więc włączyłem sobie radio, zamknąłem oczy i siedziałem tak dłuższą chwilę. Parę minut przed ósmą sięgnąłem po plecak, który zawsze rzucam na przednie siedzenie, a tam nic! Zamarłem ze strachu, bo byłem pewien, że wziąłem go z domu. Ale z drugiej strony nikt nie mógł go gwizdnąć, bo drzwi i okno w aucie były zamknięte. Myślałem, co tu robić...
Jak wrócę, to nie zdążę do pracy. Postanowiłem iść do biura i zgłosić zagubienie karty. Wysiadłem, zamknąłem drzwi, jeszcze raz spojrzałem i okazało się, że plecak, jak gdyby nigdy nic, leży na przednim siedzeniu!”. Co to było za zjawisko? Kto pojawił się w naszym mieszkaniu, doniósł plecak mężowi? A może to ja miałam sen, w którym odebrałam jego niepokój? Do dziś nie umiem rozgryźć tej zagadki.

ANNA [E-MAIL]



Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.