Strona główna » Archiwum » 2008 » 09 » Każdy jest mikrokosmosem



Każdy jest mikrokosmosem

Kiedy przychodzi do niego kobieta z RZS, czyli reumatoidalnym zapaleniem stawów, wie, że w jej organizmie odłożyło się mnóstwo toksyn. Przede wszystkim z pełnego konserwantów, antybiotyków i hormonów jedzenia. Do tego dochodzą metale ciężkie z wody i powietrza. No i chemikalia, które sami produkujemy, na przykład w przewlekłym stresie. To co pozostaje po wytwarzanych na potęgę hormonach stresu, też odkłada się w tkankach i stawach.

Pierwszy krok do zdrowia to oczyszczenie organizmu z toksyn. Do tego leki. Doktor Truszkowski stosuje homeopatię klasyczną
i bioinformacyjną. I ma naprawdę dobre efekty. Dla pacjentek z RZS, które mają niewielkie szanse, by pozbyć się choroby grożącej całkowitym unieruchomieniem i bardzo bolesnej, to wielka szansa.
– Wszystko oczywiście zależy od indywidualnego przypadku. Czasem choroba jest tak zaawansowana, że mogę tylko przynieść pewną ulgę – mówi doktor Jarek Truszkowski. – Ale mam też wiele pacjentek, u których udało mi się osiągnąć naprawdę znaczną poprawę.
Oprócz odtrucia i leczenia doktor zaleca zmianę diety i stara się uwrażliwić pacjentkę na własne emocje i pragnienia.
– Jeśli po leczeniu wrócimy do dawnych nawyków, środowiska oraz sposobu życia i myślenia, które zrodziły chorobę, ona też wróci – wyjaśnia. – Na dłuższą metę nie da się żyć niezdrowo i być zdrowym. Nie jesteśmy maszyną, w której można zmienić koło i olej, i wypuścić na tę samą trasę. Człowiek to żywy organizm, zakorzeniony w przyrodzie, społeczności i duchowości. Jeżeli któryś z tych elementów szwankuje, ciało w końcu też zaczyna chorować.

Doktor wędrowiec
Jarosława Truszkowskiego zawsze coś nosiło. Szukał prawdy
o sobie, o ludziach, pociągały go poszukiwania duchowe i mistyczne. Już jako 17-latek ruszył w świat. W 1982 roku, bez paszportu ważnego na kraje kapitalistyczne, schowany w szoferce ciężarówki przekroczył granicę jugosłowiańsko-austriacką. Dalej podróżował z plecakiem autostopem, bez pieniędzy, jak tramp. Przygarnęła go dwójka Austriaków. Po pół roku pojechał do Stanów. Najpierw do Chicago, potem do Los Angeles.
– Miałem szczęście, że spotykałem po drodze wspaniałych ludzi, którzy mi pomagali. W Chicago, dzięki pewnemu Żydowi poszedłem do szkoły. W końcu miałem tylko 18 lat – mówi doktor Truszkowski. – Uczyłem się intensywnie angielskiego i pracowałem.
Jednak ciągnęły go poszukiwania duchowe. Wydawało mu się, że Los Angeles, to magiczne filmowe miejsce, gdzie ciągnęli różni odmieńcy, będzie najlepszym miejscem. I tam, w University of Complementary Medicine Santa Monica, uczył się homeopatii.

Tropiciel odwiecznej mądrości
Amerykańska wersja medycyny naturalnej i duchowości szybko okazała się niewystarczająca. Doktor Truszkowski szukał w Australii, Nowej Zelandii. Trafił też do Indii.
– Gdybym nie widział na własne oczy tego, co zobaczyłem, nigdy w życiu nie uwierzyłbym, że coś takiego się dzieje – opowiada o swoim spotkaniu z indyjskim świętym, Swami Kaleshwalem. – Widziałem cuda. Na przykład jak kupka piasku zamieniła się w opale. To nie mogła być sztuczka. Ale jeszcze bardziej spektakularne były uzdrowienia, w których uczestniczyłem. Przynieśliśmy kiedyś do Swamiego kobietę ugryzioną przez kobrę. Jej silny jad zabija, jeśli nie poda się surowicy, a u tej kobiety trucizna już zaczęła działać. Widziałem na własne oczy, jak Swami ucisnął miejsce ugryzienia i wypowiadał jakąś modlitwę. Po dwudziestu minutach nie było już śladu po działaniu jadu węża. Naocznie przeonałem się, że to co mówi się o ponadnormalnych możliwościach indyjskich świętych, jest prawdą.
W Indiach Jarosław Truszkowski uczył się ajurwedy. Żył w aśramie, gdzie było około setki cudzoziemców takich jak on. Urzekł go naturalny stosunek Hindusów do człowieka i świata, a także przekonanie, że człowiek jest mikrokosmosem, a nie kolekcją organów wrzuconych w worek skóry. Również ich tolerancja religijna. Byli hinduistami, ale uważali, że wszystkie religie mają sens i prowadzą do Boga.

Cuda i fizyka
Jarosław Truszkowski homeopatię i ajurwedę oraz medycynę chińską łączy z osiągnięciami nowoczesnej nauki. Choć tej, na którą nieco podejrzliwie patrzą przedstawiciele medycyny akademickiej. Diagnozuje za pomocą aparatu o tajemniczej nazwie QXCL. To kolejne wcielenie maszyny działającej na zasadzie biorezonansu, wciąż nieufnie traktowanego przez oficjalną naukę.
– Tę technologię opracowało wojsko na potrzeby walki z terroryzmem. Miało być montowane w telefonach komórkowych, żeby wykrywać cząstki wąglika w powietrzu. Tym aparatem skanuję ciało i wykrywam wadliwą pracę narządów, obecność bakterii, wirusów, grzybów. Urządzenie jest bardzo dokładne. Mierzy poziom witamin, aminokwasów, enzymów, hormonów, cukrów, a także alergenów w organizmie. Kiedy poznam przyczyny schorzeń, zabieram się za leczenie. Stosuję zarówno nowoczesną homeopatię bioinformacyjną, czyli takie leki, które wpływają na wadliwe wibracje komórek, jak też stare sposoby medycyny naturalnej: zioła, masaże, akupunkturę. Zalecam też relaks i medytację oraz balansowanie energetyczne organizmu za pomocą zabiegów QXCL.br>

Lepiej zapobiegać
Doktor Truszkowski często przytacza chińskie przysłowie: „Leczyć kogoś to tak, jakby zacząć kopać studnię, kiedy jest się spragnionym”. Dlatego on robi wszystko, żeby wyprzedzić chorobę. Chciałby otworzyć centrum medyczne, rodzaj kliniki-sanatorium, gdzie uczyłby ludzi, jak zdrowo żyć, żeby nie narażać się na choroby i uniknąć leczenia. Ale z chorobami też radzi sobie dobrze. Pomaga w cukrzycy, astmie oraz nadciśnieniu, plagach współczesności.
– Mam też dobre wyniki w leczeniu takich trudnych schorzeń, jak fibromialgie, zespół przewlekłego zmęczenia czy RZS oraz depresji i fobii – mówi Jarosław Truszkowski. – Leczę wiele dzieci, które przychodzą do mnie z powracającymi infekcjami.
Nie da się nikogo zmusić, żeby żył zdrowo. Najczęściej do lekarza idziemy dopiero wtedy, gdy choroba jest już zaawansowana. Wszystkich lekarzy to boli. Ale tych, którzy tak jak Jarosław Truszkowski wiedzą, jak bardzo uczucia, przeżycia, myśli, dieta i środowisko, w którym żyjemy, wpływa na zdrowie albo prowadzi do choroby, najbardziej.

REWOLUCJA NA TALERZU
Doktor Truszkowski, który kilkanaście lat leczył takie gwiazdy Hollywood, jak Michael York, Steven Seagal czy Michael Madsen, załamuje ręce nad dietą Polaków. Za wiele w niej mięsa, wędlin i tłuszczu. Niestety, schabowy z kapustą i ziemniakami oraz mielony z marchewką i groszkiem plus kartofelki, trzymają się mocno.
Mamy przy tym przekonanie, że żywimy się bardzo zdrowo, a to niestety nie jest prawdą. Doktor Truszkowski radzi:

  • Ogranicz jedzenie mięsa, wędlin i tłuszczów zwierzęcych. Omijaj fast-foody, jeśli nie chcesz wyglądać jak zapaśnik sumo.
  • Zmień dietę na taką, w której będą dominowały warzywa, owoce i produkty zbożowe.
  • Owoce jedz zawsze osobno, przed zasadniczymi posiłkami.
  • Nie łącz w jednym posiłku białek i węglowodanów (jeśli schabowy,to z samą kapustą, bez ziemniaków).
  • Pij przed posiłkiem, a nie po.

Tekst:ANNA ŁAWNICZAK
SŁAWOMIR KUBALA



Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.