Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
Strona główna » Archiwum » 2009 » 11 » Siła twoich zalet
Siła twoich zalet
Nie lubisz listopada? Bo plucha, zimno i ciemno? To może być najlepszy miesiąc w roku! Nie to nie oferta cudotwórcy. Wystarczy, że nauczysz się doceniać swoje mocne strony.
Dwa lata temu nie wyobrażałam sobie, że będę siedziała z tobą w tej kafejce i rozmawiała o tym, jak parzyć dobrą kawę. I o tym, dlaczego najlepsze ciasto czekoladowe piecze moja sąsiadka Krysia – 43-letnia Irena Wojakowska poprawia koronkową serwetkę na stoliku.
Dwa lata temu przechodziła codziennie do pracy na poczcie koło pustego lokalu po sklepie spożywczym. Marzyła o tym, że wynajmuje go i zamiast siedzieć całymi dniami w okienku, prowadzi małą kawiarenkę, do której wpadają na ciastka dziewczyny z pobliskiego liceum, a po pracy jej koleżanki przychodzą na plotki.
Uwierz w siebie
– Kiedy powiedziałam mężowi, że chciałabym wynająć ten lokal i zrobić tam kafejkę, przez kilka minut nic nie mówił – wspomina Irena. – Myślałam, że milczy, bo pomysł był tak głupi, że brakło mu słów. Ale po chwili powiedział coś, co mnie zaskoczyło: „No tak, ty rzeczywiście potrafisz wszystko świetnie zorganizować, więc pewnie i ta kawiarnia też by ci się udała”. Zdziwiłam się: ja dobrą organizatorką? Ale potem zaczęłam myśleć. Rzeczywiście... Remont kuchni poszedł jak z płatka, bo zaangażowałam do pomocy brata i sąsiada. Od lat zajmuję się organizowaniem wyjazdów na wakacje dla nas i naszych przyjaciół. Kuzynka prosiła ostatnio, żebym pomogła jej przygotować przyjęcie z okazji 20--lecia ślubu. Przypomniałam sobie, że w ósmej klasie dostałam nagrodę za to że zorganizowałam pomoc z matematyki dla słabszych uczniów. Pomyślałam, że to nie jedyna zaleta, która przyda się w prowadzeniu kawiarni. Bo przecież potrafię też rozmawiać z ludźmi i jestem życzliwa. Potrafię poprosić o pomoc i radę, a to też się przyda w prowadzeniu własnego interesu.
Irena wynajęła lokal, wzięła pożyczkę na remont dawnego spożywczaka i na dobry ekspres do parzenia kawy. Remontem zajął się jej brat, który miał firmę remontową. Meble wyszukiwała dla niej w komisach bratanica, która studiuje na ASP. Koronkowe serwetki wypożyczyła teściowa, a ciasto do kawy zaczęła piec sąsiadka, która mogła dorobić do emerytury.
– Na początku bałam się tak, że nie mogłam zasnąć – wspomina Irena. – Wyjdzie, nie wyjdzie? Co się stanie, jak mi się nie uda? Przecież jestem trochę roztargniona i niecierpliwa, nie poradzę sobie. Ale w takich chwilach uspokajało mnie powtarzanie sobie: Masz zalety, które ci pomogą. Myśl o nich, nie o przeszkodach!
Irena intuicyjnie zrobiła coś, co według najnowszych badań psychologicznych jest najlepszym sposobem na osiągnięcie celu: skupiła się na tym, co dobre w jej charakterze, a nie na walce ze swoimi wadami.
Według danych Instytutu Gallupa, który w ramach projektu „StrenghtsFinder” przebadał ponad dwa miliony osób z całego świata, większe sukcesy w życiu osobistym i zawodowym osiągamy wtedy, kiedy rozwijamy nasze mocne strony. Jeśli tyle samo wysiłku wkładamy w pracę nad swoimi słabościami, odnosimy znacznie mniejsze sukcesy. Kiedy mamy więc szansę na ponadprzeciętne osiągnięcia i poczucie spełnienia? Kiedy poznamy swoje unikalne mocne strony i nauczymy się je wykorzystywać. Michael Jordan był zupełnie przeciętnym bejsbolistą, ale okazał się doskonałym koszykarzem!
Odkryj swoje powołanie
Myślisz, że łatwo wierzyć w siebie i swoje mocne strony, kiedy ma się, jak Irena, męża, który ją wspiera i rodzinę, która jej pomaga? Znacznie trudniej to zrobić, jeśli sama musisz płacić czynsz, rachunki i koszty naprawy wziętego na kredyt samochodu? Mylisz się.
W każdym miejscu i w każdym wieku można robić to co da nam poczucie satysfakcji.
Jak twierdzi światowy autorytet w dziedzinie psychologii pozytywnej profesor Martin Seligman, autor świetnej książki „Prawdziwe szczęście. Psychologia pozytywna a urzeczywistnienie naszych możliwości trwałego spełnienia”, kluczem do przekształcenia nawet nudnego zajęcia w pracę dającą zadowolenie jest potraktowanie go jako powołania. A to jest możliwe wtedy, kiedy będziemy wykorzystywać i rozwijać swoje mocne strony. Niezależnie od tego, jaka to jest praca.
Mało prawdopodobne? Naukowcy z Uniwersytetu Nowojorskiego – psycholożka Amy Wrzesniewski ze współpracownikami przeprowadzili badania wśród salowych. Okazało się, że dla wielu z nich krzątanie się wokół pacjentów jest powodem do dumy. Organizowały swoją pracę tak, aby była jak najbardziej wydajna.
Troskliwie odnosiły się do chorych, uważały, że odgrywają ważną rolę w przywracaniu zdrowia pacjentom. Natomiast te salowe, które tylko wykonywały swoje obowiązki, miały znacznie mniejszą satysfakcję z życia.
W innym badaniu okazało się, że najbardziej nieszczęśliwi i narażeni na choroby są prawnicy! Mimo że jest to zawód prestiżowy i dochodowy.
– To zależy, co robi prawnik – śmieje się Joanna Wrześniewska, 30-letnia prawniczka. – Na studiach marzyłam, że będę pracować w policji albo w sądzie. Zrobię aplikację adwokacką i będę panią mecenas. Ale kiedy po obronie pracy magisterskiej wróciłam do mojego miasta, okazało się, że nie czekają na mnie wymarzone posady. Po kilku miesiącach poszukiwań etat w Agencji Rolnej przyjęłam z ulgą, choć bez entuzjazmu. Bałam się, że nie poradzę sobie z awanturującymi się rolnikami, którym będę musiała pomagać wypełniać wnioski. Na początku przychodziłam z pracy i nie mogłam zasnąć, bo panikowałam, że zrobiłam błąd w papierach, które już poszły do centrali. Rano okazywało się, że wszystko było dobrze. Po kilku miesiącach tak polubiłam tę pracę, że nie zamieniłabym jej na żadną inną. Co się stało?
Jestem cierpliwa i dokładna
Po miesiącu w biurze Joanna dostrzegła, że ustawia się do niej kolejka klientów, którzy wolą poczekać dłużej, byle to ona pomagała im wypełnić formularze. Nie drażniło jej, że musi kilka razy powtarzać, gdzie trzeba wpisać nazwisko, a gdzie liczbę hektarów. Potem kilka razy sprawdzała, czy wszystko jest dobrze wpisane.
– Moja siostra miała rację, gdy żartowała, że w domu moja dokładność, zwłaszcza jeśli chodzi o porządki, doprowadza wszystkich do szału, ale w pracy w Agencji przyda się jak znalazł – śmieje się Joanna. – Poza tym jestem cierpliwa. Od dziecka. Lubiłam naśladować mamę nauczycielkę i zawsze łagodnie tłumaczyłam młodszej siostrze, gdzie zrobiła błąd w równaniu i jak go poprawić.
Joanna cieszy się, kiedy biednie ubrana rolniczka dziękuje jej za pomoc albo kiedy znajomy ciotki chwali, że „jest wyjątkowo miła i uprzejma”. Ma też poczucie, że robi coś dobrego dla ludzi, którzy bez jej pomocy nie poradziliby sobie z wypełnieniem wniosku o dopłaty rolnicze.
– Zanim zaczęłam tu pracować, zastanawiałam się, jak wytrzymam osiem godzin w biurze. Teraz ani się obejrzę, jak ten czas mija.
Cierpliwość, rozsądek i wytrwałość nie są cechami najbardziej cenionymi w naszych czasach. Badania przeprowadzone w 40 krajach przez amerykańskich naukowców Nansook Park, Christophera Petersona i Martina Seligmana pokazały, że ludzie rzadko przyznają, że są cierpliwi i rzadko traktują to jako zaletę. Warto zdać sobie sprawę z tego, że to naprawdę mocna strona. I coraz rzadsza w czasach, w których reklamy przekonują nas, że wszystko można mieć natychmiast i bez wysiłku.
A to nieprawda. Bo właśnie dzięki cierpliwości i dokładności Joanna zyskała sympatię klientów i uznanie szefa. Dzięki tym cechom z chęcią idzie do biura i najczęściej nie zauważa, kiedy mija osiem godzin pracy. Świadomość, że jest dobra w tym, co robi, wzbudza w niej radość i dumę. I chęć wyjścia do pracy, bo ona kojarzy się jej z pozytywnymi emocjami.
Jak sprawić, by osiem albo więcej godzin w pracy przestało być nużącym obowiązkiem, a stało się źródłem satysfakcji? Rozpoznać swoje mocne strony.