Małe litery Średnie litery Duże litery

Módl się i zarabiaj…

W czasach Starego Testamentu łatwo dochodziło się do fortuny i stanowisk. Pod jednym warunkiem. Należało podobać się Bogu. W Nowym Testamencie jednak rozdawanie stad i splendorów skończyło się raz na zawsze.

Nie ma to jak prężna, dobrze rozwijająca się firma, która stawia na młodych i przedsiębiorczych! Taka korporacja to prawdziwy skarb. Nie brakło takich również w czasach biblijnych. O światowych koncernach, co prawda, nikt wtedy jeszcze nie słyszał, ale dobry menedżer, choćby nawet zaczynał jako niewolnik, z boską pomocą mógł się wspiąć na same szczyty. Nawet w największym ówczesnym imperium, Egipcie.

Na obrazie Niemca Petera von Corneliusa (XIX w.), Józef jako więzień, tłumaczy sen faraonaProrok i spekulant

Młody Hebrajczyk Józef cieszył się wielkimi względami ojca. Nie podobało się to jego braciom. Sprzedali go więc Izmaelitom, a ci przehandlowali chłopaka dalej, do Egiptu. Tam został niewolnikiem dowódcy straży faraońskiej, Potifara. Ten szybko docenił menedżerskie umiejętności Józefa i powierzył mu zarządzanie całym swoim majątkiem. Pech chciał, że młodzieniec wpadł w oko też żonie Potifara.

Próżna i znudzona życiem kobieta podstępem zaciągnęła Hebrajczyka do sypialni. Wiedząc jednak, że romans z małżonką szefa może skończyć się tylko katastrofą, młodzieniec dał dyla. Dalej zadziałała już urażona kobieca duma. Józef, oskarżony o gwałt, trafił do więzienia. Za kratami objawił się jego kolejny talent. Razem z Józefem odsiadkę odbywali podczaszy i piekarz faraona. Pewnej nocy obaj mieli dziwne sny, których nie potrafili wyjaśnić. Józef w lot pojął, o co chodziło, i orzekł: podczaszy zostanie uwolniony, piekarz zaś skazany na śmierć. Tak też się stało.

JÓZEF
Andy Warhol mawiał, że każdy ma swoje pięć minut. Biblijny Józef potrafił je wykorzystać lepiej niż inni. Powyżej, na obrazie Niemca Petera von Corneliusa (XIX w.), jeszcze jako więzień, tłumaczy sen faraona.
{google_adsense}
Józef pozostał w celi jeszcze przez dwa lata, ale znów uśmiechnęła się do niego fortuna. Oto faraonowi przyśniło się, że z Nilu wychodzi najpierw siedem krów tłustych, a potem siedem krów chudych. A następnej nocy – siedem kłosów pełnych i siedem kłosów pustych. Astrologowie ani magowie nie potrafili wyjaśnić znaczenia snu. Wtedy podczaszy przypomniał sobie o Józefie. Ten bez problemów zinterpretował wizje: oto nadejdzie siedem lat obfitych plonów, potem zaś siedem lat suszy.

Wszystko spełniło się co do joty, ale za radą Józefa Egipcjanie zawczasu przygotowali się do kryzysu. W uznaniu faraon mianował go zarządcą Egiptu. Swój sukces Józef zawdzięczał niezwykłemu darowi, który jak twierdził, pochodził od Stwórcy. „To Bóg przemawia do ciebie, nie ja” – rzekł postawiony przed faraonem.

Bez wątpienia miał też jednak smykałkę do biznesu. Dziś pewnie zrobiłby karierę jako giełdowy gracz, zwłaszcza że miał przecieki z najlepiej poinformowanych źródeł. Kiedy przyszła susza, Józef wyczuł koniunkturę i po mocno zaniżonych cenach odkupywał dla faraona ziemię od tych, którym w oczy zajrzało widmo głodu. Zajęcie to nie było zbyt etyczne, ale zyskowne. Dawni właściciele stali się dzierżawcami i dalej pomnażali majątek, tyle że już nie własny, lecz faraona.

Opromieniony skutecznością swoich działań antykryzysowych, Józef pogodził się z braćmi, sprowadził do Egiptu rodzinę i dożył, jak czytamy w Biblii, 110 lat.

Żeby zdobyć bogactwo i stanowiska, zawsze trzeba się było mocno namęczyć. Zmieniali się przecież władcy, a i ludzi zawistnych nie brakowało. Jednak człowiek sukcesu potrafi dostosować się do każdych warunków. Szczególnie gdy jest wybrańcem Boga, który go szczodrze obdarowuje. Wtedy może być już spokojny o przyszłość. Jak pisał Kohelet: „Bo człowiekowi, który Mu jest miły, daje On mądrość i wiedzę, i radość, a na grzesznika wkłada trud, by zbierał i gromadził, i potem oddał temu, który się Bogu podobał”.

Oportunista, ale z zasadami

Daniel podobał się Bogu na bank. Pochodził z bogatej żydowskiej rodziny, ale w młodości trafił do babilońskiej niewoli i został sługą na dworze Nabuchodonozora. Gdy królowi przyśnił się wielki posąg ze złota, miedzi, żelaza i drewna, zniszczony uderzeniem kamienia, żaden mędrzec nie potrafił objaśnić snu. Dopiero Daniel wytłumaczył, że posąg symbolizuje ziemskie królestwa, a kamień – Królestwo Boże. Uradowany Nabuchodonozor kazał palić przed Danielem kadzidła, uznał go za mędrca i obdarzył państwowymi godnościami.

Jako „zwierzchnik wykładaczy snów, wróżbitów, Chaldejczyków i astrologów”, czyli innymi słowy – minister magii, Daniel służył nie tylko Nabuchodonozorowi, ale również jego następcy, Baltazarowi. To właśnie jemu wyjaśnił znaczenie tajemniczego napisu „mene, mene, tekel ufarsin”, jaki pojawił się na ścianie podczas uczty. Według Daniela tą grą słów Bóg przekazał babilońskiemu władcy, iż zmierzył i zważył jego uczynki oraz wyznaczył kres jego panowania. Taktownie jednak nie wspomniał, kiedy ma to nastąpić. A nadszedł on jeszcze tej samej nocy – Babilon zdobyli Persowie.


Baltazar zginął, a miejsce na tronie zajął jego perski wróg Cyrus. Ale to nie zaszkodziło Danielowi. Nowemu władcy służył z równym oddaniem, co poprzedniemu. Został nawet jego prawą ręką. Nie spodobało się to Persom, którzy oskarżyli go o potajemne oddawanie czci Bogu. Zgodnie z prawem Cyrus musiał skazać go na śmierć i nakazał wrzucenie do jaskini pełnej lwów. Tu jednak stał się cud i przez całą noc zwierzaki, zamiast pożreć Daniela, tylko merdały do niego ogonami. Rano został więc uwolniony, a jego miejsce pośród lwów zajęli donosiciele (tym razem ze skutkiem śmiertelnym). Nasz bohater zaś dalej piastował swoje wysokie stanowisko, otrzymując od Boga kolejne prorocze wizje i sny.

Daniel jest biblijnym przykładem na to, co w Polsce do dziś znajduje słabe zrozumienie. Że w administracji publicznej najlepiej sprawdzają się nie polityczni figuranci, ale fachowcy (nawet jeśli nie podzielają przekonań partii rządzącej). Daniel dobrze służył aż trzem różnym królom, a dzięki wierze i sprytowi zawsze udawało mu się utrzymać na szczycie.

Hiob wg  Francuza Laurenta de La Hyre’aWierny i… coraz bogatszy

Nie wszyscy starotestamentowi bogacze kombinowali jak koń pod górę. W czasach biblijnych do majątku dochodzili też ludzie szlachetni. Tak jak Hiob – „mąż sprawiedliwy, prawy, bogobojny i unikający zła”. I dodajmy – bardzo majętny.

Miał on 7 tysięcy owiec, 3 tysiące wielbłądów, 500 oślic i wiele służby. Zapewne dożyłby on swoich dni w spokoju, mnożąc stada i obrastając w jeszcze większe bogactwo, gdyby… Bóg nie założył się z szatanem.

Temu ostatniemu nie podobała się pobożność Hioba i podstępnie zapytał, czy jeśli Hiob straciłby swój majątek, to czy nadal wielbiłby Boga, czy raczej go przeklinał? Po takim postawieniu sprawy Stwórca nie miał innego wyjścia, jak tylko zgodzić się na wystawienie swojego wyznawcy na próbę. Stada Hioba zostały więc rozgrabione, słudzy wymordowani, a wichura powaliła dom, zabijając jego wszystkie dzieci. Na dodatek szlachetny mąż zapadł na śmiertelny trąd.
{google_adsense}
Hiob nie mógł zrozumieć, czemu to wszystko go spotkało. Przeklinał dzień swojego urodzenia, ale na Stwórcę nie powiedział złego słowa. W ten sposób Bóg wygrał zakład, a Hiob uzyskał błogosławieństwo. Nieuleczalna choroba ustąpiła równie nagle, jak się pojawiła, a jego dobytek został podwojony do 14 tys. owiec, 6 tys. wielbłądów i 1000 oślic. Mało tego, pojął nową, zapewne młodszą żonę (stara gdzieś wyparowała), z którą miał dziesięcioro dzieci i dożył 140 lat. Mówiąc krótko, trafił mu się dobry interes. Bycie dobrym człowiekiem czasem się opłaca.

HIOB
Religijność popłaca. Wystarczy spojrzeć na portret Francuza Laurenta de La Hyre’a.


Sukces przy mężu i na własny rachunek

Biblijny sukces nie był zarezerwowany wyłącznie dla mężczyzn, choć oczywiście na osiągnięcia starotestamentowych kobiet feministki kręcą nosem. W społeczności patriarchalnej pozostawała im bowiem rola żon, które umiejętnie manipulują potężnymi mężami. Tak jak w opowieści o Esterze.

Jej małżonek, król Kserkses, nie wiedział, że jest ona Żydówką i że czuwa nad nią jej opiekun – Mardocheusz. To on odkrył spisek przeciw królowi i przez Esterę uprzedził władcę. W tym czasie przeciw Żydom knuł dostojnik Haman. Namówił on nawet króla do wydania dekretu wymierzonego w Izraelitów. Dopiero piękna Estera wybłagała zmianę decyzji. Koniec końców sprawiedliwości stało się zadość: Haman został powieszony, Estera dostała jego dom, a Mardocheusz stał się doradcą króla. Ten zaś nawet zezwolił Żydom „pozbyć się” swych wrogów. Na cześć tych wydarzeń wyznawcy judaizmu do dziś obchodzą święto Purim.

Najwyższe stanowisko nie „przy mężu” osiągnęła Debora, opisana w Księdze Sędziów. Była ona jedyną w historii starożytnego Izraela kobietą sędzią i to w czasach, kiedy głos pań w tym urzędzie w ogóle się nie liczył. Swój sukces, podobnie jak Józef i Daniel, zawdzięczała darowi prorokowania. Jako ta, przez którą przemawiał Bóg, Debora nie tylko ferowała wyroki, ale też porwała Izraelitów do walki przeciw uciskającemu ich królowi Kanaanu, Jabinowi. Tym samym stała się kimś w rodzaju Joanny d’Arc czasów biblijnych. Z tą oczywiście różnicą, że jej przygoda z bronią nie skończyła się spaleniem na stosie, ale zwycięską ucztą.


Bogacz sfrustrowany

Cóż jednak z tego, że nagromadzimy całe bogactwo świata, skoro i tak musimy go w końcu opuścić? Bo nie ma, niestety, nic trwałego. W Księdze Koheleta czytamy: „Marność, wszystko marność nad marnościami”. Innymi słowy, ziemskie bogactwa i splendory, choć tak przez wszystkich pożądane, koniec końców nie znaczą nic.

Czy zatem majątek i kariera były pogardzane przez Hebrajczyków? Bynajmniej. Już z Księgi Rodzaju dowiadujemy się, że „zasiał Izaak ziarno i doczekał się w owym roku stokrotnego plonu, gdyż Pan mu pobłogosławił”. I dalej w Księdze Powtórzonego Prawa: „Pamiętaj o Panu, Bogu twoim, bo On udziela ci siły do zdobycia bogactwa”. Sprawa jest zatem jasna: do sukcesu i majątku dążyć nie tylko wolno, ale nawet trzeba. Oczywiście pod warunkiem że pamięta się, od kogo pochodzą te dary. Te zaś – nie ukrywajmy – dla tych, którym Bóg sprzyjał, były wielce atrakcyjne.

Kohelet, choć tyle mówi o marności rzeczy świata tego, pobudował domy, winnice, ogrody i parki. Do tego miał mnóstwo niewolników i niewolnic, które na świat wydały następnych niewolników. Wreszcie stada bydła i owiec oraz skarbiec pełny złota i srebra. Z takich luksusów aż żal nie skorzystać, stąd i takie zwierzenie Koheleta: „Nabyłem śpiewaków i śpiewaczki oraz rozkosze synów ludzkich: kobiet wiele”. I choć w ostatecznym rozrachunku wszystko to marność nad marnościami, to – nie ukrywajmy – marność miła sercu i duszy. W przeciwieństwie do tej będącej udziałem tych, którzy w trudzie i znoju musieli walczyć o kawałek strawy.
{google_adsense}
Dydaktyczny „komiks” z XI-wiecznego Ewangeliarza z EchternachSkąpcy i filantropi

Stosunek do sukcesu i bogactwa zmienił się w Nowym Testamencie. Wprawdzie wspominany już Kohelet ostrzegał: „Kto kocha się w pieniądzach, pieniądzem się nie nasyci; a kto się kocha w zasobach, ten nie ma z nich pożytku. (…) Gdy dobra się mnożą, mnożą się ich zjadacze. (…) Słodki jest sen robotnika, czy mało, czy dużo on zje, lecz bogacz mimo swej sytości nie ma spokojnego snu – ale to dopiero Jezus znalazł dobrą radę dla tych wszystkich, którzy zgromadzili fortuny. Kazał rozdać je bliźnim.

Kiedyś zapytał się go młodzieniec, jak osiągnąć zbawienie. A Jezus odpowiedział mu: nie kradnij, nie cudzołóż, szanuj ojca i matkę, a jeśli chcesz być doskonały, rozdaj majątek ubogim i chodź ze mną. Wtedy młodzieniec zasmucił się i odszedł, bo żal mu było pozbywać się tego, co ma. Jezus rzekł zaś: »Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego«”.

O ile w Starym Testamencie spryt i boska pomoc służyły pomnażaniu majątku, o tyle w Nowym rozdawanie stad i splendorów skończyło się raz na zawsze. Bogactwo stało się zagrożeniem, które odciąga od spraw ducha. Dlatego Mateusz radzi, by gromadzić sobie skarby w niebie, gdzie „ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną”.

Najdosadniej jednak rzecz całą ujmuje sam Jezus, mówiąc u Mateusza: „Nie możecie Bogu służyć i mamonie”. Bogaczy, którzy nie chcieli wspomagać biednych, czekały męki piekielne, tak jak w przypowieści o bogaczu i Łazarzu. Ten pierwszy, choć codziennie biesiadował, nigdy nie pozwolił nasycić się resztkami ze swojego stołu żebrakowi Łazarzowi.

Po śmierci trafił więc do piekła, bo jak powiedział mu Abraham: „Przypomnij sobie, że ty za życia otrzymałeś swe dobra, podczas gdy Łazarz doświadczył niedoli. Teraz on tu doznaje pociechy, a ty cierpisz męki”. Nie znaczy to oczywiście, że Jezus potępia tych, którzy w pocie czoła pomnażają dobytek własny i swoich pracodawców. W końcu, żeby coś rozdać, trzeba to wcześniej zgromadzić.

BOGACZ I ŁAZARZ
„Jeśli nie chcesz smażyć się w piekle, podziel się”. Dydaktyczny „komiks” z XI-wiecznego Ewangeliarza z Echternach.


Staraj się nie pożyczać, a jeśli musisz – zawsze oddawajBiblia radzi, jak zrobić Interes

  • Inwestuj ostrożnie i lokuj pieniądze w różnych przedsięwzięciach: „Rozdaj część między siedmiu czy nawet ośmiu, bo nie wiesz, co może się złego przydarzyć” (Koh. 11:2). „Brak rady unicestwia zamiary, udają się one, gdzie wielu doradców” (Prz. 15:22).
  • Staraj się nie pożyczać, a jeśli musisz – zawsze oddawaj: „Będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał” (Pwt. 15:6). „Lepiej, że nie ślubujesz wcale, niż żebyś ślubował, a ślubu nie spełnił” (Koh. 5:4).
  • Bądź uczciwy w interesach: „Obrzydła dla Pana waga fałszywa, upodobaniem Jego – ciężarek uczciwy” (Prz. 11:1). „Przepadnie bogactwo podstępnie zagarnięte, a krok za krokiem zdobywane – rośnie” (Prz. 13:11).
  • Pożyczaj innym, lecz nie na procent:„Jeśli bliźniemu swemu udzielisz pożyczki z zabezpieczeniem, nie wejdziesz do jego domu, by zabrać cośkolwiek w zastaw” (Pwt. 24:10). Do królestwa niebieskiego wejdzie „ten, kto nie daje swoich pieniędzy na lichwę” (Ps. 15:5).
  • Zawsze planuj swoje działania: „Roztropny czyni wszystko z rozwagą, a dureń ujawnia głupotę” (Prz. 13:16). „Dom się buduje mądrością, a roztropnością – umacnia; rozsądek napełnia spichlerze wszelkimi dobrami drogimi, miłymi” (Prz. 24:3–4).
  • Odkładaj na przyszłość: „Cenny skarb i oliwa w domu mądrego, a głupiec je marnotrawi” (Prz. 21:20). „Niechaj pierwszego dnia tygodnia każdy z was coś odłoży według tego, co uzna za właściwe, żeby nie zarządzać zbiórek dopiero wtedy, kiedy przybędę” (1Kor. 16:2).
  • Pracuj ciężko: „Każdy trud przynosi zysk, gadulstwo – jedynie biedę” (Prz. 14:23). „Pragnienie uśmierca leniucha, bo jego rękom nie chce się pracować” (Prz. 21:25).


Stanisław Gieżyński
fot. East News, Wikipedia, shutterstock.com

Źródło: Wróżka nr 10/2011
Tagi: