Małe litery Średnie litery Duże litery

Przez żołądek… do szczęścia!

Są diety na zdrowe serce, na wątrobę, na nerki, są i na… dobry humor. Trochę orzechów, sałatka polana oliwą, dwa razy w tygodniu na obiad ryba, na deser słodki owoc – i jest lepiej. To działa!

Przez żołądek… do szczęścia!Podobno są dwie rzeczy, które poprawiają nam humor. Jedna to nowa sukienka, a druga – kawałek czekolady. Albo ciastko z kremem. O ile metoda pierwsza, czyli zakupy, działa, ale tylko przez chwilę, a w dodatku rujnuje budżet, o tyle drugą warto rozważyć. Oczywiście nie chcemy przez to powiedzieć, że jesienną depresję należy „zajadać” słodyczami (potem się okaże, że nie wchodzimy w żadne ciuchy, co z pewnością poziom depresji podniesie, a nie obniży). Jednak kluczem do poradzenia sobie z listopadowym smutkiem rzeczywiście jest dieta. Odpowiednia dieta!

Brytyjscy lekarze udowodnili, że zmiana sposobu jedzenia na „antydepresyjny” podziałała aż u 88 procent badanych! Dobra wiadomość jest taka, że nie będziemy musieli katować się tym, czego nie lubimy, lub rezygnować z przysmaków. Bo dieta „na dobry humor” to tak zwana zdrowa dieta. Zawiera tyle różnych produktów, że każdy spokojnie wybierze dla siebie taki wariant, który mu odpowiada. Co więc jeść, by nie było nam smutno?

Na dobry początek dnia

Zjedz dobre śniadanie. Od razu uprzedzamy: słodkie niewskazane. Jogurt waniliowy czy bułeczka z dżemem dadzą wprawdzie energetycznego kopa, ale gdy poziom cukru spadnie (a stanie się to dość szybko), będziemy się czuć jeszcze gorzej.
{google_adsense}
Jak ma więc wyglądać śniadanie antydepresyjne? Oto ono: płatki zbożowe (ale nie te oklejone czekoladą, lukrem czy miodem), może być zwykła owsianka. Albo niesłodzone müsli z jogurtem naturalnym. Dorzućmy garść orzechów czy suszonych owoców. Jeśli kanapka, to z chleba pełnoziarnistego (poznasz go po tym, że jest ciężki i gliniasty, a nie posypany ziarnami). Dlaczego? Bo musimy sobie dostarczyć przede wszystkim węglowodanów.

Właśnie one pobudzą mózg do produkcji serotoniny (gdy jest jej za mało, jesteśmy zmęczeni czy podenerwowani). Zresztą nasz organizm sam domaga się węglowodanowego lekarstwa – podświadomie sięgamy po takie produkty. Niestety, często idziemy na skróty i pochłaniamy w dużej ilości to, co słodkie. Działa, choć na krótko. Dlatego trzeba postawić na węglowodany złożone – wchłaniają się dłużej, ale i dłużej działają.

Główny posiłek dla mózgu

To węglowodanowy obiad. Niech będą tam kasze, makarony, ciemny ryż, rośliny strączkowe. I koniecznie solidna porcja kolorowych warzyw (najlepiej na surowo, żeby nie stracić cennych witamin i minerałów!). A na deser – owoc, np. pieczone jabłko. Ale żeby dostarczyć sobie odpowiedniej dawki serotoniny, która jest gwarantem dobrego nastroju, to nie wystarczy.

Do jej produkcji niezbędny jest tryptofan. To aminokwas, którego organizm sam nie produkuje – musimy więc go „zjeść”. Znajdziemy go w mięsie (świetny będzie indyk), w rybach, żółtym serze, twarogu, bananach, jajkach. Jest więc z czego wybierać. Przy okazji dostarczymy organizmowi jeszcze jednego oręża w walce z kiepskim nastrojem: witamin, zwłaszcza tych z grupy B. B1 zwana jest inaczej tiaminą, czyli witaminą optymistów.  

Tłuste – tak, ale tylko ryby

Nie ulegajmy mitom: to nieprawda, że gdy zimno, musimy jeść tłusto. Ani to nas nie rozgrzeje, ani nastroju nie poprawi. Możemy zyskać wyłącznie… parę kilo więcej. Jedyne tłuszcze, których i warto, i trzeba sobie dostarczać, to tłuste morskie ryby, oliwa i oleje tłoczone na zimno. To, że ryby są zdrowe, tajemnicą nie jest. Specjaliści radzą, żeby jeść je dwa razy w tygodniu. Jesteśmy za! Chodzi o nienasycone kwasy tłuszczowe omega-3. W wojnie z depresją również one walczą na pierwszej linii.

Malcolm Pett z uniwersytetu w Sheffield stwierdził, że znaczna część (ponad 60 procent) pacjentów, u których nie powiodła się kuracja prozakiem, zareagowała pozytywnie na kwasy omega-3! A najlepszym ich źródłem są tłuste ryby morskie. Wprowadźmy do menu łososia, halibuta, dorsza, makrelę. Natomiast kwasów omega-6, również bardzo pożądanych, dostarczą nam oliwa, orzechy, awokado, pestki słonecznika.


Zamiast kawy – herbata

Listopad jest miesiącem sennym. Żeby się rozbudzić, zaczynamy dzień od kawy. Potem w pracy jedna, druga, trzecia – czasem nawet nam samym rachunek się myli. Lepiej jednak dobrze liczyć i ograniczyć się do jednej, dwóch filiżanek. Kawa, poza tym, że budzi (choć na krótko), wypłukuje z organizmu magnez.

Lepiej więc pić herbatę, która także potrafi podnieść ciśnienie. Każda: zielona, biała i czarna. Ta ostatnia nie ma dobrej prasy, a niesłusznie. Są badania, które mówią, że właśnie ona uspokaja. Osoby, które przez sześć tygodni piły regularnie cztery filiżanki czarnej herbaty, miały w sytuacjach nerwowych poziom kortyzolu (zwanego hormonem stresu) niższy niż ci, którzy parzyli sobie herbatki owocowe.

Ciasteczka cynamonowe ze szczyptą humoruCiasteczka ze szczyptą humoru

Kiedy pogoda nas nie rozpieszcza, warto docenić przyprawy. Ciasteczka według chińskiego przepisu działają na zmysły (to afrodyzjak!) i świetnie smakują. Są idealne na poprawę nastroju. 

Składniki: 45 g startej gałki muszkatołowej, 45 g startego cynamonu, 10 g mielonych goździków,
1 kg mąki orkiszowej, 300 g cukru trzcinowego, 500 g masła, 4 jajka, szczypta soli.


Przyprawy zmieszać z mąką, dodać pozostałe składniki i wyrobić ciasto. Odstawić na pół godziny do lodówki. Podzielić na kilka kawałków, rozwałkować. Za pomocą foremek wykroić ciasteczka. Piec około 10 minut w temperaturze 180°C.
{google_adsense}
Jak to jest z czekoladą?Jak to jest z czekoladą?

Działające antydepresyjnie i stymulująco tyramina, fenyloetyloamina, teobromina i kofeina, dodatkowo magnez, węglowodany proste – to wszystko jest w tabliczce gorzkiej czekolady. Nic dziwnego, że od dawna uznawana jest za lek na depresję. Tymczasem okazuje się, że to nie takie proste. Wszystko zależy od… motywacji.

Profesor Gordon Parker podzielił osoby jedzące czekoladę na dwie grupy. W pierwszej umieścił tych, którzy robią to dla czystej przyjemności. U nich rzeczywiście czekolada powodowała wzrost stężenia serotoniny. W drugiej grupie byli ci, którzy pochłaniają ją ze smutku, licząc na poprawę nastroju. Wówczas następuje zjawisko zwane „wyrzutem opiatów endogennych” (substancji poprawiających samopoczucie), a potem nagły spadek nastroju, w dodatku na ogół do poziomu niższego niż wcześniej…

Po pierwsze więc motywacja, po drugie – towarzystwo. Najskuteczniejsza i najzdrowsza będzie czekolada w duecie z… chlebem razowym. Taka „kanapka” z cukrów prostych i węglowodanów złożonych to połączenie idealne. Razowiec spowoduje też, że nie będziemy od razu mieć ochoty na następny kawałek czekolady.


Klara Dudek
fot. shutterstock.com

Źródło: Wróżka nr 11/2011
Tagi: