Ilahinoor, czyli boskie światło

DSC 0141Zostawcie intelekt na boku, poczujcie sercem – radzi uzdrowiciel David Boldick. To pierwszy krok, by poznać tę metodę. I przekonać się, jak cudownie działa. Metoda o tej nazwie pomaga m.in. uwolnić traumy z podświadomości, odblokować energię, uzdrowić chore narządy. Polega na przekazie energetycznym, który przenosi w nowy wymiar świadomości, pozwala połączyć się z samym sobą. A wszystko dzieje się za pomocą dotyku rąk.

Na trening o tajemniczo brzmiącej nazwie, zorganizowany przez Instytut Wiedzy Waleologicznej w Poznaniu poszłam z ciekawości. Czy jestem w stanie doświadczyć boskiej energii? Poczuć, jak ona działa, jak odpowiada na potrzeby mojego ciała? Warsztaty adresowane są do tych, którzy zajmują się uzdrawianiem, chcą nauczyć się tej sztuki, ale też do osób, które same potrzebują uzdrowienia.

W Centrum Terapii Naturalnej na warszawskiej Pradze, gdzie odbywa się trening, spotykam panią Elżbietę, w średnim wieku. Do Davida Boldicka trafiła z ogłoszenia w gazecie. – Cierpię na potworne bóle barków, nie mogę poruszać głową – wyjaśnia. – Przeszłam długą rehabilitację i nic nie pomogła. Tutaj miałam dopiero dwa zabiegi, a już po pierwszym poczułam ulgę.

Czuj sercem

Siadamy w kręgu, na krzesłach. David Boldick jest Anglikiem, ma 66 lat, od siedmiu przyjeżdża do Polski. Niepozorny, starszy mężczyzna o siwych włosach, związanych w kitkę. Przedstawia się i opowiada o sobie. Metodą ilahinoor uzdrawia od 25 lat. Wcześniej pracował naukowo, w przemyśle i marketingu. Rozpadło mu się małżeństwo, przeprowadził się do nowego miejsca. Przez jakiś czas robił masaże. Uczył się też terapii czaszkowo-krzyżowej oraz reiki.

David Boldick ma rzadko spotykaną umiejętność samouzdrawiania. Jak to działa? Uważa, że poznanie jej mechanizmu nie jest ważne: – Jeśli zapytasz mnie, jak działa reiki czy ilahinoor, to nie jestem w stanie ci odpowiedzieć, na czym polega to w sensie fizycznym. Chodzi o uczucie, a nie o umysł. Teraz kolej na uczestników. Mamy powiedzieć coś o sobie. – Piszę, redaguję. Życie mnie ostatnio bardzo doświadczyło – zwierza się Daria. – Jestem psychologiem, pracuję m.in. z energią, prowadzę ustawienia Hellingera – mówi Agnieszka Ziembińska. – Czuję się szamanką, ludzie mówią o mnie czarownica. I coś w tym jest. Kreuję rzeczywistość, zaklinam ją, modlę się. Mam nadzieję, że metoda ilahinoor wzmocni moje możliwości leczenia ludzi – wyznaje następna uczestniczka. Z kolei Janina jest urzędniczką, ale interesuje się parapsychologią. Niedługo kończy pracę zawodową i chciałaby robić coś dla innych. Może właśnie przekazywać im uzdrawiającą energię?

Zanim David Boldick zaprezentuje metodę ilahinoor, daje nam ważną radę: – Zostawcie intelekt na boku i zacznijcie czuć sercem…

Niewidzialna energia DSC 0108 2

Uzdrowiciel powoli, delikatnie przesuwa dłonie po ciele jednej z uczestniczek. On przekazuje energię, ona ją przyjmuje. Ważna jest kolejność położenia dłoni, które wędrują z lewej ręki i lewego stawu szczękowego na te same narządy po prawej stronie. Potem dłoń Davida wsuwa się pod lewy węzeł chłonny i lewą rękę, następnie w te same miejsca po prawej stronie. Takich miejsc, po których przesuwają się ręce uzdrowiciela jest kilkanaście. Zatrzymują się na żuchwie, barku, biodrze, kolanie, kostce, wracają do nadgarstka, kończą na drugiej kostce… Dawid przekazuje energię każdemu z uczestników. Potem, to samo zrobimy sami, w parach.

– Poczujecie się bardziej połączeni z sobą. Każdy będzie czuł inaczej. U jednych może się pojawić nienawiść, u innych poruszenie. Może wystąpić gorąco w okolicy serca lub chłód w głowie. Pozwólcie przepłynąć tej energii przez siebie. Przyglądajcie się emocjom. – Kiedy czujesz się bezpiecznie, ciało wykona to, na co mu pozwolisz. Jeśli nie, kompletnie nic się nie wydarzy – wyjaśnia terapeuta.

Robert wpadł w trans. Mówi, że ujrzał piramidę, oświetloną na wierzchołku. Widział hebrajskie znaki i światło, schodzące na dół. Janina zobaczyła przemieszczające się obrazy: – Ogarnął mnie błogi spokój. Natomiast Agnieszka Ziembińska twierdzi, że czuła lekki ból w piersi. Daria płacze. Stara się powstrzymać łzy, ale to niemożliwe. Kiedy David przesuwał ręce po jej ciele, czuła rozpieranie w głowie. Po kilku dniach opowiada mi: – Zwykle mam problemy z zasypianiem. Tym razem przespałam całą noc bez tabletek.

Moc drżących rąk

Hanna trafiła do Davida Boldicka w zeszłym roku za namową znajomej. Po śmierci męża, z którym przeżyła 50 szczęśliwych lat, cierpiała na depresję, miała myśli samobójcze. Dokuczały jej duszności. I samotność. Nie ma dzieci, rodziny. – Podczas pierwszego zabiegu przeżyłam szok – wspomina. – David włożył palce mojej ręki w swoje i delikatnie dłonią prowadził mnie po ciele. Czułam rozchodzące się ciepło, drżałam. Tej nocy nie zmrużyłam oka. Hanna przystąpiła do kilku zabiegów. Po każdym była poprawa. – David przywrócił mi radość życia, wskrzesił mnie na nowo. Badanie wykazały, że mam serce i tarczycę w bardzo dobrym stanie – zapewnia. Chociaż nie mam poważniejszych problemów zdrowotnych, z przyjemnością poddaję się 40-minutowemu zabiegowi.

Zanim położę się na łóżku, David pyta, czy coś mi dolega. – To może być trochę dziwne w odbiorze, ale pozwól na to. Nie proszę, żebyś się zrelaksowała, ale żebyś była, jaka jesteś. „Płyń” z tym, co się dzieje – zachęca. Rozluźniam się i wsłuchuję w swoje ciało. David kładzie ręce na moich ramionach. – Jeśli moje dłonie wyczują w którymś miejscu nagromadzenie złej energii, zaczną lekko drżeć, by ją uwolnić – mówi. – Możesz czuć ciepło, zimno, potrzebę ruchu ręką, nogą czy głową. Pozwól sobie na to. Będę wspierał ruchy, które naturalnie chce wykonywać twoje ciało.

Unoszę biodra, David wsuwa dłoń pod odcinek krzyżowy kręgosłupa (nadwerężyłam tę część podczas ćwiczeń). Ręka uzdrowiciela z delikatnej wibracji przechodzi w mocne drżenie. Podobnie zachowuje się, kiedy przykłada dłoń do mojego brzucha. Mrowienie, ciepło, a potem gorąco rozchodzi się po całym ciele. – Poczułem czarną kulę w jelitach. Przy kręgosłupie krzyżowym też była nagromadzona energia. Uwolniłem ją – wyjaśnia. – Jak długo ten stan się utrzyma? – pytam. – Jak długo zechcesz. Jeśli zaczniesz myśleć o tym, to wróci. Efekt utrzyma się, jeżeli nie będziesz robiła głupich rzeczy. Na przykład jeśli nie pozwolisz, by problemy, które się pojawią, weszły w ciebie. Jesteś silna, nawet jeśli masz z kimś jakieś emocjonalne zatargi, to cię nie zniszczy. Opuściłam gabinet z poczuciem lekkości, odblokowania. Nie wiem, czego dokonały ręce Davida Boldicka, ale na pewno zdjęły z mojego ciała jakiś nieokreślony ciężar.

Imiona niektórych bohaterów zostały zmienione.

reklama
Źródło: Wróżka nr 8/2015
Tagi:

Zobacz także

Ciemna strona światła

Ciemna strona światła

Nie lubimy długich, jesiennych ciemności. Tymczasem są dla nas równie ważne jak słońce wiosną i latem. »

Cudowne uzdrowienie: cud czy zła diagnoza?

Cudowne uzdrowienie: cud czy zła diagnoza?

Cudowne ozdrowienie czy zła diagnoza? Jak traktować przypadki niewyjaśnionych wyleczeń? »

I ty możesz być uzdrowicielem!

I ty możesz być uzdrowicielem!

Nie trzeba mieć dyplomu z bioterapii, aby pomagać ludziom. Zdolność łagodzenia cierpień i przywracania zdrowia jest w każdym z nas. Trzeba ją tylko w sobie odnaleźć. »

Już w kioskach: Marzec 2017

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube
Wydanie specjalne 1/2017