Strona główna » Opowieści "Wróżki" » Izabela Sowa » Rodzinny bigos



Rodzinny bigos

Co podarować koleżankom zamiast mikołajkowej maskotki? Jeden grudniowy wieczór w przytulnej herbaciarni. Parę godzin, które płyną leniwie niczym…

– Jak to? – Prima znowu zerknęła na wyświetlacz komórki. – Ledwie kwadrans temu zamówiłyśmy herbatę, a tu już prawie ósma?
– Ósma!? – Filipa natychmiast zerwała się z fotela. – Muszę odebrać paczkę, zanim zamkną mi okienko!
– Myślałam, że Mikołaj dostarcza je osobiście – jak jeden mąż zdziwiły się Cienie.
– Widocznie Filipa nie była taka grzeczna, by zasłużyć na wizytę faceta w czerwieni – zaśmiała się Martyna, dolewając sobie rumu do filiżanki.
Filipa w odpowiedzi westchnęła.
– Nie cieszysz się z przesyłki – zauważyła Maria. – A przecież to taka frajda otwierać ogromne pudło. Nawet jeśli wiesz, co ma być w środku.
– Ogromne to ono będzie – przyznała Filipa, otulając szyję trzymetrowym szalem. – Kupiłam 20 kilo środków czyszczących. I muszę je zużyć do Wigilii.
Cienie aż wstrzymały oddech. Filipa rzadko wspominała o porządkach, a odkurzacz był najbardziej zakurzonym sprzętem w jej mieszkaniu.
– Stało się coś? – zainteresowała się Mistrzyni, sięgając po imbryk z herbatą jogiczną.
– Zaprosiłam na święta rodzinę Grześka.
– Teściowa? – domyśliła się Prima.
– To najmilsza osoba pod słońcem. Wyrozumiała, serdeczna, uczynna… Chciałabym taką żonę. Oczywiście, gdyby to było legalne – dodała Filipa.
– Więc gdzie tkwi problem? – drążyła Mistrzyni.
– Chodzi o szwagra – Filipa znowu westchnęła. – Jasiek, starszy brat Grześka, to upierdliwiec, jakich mało. Potrafi namierzyć odrobinę kurzu pod meblami. Nawet w sypialni, do której nie ma prawa zaglądać! A jakie show przy tym odstawia! Najpierw kicha i prycha, potem wyciąga chusteczki i wreszcie zadowolony, oświadcza: „Komuś znowu się nie chciało zajrzeć pod łóżko”.
– Okropność! – przyznały zgodnie.
– Dlatego postanowiłam: w tym roku nie dam mu satysfakcji i wypoleruję wszystkie parkiety tak, że będzie mógł z nich jeść.
– Tylko postaw jego talerz na podłodze – poradziła Martyna.
– Trzymaj kciuki, żebym znalazła w sobie tyle mocy – odparła Filipa już w progu i rzuciwszy koleżankom „cześć”, wybiegła na pocztę.
– Świetnie ją rozumiem – odezwała się Maria. – Co roku zapraszam na święta rodzinę taty. I co roku te same gierki. A przecież wiedzą, że nie będzie mięsa. Od dekady go nie ma. Za to są pasztety z cieciorki, krokiety grzybowe, ciasta o smaku prażonych pistacji…
– Chyba zamówię jeszcze jedną marlenkę – szepnęła Iga, dodając głośniej. – Nie musisz już wyliczać. Wszystkie pamiętamy twoje pożegnanie lata. Prawda, dziewczyny?
Przytaknęły. Prima – z zazdrością. Gdyby ona tak gotowała… nie mieściłaby się dziś w spodniach ciotki. Już chyba lepiej ograniczać się do owsianki.
– Pożegnanie lata to bułka z masłem w porównaniu z wyżerką na święta – ciągnęła Maria. – Dwoję się i troję, żeby ich zadowolić. Wydaję fortunę na pyszności. A po wszystkim słyszę, że nawet niezłe, ale szkoda, że bez szynki. Już nie wiem, co wymyślić. Może sejtan w sosie z prawdziwków, niektórym przypomina mięso…
– Zadziwiające – odezwała się Mistrzyni. – Ty się męczysz, kombinujesz, spędzając w kuchni długie godziny. Mimo to oni dalej marudzą. A moja kuzynka stawia na stole ziemniaczaną sałatkę z majonezem, trochę wędlin kupionych
w promocji, przywiędły placek. I nikt nie wybrzydza. Dlaczego?
– Siła tradycji? – podsunęły nieśmiało Cienie.
– Podobno najtrudniej zmienić nawyki żywieniowe – poparła je Prima.
– Chyba nie chodzi o jedzenie – zastanawiała się Mistrzyni. – Raczej o emocje. Bez nich nie byłoby całej tej „zabawy”. Zamiast męczyć się w kuchni – zwróciła się do Marii – leżałabyś pod palmą kokosową. A Filipa hodowałaby pod łóżkiem koty wielkości pantery. A swoją drogą – podjęła po chwili – przydałby mi się taki Jasiek. Wreszcie miałabym porządek w sypialni.

Izabela Sowa
pisarka, autorka m.in. książek: „Smak świeżych malin”,
„Świat szeroko zamknięty”, „Podróż poślubna”.
Wegetarianka.
Fot. archiwum prywatne


Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

mlm
Oferujemy innowacyjne suplementy. Praca sama Cię znajdzie.
sebastianwilgosz.pl