Wróży z fusów po kawie, szuka numerologicznych wibracji w alfabecie faraonów. Ale niczego by nie znalazł, gdyby nie dar. Bo Hemad widzi więcej niż inni...
Chodziły do niego moje koleżanki. Jednej z nich przepowiedział podróż, która odmieni jej życie. Innej, że wcale się nie rozwiedzie. Obie przepowiednie się spełniły, choć wydawały się absurdalne. Pierwsza przyjaciółka nie znosiła wyjazdów i kiepsko znała angielski. Dziś mieszka w Nowym Jorku i tam też pracuje. Druga była już po pierwszej sprawie rozwodowej.
Dwa dni przed drugą rozprawą mąż poprosił ją o spotkanie i zaczął błagać o powrót. Innej znajomej Hemad w styczniu wywróżył, że zostanie babcią. „To niemożliwe”, odpowiedziała. W lutym dowiedziała się, że jej córka, która wcale nie planowała ciąży, będzie miała dziecko.
„Jak w fusach można zobaczyć przyszłość?”, zastanawialiśmy się niejeden raz. Wyobrażaliśmy sobie, że Hemad ma w sobie coś z szamana... Do głowy nam nie przyszło, że on prowadzi normalne życie, a to „czytanie kawy” jest czymś… przy okazji.
Człowiek odcięty od natury jest bezradny
Warszawskie Bemowo. W mieszkaniu Hemada i jego dziewczyny Anety czuję się, jakbym przeniosła się pod piramidy. Na ścianach malowane na papirusie wizerunki faraonów, wszędzie poustawiane alabastrowe świeczniki. Aneta od razu je zapala – wrażenie jest niesamowite, bo przez kamień przenika światło. Miseczki z alabastru stoją nawet w łazience.
Aneta trzyma w nich kosmetyki i drobiazgi przynoszące szczęście. Hemad za swoje wróżby nie bierze pieniędzy, tylko zachęca do kupna przedmiotów z alabastru, które sprowadza z rodzinnego kraju. Jest przekonany, że alabaster ma w sobie ogromną energię, moc, która pochodzi od samego Re, Boga Słońca.
{google_adsense}
– Zobacz, to skarabeusz – Aneta pokazuje stojącego przy lustrze owada z kamienia. – Zapewnia spokój i dobrobyt. Mocno przesiąknęła kulturą kraju narzeczonego.
– Egipt cały jest magiczny! Pamiętam, kiedyś w jednej z pramid Hemad powiedział, żebym stanęła przy ścianie. Zrobiłam to. Po kilku minutach poczułam, jak przez moje ciało przepływają przedziwne prądy, za chwilę musiałam odejść, bo czułam, że niemal eksploduję.
Dziś tej energii szuka w przedmiotach z Afryki. Wokół wanny dekory, na jednym z nich wizerunek jednej z żon faraona Ramzesa II, na drugim skrzydlata bogini Izyda. Prawie na każdym obrazie namalowana jest kobra. – To symbol mocy – tłumaczy Aneta.
Gdy ona oprowadza mnie po mieszkaniu, Hemad w specjalnym garnuszku na wolnym ogniu parzy kawę, co chwila mieszając. Po kilku minutach od zagotowania przelewa do malutkiej filiżanki. – Gotowe – mówi – teraz pij. Napój jest aromatyczny, mocny. Gdy kończę, Hemad przewraca naczynie do góry dnem, przytrzymując spodeczek. Po chwili uważnie ogląda fusy i zaczyna mówić. Jestem pod wrażeniem, bo nie znając mnie, dokładnie opisuje mój charakter, samopoczucie, moja sytuację zawodową i osobistą.
– Widzę, że masz tylko jeden problem – stwierdza… Gdy pytam, skąd wie, odpowiada: – To po prostu dar. U nas w Egipcie wróżenie z fusów jest tak naturalne, jak dla was jedzenie ciasta do herbaty. Kiedy miał kilkanaście lat, biegał do jednej z ciotek pytać, jak mu pójdzie egzamin. Nigdy się nie pomyliła.
Sztukę czytania z fusów wymyślili wieki temu Chińczycy (choć oni czytali z fusów herbaty). – Nie jest ważne narzędzie, z którego wróżysz, to kwestia intuicji, umiejętności patrzenia, czytania symboli. W Egipcie człowiek nie jest odcięty od przodków, przeszłości, nie jest oderwany od kosmosu. Jeśli wierzysz w energię wszechświata, szanujesz ją, potrafisz też korzystać ze swojej intuicji.
– Spójrz w swoją filiżankę, widzisz, jak jest brudna? – pyta. I tłumaczy: – To świadczy o skomplikowanym, trudnym charakterze, te linie z kolei pokazują , że jesteś na rozdrożu. – Widzisz coś jeszcze? – pyta. Szczerze odpowiadam, że nie. A Hemad dostrzega dużo. Symbole, które ukazują moją przyszłość: balon (czeka mnie podjęcie ważnej decyzji), anioła (będę mogła liczyć na pomoc przyjaciela) i rybę (która oznacza nadejście dobrych wiadomości, zwykle dotyczących kwestii finansowych).
Litery, hieroglify i miłość
Kolejny krok to egipska numerologia, czyli hieroglifologia.
– Według wierzeń egipskich każda litera alfabetu przyporządkowana jest konkretnemu hieroglifowi. Ten z kolei symbolizuje pewne pojęcia. Na przykład K oznacza filiżankę. Kilka liter K w imieniu i nazwisku świadczy o rozwiniętej duchowości, mówi o dużej liczbie przyjaciół, a jednocześnie o skrytości.
Z kolei litera C symbolizuje księżyc, jest oznaką romantyzmu, delikatności. R to usta. Gdy masz ją w imieniu, jesteś człowiekiem otwartym, potrafiącym komunikować się z innymi. Ciekawa jest litera Z. Kiedyś trafiła do mnie kobieta, która miała kłopoty z podporządkowaniem się kolejnym szefom. Marzyła, żeby założyć własną firmę. Powiedziałem jej: „Zrób tak, to właśnie twoje przeznaczenie. Ty możesz brać moc tylko z siebie, potrzebujesz wolności. Jesteś jak królowa”. Ta kobieta miała pięć liter Z w imieniu i nazwisku. Z oznacza właśnie „królową” – tłumaczy.
W Polsce Hemad mieszka od trzech lat. Przyjechał tu z miłości, dla Anety. To był rok 2002. Aneta czuła, że musi gdzieś uciec, odpocząć. Wybrała swój ukochany Egipt. Ale nie chciała spędzać czasu w dużych ośrodkach turystycznych. Koleżanka znalazła jej cichy apartament w El Gounie, miejscowości oddalonej o niespełna 30 kilometrów od Hurghady. Już pierwszego dnia Aneta poznała Hemada. Był jej sąsiadem. Porozmawiali kilka minut na tarasie. I od tej pory stali się nierozłączni. Czasem Aneta się śmieje: – I proszę, wróżki przepowiadały mi obcokrajowca.
Do Polski przyjechał z miłości do Anety.
Bo choć ona kocha Egipt, nie wyobrażała sobie, by mogła przenieść się tam na stałe.
Z nich dwojga to Hemad ma większą skłonność do ryzyka,
do stawiania wszystkiego na jedną kartę.
Na każdym kroku dostajemy od losu znaki
Hemad jest najstarszy z sześciorga rodzeństwa. Ojciec pracował w kopalni, mama zajmowała się domem. Całe dnie spędzał na pustyni, bawiąc się z młodszym o dwa lata bratem.
– Może dlatego tak jestem przyzwyczajony do wolności, wielkich przestrzeni. Zresztą potem, gdy zacząłem szkołę, przenieśliśmy się z rodzicami do Elquser, większego miasta, tuż nad samym morzem. Świetnie się uczył, jest ambitny, zdolny.
Gdy skończył 18 lat, rodzice chcieli, by pojechał na studia. – Ale nie mogłem sobie na to pozwolić. Uczelnia była położona 400 km od Hurghady, byłbym za daleko od domu. Poza tym brakowało nam pieniędzy, a w Egipcie jest taki zwyczaj, że nastarszy brat jest jak drugi ojciec, musi zapewnić byt reszcie rodzeństwa.
Zamiast studiować, zaczął więc zarabiać, na początek w sklepie jubilerskim. – Wtedy odkryłem szlachetne kamienie, uwielbiałem patrzeć na ludzi, którzy przychodzą wybierać biżuterię. Pary, samotne kobiety, mężczyźni szukający prezentu dla żon i kochanek. Zacząłem interesować się wpływem kamieni na życie, dopasowywać je do znaku zodiaku. Poszczególnym kamieniom szlachetnym i metalom przypisuje się charakterystyczne cechy, jak na przykład oddziaływanie energetyczne, moc leczenia określonych chorób, przynoszenie szczęścia w miłości, biznesie itp.
{google_adsense}
Dla Bliźniąt idealne jest białe złoto, ale rubin może zabrać im szczęście w miłości. Z kolei dla Barana rubin będzie najlepszy, dla Raka srebro, dla Wagi szmaragd. Najpopularniejszy brylant jest dobry właściwie tylko dla jednego znaku – Lwa. Nie każdy człowiek może bowiem nosić przedmiot emanujący tak dużą ilością światła.
Odwiedzającym sklep turystom bardzo też zawsze podobał się alabaster, wiele osób mówiło, że ma w sobie ciepłą, dobrą energię. Wówczas narodził się pomysł rozpalania w nich światła – zaczął projektować świeczniki. Gdyby został w Egipcie, pewno wciąż pracowałby w swojej galerii, którą otworzył w 2002 roku, jednak on i Aneta wiedzieli, że związek na odległość nie ma szans.
– Ona na początku przyjeżdżała do mnie raz na dwa, trzy miesiące. Ale oboje bardzo tęskniliśmy. Aneta kocha Egipt, nie było jednak mowy, żeby przyjechała tam na stałe. To ja z nas dwojga mam większą skłonność do ryzyka czy stawiania wszystkiego na jedną kartę. Poza tym wiedziałem, że przede wszystkim chcę być z nią. Nieważne, gdzie.
Hemad lubi Polskę, ale widzi różnice kulturowe: – Jesteście bardzo w sobie zamknięci, dużo w was smutku. Za mało słuchacie serca, za bardzo trzymacie się norm, zwyczajów, nawet jeśli to wiąże się z życiem wbrew sobie. Efektem jest kumulowana złość, problemy ze zdrowiem, depresje, nerwice.
Jego zdaniem Polacy są pełni sprzeczności. – Chcecie być wolni, a macie mnóstwo tematów tabu. Przychodzą do mnie kobiety i mówią: „Mam męża, dzieci, zakochałam się w innym. Co robić?”. Żyją z poczuciem winy, w którym utwierdzają je nawet przyjaciółki. A ja mówię: „Przecież to ludzkie”. Po czym dodaje z uśmiechem: – I pewnie wynikające z pogody! Wszystko przez to zamknięcie w domach. My biesiadujemy godzinami, z całymi rodzinami. Życie towarzyskie zaczyna się o 22, wy o tej porze szykujecie się do snu.
Z jednej strony pragniecie znać swoją przyszłość, z drugiej lekceważycie sferę prawdziwej duchowości. Nie wierzycie w znaki, które przecież dostajemy na każdym kroku. Rzadko zdarzają się takie osoby, jak siostra Anety, która zadzwoniła do mnie ostatnio przestraszona, że codziennie na jej tarasie siada sowa. „Czy to znaczy coś złego?”, spytała. Powiedziałem, żeby się nie martwiła, bo sowa zapowiada nadejście dobrych wiadomości. I sprawdziło się: niedawno okazało się, że siostra jest w ciąży.
Lena Grabarczyk
zdjęcia: Mariusz Trzciński
dla zalogowanych użytkowników serwisu.