Małe litery Średnie litery Duże litery

Koziorożec nieufny w miłości

Przed 45. urodzinami Małgorzata Foremniak przemeblowała całe swoje życie. Zrobiła to systematycznie, krok po kroku.

Koziorożec nieufny w miłościZaczęła od telefonu. Wykasowała numery tych, którzy ją zawiedli, i tych, którzy tylko grzali się w jej blasku. Mówią, że zamknęła się w sobie. Znikła z salonów. Tego wymagał jej nowy plan życia, który opracowała z przyjaciółką, wróżką i psychoterapeutką w jednej osobie. I jak przystało na zodiakalnego Koziorożca, tego się trzyma. A że w jej horoskopie w tym znaku oprócz Słońca znajduje się też Merkury, to nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. – Można mieć głowę w chmurach, ale pod stopami trzeba czuć twardy grunt, inaczej człowiek wybije sobie zęby – mówi. Rozpoczęcie nowego rozdziału życia przypieczętowała zmianą agenta i odwlekanym od lat rozwodem z Waldemarem Dzikim.

Pasmo klęsk


Rok 2011 był dla Małgorzaty wyjątkowo trudny. W lutym, po miesiącach komplikacji cukrzycowych, odeszła jej mama. Były ze sobą bardzo związane. Mama zawsze powtarzała: „Małgosiu, pamiętaj, świat jest do zdobywania”. Nauczyła ją nie tylko tego, że kobieta powinna być silna, lecz także ukształtowała jako człowieka. Wpoiła szacunek do innych i była podporą w trudnych momentach. Gdy mamy zabrakło, Małgorzacie wydawało się, że cały jej świat legł w gruzach.

Ale to było dopiero preludium. Posypały się kolejne ciosy. Firma kosmetyczna, z którą łączył ją lukratywny kontrakt reklamowy, postanowiła go nie przedłużać. Potem nóż w jej serce po raz kolejny wbił Rafał Maserak. Wyznał dziennikarzom, że nie planuje ślubu i nie zamierza kupować aktorce pierścionka, a zaraz potem wyprowadził się do modelki Anity Leśniak.
{google_adsense}
Foremniak to jednak twarda sztuka. W końcu jest Koziorożcem, i to nie byle jakim. W jej horoskopie Słońce i Merkury znajdują się w kwadraturze do Marsa – co jej zatem nie zabije, to ją wzmocni. A, jak sama twierdzi, po klęskach życie smakuje lepiej. Nauczyła się tego, kiedy na pierwszym roku studiów, spadając z konia, złamała kręgosłup. Jej babcia mawiała: „Nieważne, ile razy upadasz, ważne, ile razy się podnosisz”. I Małgorzata święcie w to wierzy. Po tygodniach depresji uzmysłowiła sobie, że śmierć mamy nie była końcem świata, ale końcem pewnego etapu. Postanowiła więc zacząć wszystko raz jeszcze.

Jako numerologiczna Piątka skończyła właśnie bardzo trudny dziewiąty rok osobisty. A że od lat interesuje się ezoteryką i duchowością, dobrze wie, że nie ma lepszego czasu na zmiany niż pierwszy rok nowego cyklu.

W niewoli własnego charakterku

– Do tej pory w każdym związku to ja byłam lokomotywą – opowiada. – Przejmowałam czyjeś problemy, uważałam, że powinnam je rozwiązać. Ulegałam emocjom i poczuciu obowiązku. Spełniałam czyjeś oczekiwania, a siebie odkładałam na potem. Dziś wiem, że to był błąd.

Pani Małgosia twierdzi, że wszystkiemu winne jest surowe wychowanie, jakie otrzymała. Jej dom był pełen zasad. Każde z trójki rodzeństwa miało swoje obowiązki i nie było dyskusji. Rodzice wpoili jej szacunek do ludzi. I to, że babcię i dziadka trzeba całować w rękę. Ten wychów miał też swoje ciemne strony – zdaniem aktorki to właśnie dlatego żyła nie tak, jak czuła, i nieustannie próbowała spełniać czyjeś oczekiwania. Ale to nie do końca prawda, bo swoje trzy grosze wtrąciły też gwiazdy. Słoneczny Koziorożec to trudny znak, wymagający tak od siebie, jak i innych. Zwłaszcza kiedy, tak jak aktorka, ma ascendent w Pannie.

Koziorożce są ambitne, wiecznie niezadowolone i raczej czepliwe. I chociaż pani Małgosia stara się uchodzić za osobę otwartą i pozytywnie nastawioną, to podobno, gdy dowiedziała się, że nie będzie szefową jury w „Mam talent!”, zrezygnowała z udziału w show. Ostatecznie dała się przebłagać. Jednak w ostatniej edycji już nie rozczulała się nad uczestnikami, ale strzykała jadem. W finale – nie wiedzieć czemu – zmasakrowała występ małżeństwa iluzjonistów, a wcześniej jednego z uczestników eliminacji spytała, czy… robił dziś kupę.

Osobę naprawdę trudną we współżyciu czyni z niej nie pozycja Słońca, lecz Księżyc w narwanym Strzelcu, w jej horoskopie znajdujący się w kwadraturze do Urana, Saturna i Plutona. To powoduje huśtawki nastrojów i skłonność do popadania w konflikty. Poza tym kto w horoskopie ma Wenus w Wodniku, i to w koniunkcji z Uranem i Plutonem, nie znosi rutyny i potrzebuje wyzwań.

– Kiedy coś znam już do końca robi się nudno, a tego nie lubię – mówi. Anioł by tego nie zniósł, a co dopiero mężczyzna… Ciężki charakter aktorka przypłaciła dwoma rozwodami: z ojcem swojej córki Oli, biznesmenem Tomaszem Jędruszczakiem, oraz z reżyserem Waldemarem Dzikim. Poza tym była też cała masa rozstań. Małgorzata bowiem nie potrafi być sama i z jednego związku ucieka w drugi. Niekoniecznie zalegalizowany.

Piękna czy potwór?

Pod koniec studiów w łódzkiej filmówce zaszła w ciążę. Dla młodej dziewczyny, która zdążyła już się pokazać w filmie Machulskiego („Kingsajz”) i właśnie miała dostać rolę u samego Hanuszkiewicza, to był niemal koniec świata. Z młodym mężem, początkującym w biznesie, wróciła do rodzinnego Radomia. Prowincjonalne życie przytłaczało ją, ale mąż nie chciał słyszeć o przeprowadzce do Warszawy. Wzięła więc za rękę trzyletnią wówczas Olę oraz jedną walizkę i wsiadła do pociągu do stolicy, gdzie miała propozycję angażu w jednym z teatrów.

To wersja oficjalna. Tak naprawdę bardziej niż o rozczarowanie życiem na peryferiach chodziło o pewnego reżysera. Wielka miłość nie była jej jednak pisana. W jej horoskopie Uran, władca Wenus, jest w koniunkcji z Plutonem i w opozycji do Saturna. Komplikuje to jej związki z mężczyznami i sprawia, że zazwyczaj czai się w nich element niespełnienia. Bo niby aktorka chce niewiele – odrobiny miłości i zaufania – lecz Saturn na descendencie sprawia, że nigdy tego nie dostaje. Ma bowiem problem z wyrażaniem uczuć, a dodatkowo, ze względu na węzły Księżycowe na linii Skorpion–Byk, obawia się bliskości. W efekcie wszystkie jej romanse kończą się bolesnymi rozczarowaniami. Prędzej czy później zawsze dochodzi do wniosku, że związek przestaje być związkiem, a zaczyna być układem. A na to się nie godzi.


Kosmogram Małgorzaty ForemniakPiotr Tymochowicz, poproszony o nakreślenie portretu psychologicznego na podstawie kilku anonimowych wypowiedzi, stwierdził, że ich autorka – a była to pani Małgosia – jest niedojrzała emocjonalnie jak… Śpiąca Królewna. Jak zwał, tak zwał, ale faktem jest, że miłość, za którą Foremniak przyjechała do stolicy na początku lat 90., zgasła szybciej nawet niż uczucie do pierwszego męża. I wtedy los zesłał jej Waldemara Dzikiego.

Sporo starszy od Małgorzaty, świeżo rozwiedziony z Darią Trafankowską, wydawał się człowiekiem z innej bajki. Ona z natury nieśmiała, za co dostawała na studiach aktorskich nieraz dwóję, przy nim wyglądała na jeszcze delikatniejszą. Reżyser okazał się jednak tym, kogo potrzebowała – mężem opatrznościowym i aniołem stróżem. Zapewnił jej poczucie bezpieczeństwa, wprowadził na aktorskie salony i – jak mówiła – otworzył na świat. Przystał także na adopcję dwojga nastolatków, których los wzruszył panią Małgosię. A także na pomysł, żeby ich imiona: Julia i Maciej, zmienić na Milenę i Patryka.

Spełniał jej najdziwniejsze zachcianki. Foremniak, przekonana, że po dziadkach, którzy odczyniali uroki, odziedziczyła parapsychiczne predyspozycje, potrafiła obudzić męża w środku nocy i kazać się wieźć w nieznane. Aż do momentu, kiedy coś kazało jej się zatrzymać, na przykład na łące, i tam do rana chodziła boso po trawie. Po kilku latach małżeństwa „dzikość serca” jej spowszedniała i znów odezwał się w niej zew niezależności. Wymieniła więc dojrzałego męża na nowszy model.
{google_adsense}
Kosmogram Małgorzaty ForemniakCodzienne paso doble

W „Tańcu z gwiazdami” Polacy odkryli, że Małgosia jest nie tylko dr Zosią z serialu „Na dobre i na złe”, ale że też drzemie w niej seks. Poznany w programie, młodszy o 16 lat, Rafał Maserak jak huragan wdarł się w życie aktorki. Przez dwa lata byli najgorętszą parą show-biznesu. Kochali się i kłócili, rozstawali i schodzili. I tak bez końca. Ten związek był dla niej szkołą asertywności. Ale nie tylko. Nauczyła się też trzymać język za zębami i jak lew bronić swojej prywatności.

Paparazzim nie udało się ustalić, kim próbowała wypełnić lukę po Maseraku. Jej koleżanki szeptały o dwóch przystojnych biznesmenach i gibkim masażyście… Dziś utrzymuje, że jest sama, bo zrozumiała, że trzeba pobyć samemu, by pojąć, jakie błędy się popełniło. – Związek jest dla mnie dopełnieniem – mówi. – Potężną energią, która zasila moją duszę i ciało. Tylko będąc z kimś, mogę dowiedzieć się czegoś o sobie. Jeżeli twoje serce nie grzeje, nie wypełnia go szczere uczucie, tak naprawdę nie cieszysz się niczym do końca. Miłość jest podstawą wszystkiego. Wszystko, co najważniejsze, dzieje się w sercu. Ale nic na siłę – na wszystko musi przyjść czas…

Wygląda więc na to, że zanim „Śpiąca Królewna” spotka swojego księcia z bajki, musi najpierw okiełznać siebie. A ze względu na to, że w jej horoskopie Słońce z Merkurym w Koziorożcu znajduje się w kwadraturze do Marsa, będzie to raczej trudna walka. Nie boi się porażki, bo jej zdaniem przegrać ze sobą można tylko wtedy, gdy nie słucha się głosu serca. A to jej nie grozi.

Wprawdzie jest Koziorożcem, ale w przeciwieństwie do reszty urodzonych w tym znaku silniej niż „mędrca szkiełko i oko” przemawiają do niej uczucia i intuicja. Feng shui, aury i energia kamieni. To sprawka Księżyca w Strzelcu, który w jej horoskopie ustawił się w kwadraturze do Urana, Saturna i Plutona. Ten sam układ nie pozwala jej przechodzić obojętnie obok nieszczęścia i niesprawiedliwości.

To dlatego, a nie z powodu swojej próżności stara się pomagać potrzebującym: bezdomnym, dzieciom z chorobami nowotworowymi. Brukowcowi, który ostatnio oskarżył ją, że wycofała swoje fotografie z charytatywnego kalendarza, dlatego że się sobie nie podobała na zdjęciach, wytoczyła proces. Za swój największy sukces nie uważa żadnej z ról, tylko dzieci. Całą trójkę, choć Milena i Patryk nie mówią do niej „mamo”, lecz „ciociu”. Nie ukrywa, że początkowo ją to bolało. Długo nie potrafiła pogodzić się z tym, że może być tylko ich przyjacielem, choć oni zawdzięczają jej naprawdę dużo.

Na podbój świata

W swoim nowym życiu planuje robić karierę aktorską za granicą. I choć na razie Hollywood pozostaje pieśnią przyszłości, podobno jest już po pierwszych rozmowach i wszystko zapowiada się co najmniej obiecująco. Na tyle, że chciała zrezygnować z roli w serialu „Na dobre i na złe”, który przyniósł jej trzy Telekamery dla ulubionej aktorki. Ostatecznie jednak po krótkich przepychankach scenariuszowych: wyjeździe do Australii i rozstaniu z mężem, dr Zosia została w szpitalu w Leśnej Górze.

Równocześnie Foremniak wraca do teatru. Na wiosnę ma wystąpić w teatrze Michała Żebrowskiego 6. Piętro. Niektórzy spodziewają się, że może to być jej aktorskie samobójstwo, bo pani Małgosia lepiej wypada przed kamerą. Scena, oddalona od widza, zdecydowanie bardziej niż ekran telewizora odbiera jej możliwość wykorzystania swojego największego aktorskiego atutu – gry oczami.

Pozbawiona mocnego głosu, do tej pory w teatrze dosłownie nikła między innymi aktorami. Tym razem jednak Foremniak nie ma zamiaru swojego powrotu na deski skończyć na deskach. Może i wciąż jest egzaltowana, ale też pewniejsza siebie i dużo spokojniejsza. Poza tym po raz pierwszy od lat ma na siebie plan. A to daje siłę. Szczególnie Koziorożcom.


Piotr Piotrowski, Jolka Madziar
fot. Studio 69, getty images/
Flash Press Media


Jej życie jak na dłoniJej życie jak na dłoni

Kwadratowa dłoń z długimi palcami sygnalizuje ciekawość świata i szerokie zainteresowania. Wypukłe wzgórze Saturna świadczy o opanowaniu i poczuciu odpowiedzialności. Duże wzgórze Księżyca oznacza bogatą wyobraźnię i głębokie przeżycia duchowe. Duży kciuk mówi o silnej woli i uporze. Długi palec wskazujący to znak, że lubi dominować i mieć ostatnie słowo. Falista linia głowy świadczy o fantazji i wyobraźni, kreatywności i elastyczności umysłu. Opadając na wzgórze Księżyca, zdradza empatię i wrażliwość na krzywdę innych. Krótka linia życia oznacza, że aktorka żyje chwilą, potrafi cieszyć się z drobnych przyjemności i lubi robić wiele rzeczy naraz.

Linia Słońca wróży sukces i popularność, a także zyski finansowe. Kończąca się między palcem środkowym a serdecznym, sugeruje największe powodzenie w połowie życia. Dwie linie związków mówią, że aktorka nie wyjdzie ponownie za mąż. Dwie linie oznaczają dwóch mężów w życiu, przy czym zdecydowanie ważniejsze było drugie małżeństwo.

Wygięta linia losu pokazuje, że z ufnością przyjmuje to, co przyniesie jej los. Duży trójkąt to znak błyskotliwości. Długa linia intuicji sugeruje zdolności mediumiczne. Powinna więc zwracać uwagę na swoje sny i przeczucia. Głęboka linia na wzgórzu Wenus oznacza wielką namiętną przygodę mniej więcej w połowie życia. Czyżby ślad po romansie z Rafałem Maserakiem?


Katarzyna Owczarek

Źródło: Wróżka nr 1/2012
Tagi: