Małe litery Średnie litery Duże litery

Wodnik: niespokojny duch

Nigdy nie jest za późno na zmiany. W wieku 57 lat Oprah Winfrey posłuchała swojego wewnętrznego głosu i zaczęła wszystko od nowa. W maju ubiegłego roku zrezygnowała z prowadzenia programu „The Oprah Winfrey Show” w ABC i założyła własną stację TV Oprah Winfrey Network. Teraz, odmieniona, powróciła przed kamerę.

W styczniu 2012 amerykańska publiczność obejrzała pierwszy odcinek jej nowego talk-show, „New Chapter Oprah” (Oprah: Nowy rozdział). Przez poprzednich kilka miesięcy Winfrey zgubiła kilkanaście kilogramów i zainteresowała się duchowością. – Każdy może zmienić swoje życie – mówiła przed kamerami. – Trzeba tylko znaleźć odpowiedź, jak to zrobić. A każdy nosi ją w sobie.

Wodnik: niespokojny duchOna znalazła ją w Transcendentalnej Medytacji. Dzięki niej nie tylko pokonała stres, ale też – jak stwierdziła – nawiązała kontakt ze swoim wewnętrznym źródłem kreatywności, energii i inteligencji. Następnie zatrudniła w swojej stacji telewizyjnej instruktorów, którzy dwa razy dziennie – rano i po południu – prowadzą 20-minutowe sesje medytacyjne dla pracowników.

– Dziś – reklamowała w pierwszym odcinku – nikt z nich nie skarży się już na migrenę. Wszyscy lepiej sypiają i lepiej odnoszą się do innych.


Od czasu Beatlesów Transcendentalna Medytacja nie pozyskała silniejszego stronnika, wszak – jak pokazują badania socjologów – dla amerykańskich chrześcijan Oprah jest nie tylko ulubioną dziennikarką telewizyjną, ale też jednym z najbardziej wpływowych autorytetów… religijnych. – Zostałam stworzona do wielkich rzeczy – mówiła o sobie, kiedy w 1983 roku pojawiła się na rozmowie kwalifikacyjnej w chicagowskim oddziale ABC. I przedstawiła swoją wizję telewizji śniadaniowej.

Pieczenie ciasteczek na ekranie i reklamowanie tuszu do rzęs miało być w niej przeplatane poważnymi rozmowami o seksie albo rasizmie. I choć pomysł brzmiał niedorzecznie, Oprah dostała swoją szansę. I z niej skorzystała. Po roku licencję na show odkupiło z Chicago ponad 130 kanałów telewizyjnych w całych Stanach, a prowadzącą uhonorowano dwoma Nagrodami Emmy.

Oprah Winfrey, jak przystało na zodiakalnego Wodnika, zawsze lubiła być w centrum uwagi.

Znak ten jest związany z Uranem, który nadaje mu niezwykły ładunek energii. Krótko mówiąc – Wodnikowi trudno usiedzieć w miejscu, ciągle wybiega daleko w przyszłość, podąża za swoimi ambicjami. Czarnoskóra dziewczyna z biednego miasteczka Kosciusko z rolniczych regionów Mississipi miała po temu trzy argumenty: urodę, silny głos i umiejętność mówienia od serca.

{google_adsense}

Marsz na szczyt zaczęła od stanowych wyborów miss. Wszystkie kandydatki zapytano, co zrobiłyby z milionem dolarów. Dziewczyny opowiadały o biednych i ratowaniu świata. Oprah zamyśliła się głośno: „O Boże… Gdybym miała milion, to… wydawałabym, wydawała i jeszcze raz wydawała”. Komisja wybuchła śmiechem i przyznała jej tytuł. Gdy potem fotografowie i ekipy telewizyjne tłoczyły się wokół niej, ona tylko pytała, gdzie jest kamera i żądała, żeby „patrzeć na nią”. Do domu wróciła z postanowieniem, że będzie pracować w telewizji.

„Parcie na szkło” jest cechą każdego Wodnika.

W związanym z karierą, dziesiątym domu astrologicznym znakiem tym rządzi Pluton, który pobudza ambicję. Wodnik ma wrodzone poczucie dramatyzmu, lubi przyciągać uwagę, na dodatek potrafi w niezwykły sposób mówić o zwykłych rzeczach. Przez kilka lat Oprah zajmowała się właśnie tymi „zwykłymi rzeczami”.

Upragnioną pracę w telewizji dostała dzięki szczęśliwemu splotowi okoliczności. Stacja w Baltimore poszukiwała reporterki. Oprah nie miała pojęcia o reportażu, ale na jej korzyść zadziałał kolor skóry – stacja chciała poprawić swój wizerunek przez opowiedzenie się za równouprawnieniem płci i ras.



Oprah była kiepską dziennikarką.

Pierwszy materiał kręciła w miejskim ratuszu. Wpadła do budynku i na dzień dobry powiedziała urzędnikom: „Jestem tu nowa, nie znam się na telewizji, proszę, pomóżcie mi”. Pomogli, ale Winfrey nie potrafiła zdobyć się na potrzebną w tym zawodzie bezstronność – emocjonalnie angażowała się w problemy swoich bohaterów i chciała im pomagać. Szybko straciła więc pracę i przeniesiono ją do porannego pasma, gdzie miała robić reportaże „z dziury w moście”. W ten oto sposób ambitny i żądny poklasku Wodnik trafił na margines telewizyjnej ramówki. W dodatku przybierał na wadze, bo problemy w pracy Oprah rekompensowała sobie jedzeniem. Potrafiła w środku nocy zarzucić płaszcz na piżamę i pójść do sklepu po ciasteczka.

Zapewne jeszcze długo robiłaby materiały w rodzaju „urodziny kakadu w zoo”, gdyby nie… kolejna klęska przy zachęcaniu widzów telewizji śniadaniowej do udziału w loterii. Krytycy program przyjęli cierpko, ale zauważyli naturalność i dobrą prezencję Oprah. Kiedy prowadzący rozmawiał z gośćmi, dziewczyna przysłuchiwała się rozmowie, siedząc obok na kanapie. Z czasem zaczęła brać w niej udział. I to w sposób zupełnie nieoczekiwany. Kiedy rozmawiano z nadętym i wielce poważnym osobnikiem, Oprah nagle pytała go, co lubi zjeść na kolację.

Z trzema siostrami syjamskimi wdała się w rozmowę, jak to jest, gdy jedna z nich musi w nocy iść do ubikacji. Interesowały ją rzeczy „zwykłe-niezwykłe” i jak każdy Wodnik, z natury impulsywny i lubiący niespodzianki, nie chadzała wytyczonymi ścieżkami. W ten sposób stworzyła własny styl dziennikarstwa telewizyjnego. Po latach mówiła, że z zasady nie przygotowuje się do wywiadów, najciekawsze rozmowy prowadzi „na żywca”. Dociekliwość i brak jakichkolwiek tematów tabu wyniosły ją na sam szczyt.

Pomysły Oprah wydawały się niedorzeczne.

Podczas Miesiąca Czarnej Historii zaprosiła do programu rasistów z Ku-Klux-Klanu. Gdy gościła nudystów, pojawili się na scenie nago i tak pozostali przez całe show. A z gwiazdami porno długo dyskutowała o technicznej stronie ich pracy. Słupki oglądalności szły do góry w rakietowym tempie, a „The Oprah Winfrey Show” stał się przebojem telewizji nie tylko w całych Stanach, ale też w 143 innych krajach świata. – Jestem narzędziem Boga – mówiła Winfrey – a mój program to moje kapłaństwo.

{google_adsense}

Oprah stworzyła nowy gatunek telewizji, w którym nie było tabu.

„The Wall Street Journal” ukuł nawet termin „oprahfication”, czyli terapeutyczna spowiedź publiczna. To u niej George Clooney oświadczył, że nigdy się nie ożeni, a Kate Winslet, że nie podda się operacji plastycznej. Z czasem do programu dołożyła też własną gazetę i własne radio internetowe. Jej nazwisko stało się marką, której wartość magazyn „Forbes” w 2010 roku wycenił na 2,7 miliarda dolarów. I kiedy Oprah osiągnęła swój życiowy cel – stała się najbogatszą czarnoskórą bizneswoman – wtedy górę wziął w niej nieobliczalny Wodnik. Rzuciła w diabły pewną karierę i założyła własną telewizję.

W nowym programie u Winfrey – jak to u Wodników bywa – objawiła się skrywana skłonność do mistycyzmu, okultyzmu i spraw tajemnych. Do programu ma zamiar zapraszać nie tylko celebrytów, ale też różnego rodzaju uzdrowicieli i kapłanów egzotycznych religii. Czy w „New Chapter Oprah” Winfrey powtórzy swój wielki sukces? Czy szczuplejsza, zdrowsza i bardziej uduchowiona będzie bardziej atrakcyjna dla swoich widzów?


Jak postępować z szefem Wodnikiem?

Wydaje się, że specjalnie nie zależy mu na firmie. Spędza w niej niewiele czasu, a pracowników nie zauważa: myli ich imiona i stanowiska, nawet jeśli pracują od lat. Jeżeli chcesz, by wyróżnił właśnie ciebie, sama musisz się wyróżniać – osobowością.

• Mając za szefa Wodnika, nie bądź nijaka, ubieraj się z fantazją, opowiedz inteligentny dowcip albo napomknij o książce, którą przeczytałaś. Przyznaj się, że masz niezwykłe hobby, np. zbierasz kocie wąsy. Może okazać się, że on kolekcjonuje pazury.

Docenia pracowników kreatywnych. Dlatego nie siedź cicho na zebraniach, tylko zgłaszaj pomysły – im bardziej śmiałe i oryginalne, tym lepiej. Nie skrytykuje cię, że coś jest nierealne, podobnie jak nie zgani, że ci się nie udało, jeśli dostrzeże, że próbowałaś zrealizować zadanie niestandardowo.

Nie musisz martwić się spóźnieniami, podpisywać listy ani zostawać po godzinach. Dla niego liczą się efekty, a nie to, jak długo kto siedzi w pracy. Nie będzie się czepiał, że pół dnia układasz na komputerze pasjansa, jeśli tylko przekonasz go, że w ten sposób się koncentrujesz nad rozwiązaniem problemu.

Pieniądze? To grząski temat, bo Wodnik zupełnie nie ma do nich głowy. Rzadko płaci na czas, ale nie ze skąpstwa, lecz dlatego, że zapomina o terminach. Może się zdarzyć, że zamiast wypłacić ci pensję, będzie chciał pożyczyć pieniądze od ciebie.


Stanisław Gieżyński
fot. shutterstock.com

Źródło: Wróżka nr 2/2012
Tagi: