![]() |
strona główna | > Archiwum | > Niech moc będzie z Tobą | > Drzewa pełne miłości |
Drzewa pełne miłości
Walentynki to nie tylko święto zakochanych.
To święto miłości. Tej, która potrafi zakwitnąć, nawet gdy zamarznięty świat tkwi w letargu, przykryty szczelnie śniegiem.
I tej, którą wyrażać można na milion sposobów...
Jeszcze do niedawna, aby ukochanej ofiarować serce, potrzebne było drzewo i scyzoryk. Dzisiaj drzew, na których takie serce można wyskrobać, jest coraz mniej. Przybywa za to romantycznych kochanków znajdujących w sobie serce, by żywym drzewom oszczędzić ran.
Dziewczyny z krakowskiej fundacji Aeris Futuro postanowiły wyjść z inicjatywą do wszystkich, którzy świadectwo swojej miłości zdecydowaliby się… zasadzić w lesie.
Ich projekt „Zadedykuj drzewko” polega na tym, iż wpłacając na konto fundacji symboliczną kwotę, można powierzyć eko-fachowcom wszystkie działania organizacyjne i podarować bliskiej osobie prezent, który wyrośnie w jej intencji. Będzie to prezent pełen miłości. Kulminacyjnym momentem akcji są walentynki, ale można przyłączać się do niej przez cały rok.
– Drzewko to doskonały prezent dla każdego – oryginalny i długowieczny – zauważa szefowa fundacji Joanna Mieszkowicz. Bo miłość, tak jak drzewa, pozwala zapuścić korzenie i, nawet przy nieprzyjaznych wiatrach, ciągle zaczynać życie na nowo. Wiedzą o tym doskonale Paweł Buda i Kelly Firkins – od niedawna uprawiający ziemię w USA, którzy pomieszkując swego czasu w Krakowie, razem z rodziną i przyjaciółmi przyłączyli się do akcji „Zadedykuj drzewko”. Postanowili zorganizować „zielone” wesele, w czasie którego w ogrodzie rodziców pana młodego posadzony został świerk.
Zapuszczanie korzeni
Kelly i Paweł skorzystali z porad Aeris Futuro, przygotowując uroczystość weselną w sposób przyjazny dla środowiska naturalnego. Ekologiczne jedzenie, mięso od lokalnych producentów i sezonowe owoce – by ograniczyć zużycie benzyny potrzebnej do transportu i energii koniecznej do magazynowania towaru. Do tego recycling wytworzonych odpadów, lokalna woda ze Swoszowic w zwrotnych butelkach, wykonana w Polsce z prostego materiału suknia ślubna, no i… sadzenie drzewka w czasie uroczystości – tym nowożeńcy zaskoczyli swoich gości. Ślub to rodzaj inicjacji, rozpoczęcie nowego etapu w życiu, a sadząc drzewo – dajemy szansę nowemu istnieniu – obstawali przy swoim, choć rodzina i znajomi nie bardzo chcieli rezygnować z tradycyjnego wesela.
– Na początku rodzina Pawła była przeciwna większości moich pomysłów – zdradza Kelly. I dodaje: – Przeprowadziłam prawdziwe ekologiczne szkolenie, krok po kroku przekonując rodzinę, że nie chcemy typowego wesela. Nasze drzewko zostało posadzone na działce teściów – teraz nie mogą o nie nie dbać, bo to tak, jakby nie dbali o swoje dzieci!
Kelly przyznaje, że chociaż obyczaj sadzenia drzew w czyjejś intencji nie jest jeszcze popularny w
Stanach Zjednoczonych, to ona sama zawsze bardzo kochała drzewa i taki gest ma dla niej wymiar symboliczny.
Kiedyś, aby ukochanej ofiarować serce, używało się drzewa i… scyzoryka. Dziś są ludzie, którzy znajdują w sobie serce, aby żywym drzewom oszczędzić ran.
– Pamiętam dokładnie: nasze weselne drzewko zostało przywiezione w piątek, cierpliwie czekało całą noc, by w sobotnie popołudnie wrosnąć w ziemię. Wykopaliśmy dołek, korzenie przykryliśmy ziemią, podlaliśmy wodą i życzyliśmy mu zdrowia oraz szczęśliwego życia. Chyba poskutkowało, bo, jak twierdzą teściowie, nasz świerk do dziś ma się całkiem dobrze – relacjonuje Kelly. I wspomina, jak ona sama też musiała poczekać, by móc wreszcie „zapuścić korzenie”.
– Poznaliśmy się z Pawłem sześć lat temu przez jego amerykańskiego kuzyna, w czasie, kiedy studiowałam za granicą etykę środowiskową, a Paweł w Polsce – polonistykę – opowiada.
Trzy lata – do czasu obrony tytułu magistra – trwała ich znajomość na odległość. Widywali się jedynie w czasie wakacji. Nie wyobrażając sobie życia bez Pawła, tuż po studiach dziewczyna przyjechała do Polski i zaczęła pracować jako nauczycielka angielskiego.
– Postanowiliśmy zamieszkać razem, najpierw w małym miasteczku – Szczucinie, potem – w Tarnowie, gdzie spędziliśmy aż dwa lata. Później był Kraków, a później… bardzo pogorszył się stan zdrowia mojego dziadka mieszkającego w Ameryce. Okazało się, że ma raka i natychmiast potrzebna jest pomoc kogoś bliskiego.
Całkiem od nowa
Kelly nie potrzebowała dużo czasu do namysłu. Przeczuwała, że jej spotkanie z dziadkiem będzie pożegnaniem. Z nim samym i światem dzieciństwa, którego to właśnie on był znaczącą częścią. Dlatego w jednej chwili porzuciła dobrze płatną pracę native-speakerki i postanowiła posłuchać serca. Paweł nie zadawał zbędnych pytań, spakował walizki i wyruszył z nią w podróż „za Wielką Wodę”.
Dom dziadka, a zwłaszcza jego okolica, były jak z bajki. Lasy, dużo przestrzeni, piękne niebo i kawałek pola, z którego uprawianiem babcia już od dawna sama nie dawała sobie rady. Kelly zamarzyła, by tu zostać i, tak po prostu, zacząć cieszyć się przestrzenią, niebem, lasem. Uprawiać niefaszerowane chemią warzywa i owoce, jednym słowem – ułożyć życie całkiem od nowa. Paweł dość szybko zaczął dzielić z nią te marzenia. Zapisali się na kurs ekologicznych farmerów, nawiązali kontakt z lokalnymi sklepikami i restauracją. Znaleźli rynek zbytu na wytworzone ciężką pracą pierwsze produkty.
– Dziadek odchodził z tego świata spokojny. W swoim domu, w otoczeniu osób, które go kochały, patrząc, jak jego jeszcze niedawno pustoszejące pole i ogród znowu zaczynają tętnić życiem – Kelly przywołuje wspomnienia.
Żywy podarunek
– W zeszłym roku w skrzynce na listy znalazłam kopertę, a w niej kolorową karteczkę: mój chłopak ofiarował mi drzewko. Na jego sadzenie zostaliśmy zaproszeni do lasu pod Babią Górą. Wraz z fundacją Aeris Futuro wsiedliśmy w busa, a to, co wydarzyło się na miejscu, będę pamiętać do końca życia. Bartek wyjął pierścionek, uklęknął i oświadczył mi się pod naszym drzewem... To najpiękniejszy prezent, jaki mogłam dostać... – opowiada Alicja, której obecny mąż, a wtedy – sympatia, także zdecydował się przyłączyć do akcji „Zadedykuj drzewko”.
Nie mniej ucieszona żywym prezentem była Ula, na co dzień pani dyrektor sieci ekskluzywnych hoteli, której dwie siostry, Sylwia i Magda, postanowiły zmalować prawdziwą urodzinową niespodziankę. A właściwie – nie tyle zmalować, co zasadzić. Chciały, by prezent był wyjątkowy – tak jak ich siostra.
Dlatego siłami sporej grupki przyjaciół, rodziny i znajomych zasadziły kawałek lasu. W lesie wyrosły iglaki i krzewy ozdobne, część z nich przybrała formę alei, część – zagajnika, a na kamieniu pojawiła się tablica pamiątkowa. 25 osób zakasało rękawy do pracy i w krótkim czasie na niewielkiej powierzchni zaprzyjaźnionego gospodarstwa agroturystycznego, 70 km od Warszawy, wyrósł pachnący las.
– Posadziliśmy 80 drzewek, wśród sadzących była też Ula – wspominają siostry. Prezent był trafiony, prawdziwa niespodzianka, do ostatniej chwili trzymana w największej tajemnicy.
– Oczywiście, więcej było fundatorów niż sadzących, ale wszyscy do dziś interesują się losami naszych drzewek – mówi Sylwia.
Akcja sadzenia odbyła się w sierpniu zeszłego roku. Niedawno siostry wpadły na chwilę odwiedzić drzewka i stwierdziły, że chociaż niektóre małe sadzonki już podrosły, to wiele z nich potrzebuje jeszcze dużo czasu, by można było ocenić, „co z nich wyrośnie”…
Takie żywe prezenty wyrastają nie tylko w Polsce, ale i w innych częściach świata. Nie zawsze dedykowane są konkretnym osobom, ale pojawiają w intencji – na przykład pokoju. Kilka lat temu w Nairobi dzięki Programowi Narodów Zjednoczonych wystartował pierwszy globalny projekt sadzenia drzew. Zainicjowała go laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, profesor Wangari Maathai, a przyłączył się Jego Wysokość Książę Monako Albert II, który objął akcję swoim patronatem.
Do dziś w różnych krajach ruszają podobne działania, w które włączają się rządy państw, biznesmeni, rolnicy i urzędnicy, uczniowie i emeryci. „Pod parasolem” kampanii „Plant for the Planet: Billion Tree Campaign” w roku 2008 posadzono prawie cztery miliardy drzew.
W ramach realizowanego przez Aeris Futuro projektu „Zadedykuj drzewko” każdy ma możliwość ufundowania drzewka lub lasu zarówno ukochanej osobie, jak i w intencji lepszego świata. W planach fundacji jest także tworzenie Parków Pokoleń, składających się wyłącznie z pamiątkowych drzewek całych rodzin. Za każdym razem w czasie akcji sadzenia obdarowywany ma możliwość wyboru miejsca dla swojego drzewka. W wielu „romantycznych” miejscach Małopolski, Wielkopolski i Śląska posadzono dużą liczbę drzewek walentynkowych, które utworzyły Lasy Zakochanych. Zdaniem fundacji Aeris Futuro, wyśmienitą okazją, by ofiarować komuś cząstkę siebie w cząstce lasu, są właśnie walentynki. W rozsiewaniu nasion miłości nie powinien być przeszkodą nawet zimny luty…
Prenumerata | Reklama | Kontakt | Polityka Prywatności | Mapa strony
|
Idea, zarządzanie i redakcja: Agencja ESA - Andrzej Szeliński |
Copyright © 2004-2008 Wróżka
Projekt i wykonanie: HBZ | easy.web