Zdrowy urlop zimowy

Nawet zmarzluchy i miłośnicy tropików nie powinni się na zimę obrażać. Zamiast zaszywać się w domu, jedźmy na urlop. Bo ten zimowy sprawi, że wypoczniemy lepiej niż latem. I wrócimy zdrowsi!

Zdrowy urlop zimowyUrlop zimą? Jeśli do tej pory kręciliśmy na niego nosem, warto zmienić przyzwyczajenia. I wyskrobać choćby parę wolnych dni po to, by gdzieś wyjechać w styczniu lub lutym. Dzielenie wakacji na zimowe i letnie jest słuszne. W styczniu o letnim wypoczynku organizm zdążył już przecież dawno zapomnieć.

Najwyższy zatem czas znów się zrelaksować i naładować wewnętrzne bateryjki! Poza tym jeśli mieszkamy w mieście, na ogół zimą ze świeżym powietrzem nie mamy za wiele wspólnego. Tylko przemykamy z samochodu do pracy, z biura do domu, ze sklepu do autobusu. A potem przegrzewamy się, siedząc w mieszkaniach z kaloryferami ustawionymi na maksimum.

W efekcie rozleniwiamy nie tylko samych siebie, ale i układ odpornościowy. Częściej chorujemy. Jesteśmy spięci, zestresowani, mamy gorszy nastrój. Nic nam się nie chce. Właśnie z tych przyczyn zaplanowany na teraz wyjazd może być dużo bardziej wartościowy dla zdrowia od letniego leniuchowania!

– Rzeczywiście jeśli gdzieś już wyjedziemy zimą, więcej się ruszamy – mówi dr Marek Załucki. Szczególnie w górach: wychodzimy rano na stok i wracamy dopiero po południu lub wieczorem. Cały czas jesteśmy aktywni, nawet jak nie jeździmy na nartach – spacerujemy, ciągniemy dzieci na sankach, bawimy się z nimi w śniegu.

reklama

To naturalny odruch – inaczej byłoby nam po prostu… zimno. A ruch, szczególnie na świeżym powietrzu, to najlepsze lekarstwo. Dotlenia organizm. Poprawia się krążenie, przemiana materii, ruchomość stawów – tłumaczy lekarz. Aż grzech z tego nie skorzystać, szczególnie, że właśnie teraz masy chłodnego powietrza, dzięki opadom śniegu i wiatrom, szybciej się oczyszczają.

– Podczas prawdziwej mroźnej, ale i słonecznej zimy powietrze jest też bardziej suche, znajduje się w nim mniej bakterii – dodaje dr Załucki. Weźmy zatem głęboki oddech i jedźmy. Ale wybierając z głową urlopowy kierunek. Bo jednemu bardziej przysłużą się górskie szaleństwa, a drugiemu nadmorskie spacery.

Górski tlen
W górach ciśnienie jest niższe niż na nizinach, a powietrze bardziej rozrzedzone. Co to nam daje? Przebywając dość długo w takich warunkach, jeżdżąc na nartach, ale i spacerując, zaczynamy szybciej oddychać. Krew krąży żwawiej, szybciej dociera i odżywia narządy wewnętrzne.

– Im wyżej będzie położona miejscowość, do której się wybieramy, tym powietrze będzie też bardziej suche i mniej zanieczyszczone – dodaje dr Załucki. Po górskim urlopie powinni się zatem świetnie czuć wszyscy ci, którzy często łapią infekcje wirusowe. Także chorzy na niedokrwistość – przebywanie w atmosferze rozrzedzonego powietrza i ciśnienia niższego niż na nizinach sprzyja bowiem szybszej pracy układu krwiotwórczego. W ten sposób organizm rekompensuje sobie zbyt niski poziom tlenu w atmosferze.

– Ale górskie warunki mogą zaszkodzić ludziom z wysokim ciśnieniem, po zawałach czy z arytmią serca – ostrzega dr Marek Załucki.

Nadmorski jod
Z kolei klimat nadmorski jest bogaty w jod i inne pierwiastki, które unoszą się w powietrzu wraz z kryształkami soli. Dzięki temu tworzy się swego rodzaju leczniczy aerozol do oddychania działający na drogi oddechowe niczym balsam – nawilżająco, ułatwia oddychanie i odkrztuszanie śluzu. Dlatego wyjazd, podczas którego będziemy jak najwięcej spacerować (lub jeździć na nartach biegowych) brzegiem morza, to rozwiązanie znakomite dla osób cierpiących na choroby układu oddechowego oraz… palaczy. Taka jodowa kuracja przyda się także mieszkańcom gór, ponieważ na południu Polski stężenie tego pierwiastka jest najniższe.

Leśne olejki eteryczne
A co, jeśli mieszkamy na nizinach i nie mamy czasu na daleką wyprawę nad morze lub w góry? Wtedy najlepszym rozwiązaniem są choćby krótkie, dwudniowe wyjazdy w okolice najbliższego lasu. Bo tam także znajdziemy chwilę wytchnienia i czyste, nasycone tlenem powietrze. Dodatkowo drzewa, szczególnie iglaste, wydzielają olejki eteryczne oraz fitoncydy, związki o działaniu bakteriobójczym i przeciwzapalnym, które unosząc się w powietrzu, odkażają śluzówkę gardła, nosa i krtani. Dlatego lekarze zalecają wypoczynek w lasach, zwłaszcza sosnowych i sosnowo-świerkowych, wszystkim osobom, które mają problemy z nawracającymi infekcjami dróg oddechowych. Poza tym ciśnienie i mikroklimat na nizinach są najłagodniejsze, a drzewa osłabiają siłę wiatru.

Dlatego tak naprawdę będą się tu świetnie czuć wszyscy, nawet sercowcy. I nie narzekajmy, że zimą w lesie nie ma co robić! Bo można jeździć na biegówkach, maszerować z kijami do nordic walkingu (zakładamy na nie wtedy tylko specjalne antypoślizgowe końcówki) lub po prostu spacerować. I cieszyć się tym, że ruszamy się i jesteśmy poza domem. Bo to jest podstawowa zaleta zimowego urlopu!

Na to uważaj!
Gdy na dworze jest bardzo zimno, grożą nam odmrożenia. Aby się przed nimi chronić, ubierajmy się na cebulkę, zawsze nośmy rękawiczki i czapkę. To oczywiste. Ale nie wszyscy wiedzą, że podczas mrozów nie powinno się zasłaniać ust ani nosa szalikiem lub golfem. Skraplające się na nim powietrze wydychane z płuc zamarznie i może spowodować odmrożenia. Uważajmy także na zbyt ciasne skarpetki i obuwie. Tamując przepływ krwi, mogą spowodować wychłodzenie stóp.

Jeśli skóra staje się blada, a potem czerwona, mogło dojść do odmrożenia. W takim przypadku trzeba je delikatnie i powoli rozgrzać, najlepiej wkładając do letniej, a potem ciepłej (nigdy gorącej!) wody. Do policzków i uszu można przyłożyć kompresy nasączone wodą o tej samej temperaturze. A potem jedziemy do lekarza, najlepiej chirurga! Poważne odmrożenie sygnalizują pojawiające się na skórze pęcherze. Jeśli stanie się coś takiego przed wizytą u lekarza, przykrywamy je jałową gazą i niczym nie smarujemy!

Źródło: Wróżka nr 1/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019