Piękno zaczyna się w duszy

Krostki, pokrzywka, czerwone plamy na skórze to sygnał, że trzeba coś zmienić w swoim życiu. Zamiast cudownych kremów, lepiej znaleźć balsam dla duszy i zacząć leczyć i jedno, i drugie.

Piękno zaczyna się w duszyWyobraź sobie, że idziesz do dermatologa, a on cię pyta: jak nastrój? ile czasu minęło od ostatniego urlopu? czy w domu i w pracy wszystko w porządku? Takie praktyki niedługo staną się normą. Specjaliści medycyny konwencjonalnej wreszcie uznali to, co medycyna holistyczna głosi i stosuje od wieków: że ciało i dusza są ze sobą nierozerwalnie związane i nie da się leczyć problemów skóry w oderwaniu od naszej psychiki.

Co w głowie... to na twarzy

Kiedy wracasz z udanego urlopu, jesteś zakochana, dostałaś awans i podwyżkę – twoja cera jest promienna jak po profesjonalnym zabiegu. Cieszysz się, bo nie musisz się malować, a i tak przyciągasz spojrzenia facetów i koleżanek. Te ostatnie są w szoku. – Wstrzyknęłaś sobie botoks? – pytają. A ty wiesz, że chodzi o coś zupełnie innego. Wyglądasz pięknie, bo jesteś szczęśliwa, spełniona, wypoczęta. Udało ci się osiągnąć idealny stan równowagi między ciałem a duszą.

A teraz zejdźmy na ziemię… Kiedy ostatnio czułaś się tak bosko? Prawdopodobnie po wakacjach w ubiegłym roku. A więc masz za sobą jakieś jedenaście miesięcy codziennych zmagań i problemów. Akumulatory na wyczerpaniu, a tu jeszcze trzeba wykrzesać z siebie dodatkowe siły, by zamknąć sprawy przed urlopem. Zerkasz w lustro i… dopiero jesteś w stresie. Bo życiowe kłopoty widać gołym okiem – ziemisty odcień cery, sińce pod oczami, zmarszczki jakby głębsze. A to nie wszystko – skóra, dawniej bezproblemowa, nagle zaczęła stroić fochy i kaprysić – jak nie wysypka, to ropne krostki albo piekące czerwone plamy... Stop!!

reklama

Pora zdać sobie sprawę, że to nie skóra ma problemy, ale… głowa. Bo w niej kłębią się czarne myśli, frustracje, lęki. „Skóra i mózg wykształcają się z tego samego listka zarodkowego i w naturalny sposób komunikują się ze sobą” – podpowiadają specjaliści psychodermatolodzy. To dlatego pod wpływem emocji oblewamy się rumieńcem lub bledniemy, dostajemy gęsiej skórki albo nerwowej wysypki. Jeśli przez dłuższy czas żyjemy w stresie, organizm zaczyna produkować szkodliwe substancje (przede wszystkim hormony). Mogą one wywołać bądź zaostrzyć wiele skórnych przypadłości: m.in. trądzik, pokrzywkę, atopowe zapalenie skóry. A to, co odbierasz jako złośliwość czy kaprys swojej cery, tak naprawdę jest tylko wołaniem o pomoc, sygnałem, że powinnaś coś w życiu zmienić.

Sekret królewskiej urody

Dwie części spirytusu i jedna część rozmarynu – to najstarszy znany przepis na larendogrę, czyli nalewkę do przemywania twarzy, która zapewniała nieskazitelną cerę. Jej opracowanie przypisuje się królowej Elżbiecie, córce Władysława Łokietka, która została żoną króla węgierskiego. Legenda głosi, że głównie dzięki cudownym właściwościom odmładzającym wyciągu królowej udało się spędzić 59 lat na tronie Węgier i mimo sędziwego wieku zachować urodę. Kronikarze zaświadczają, że wyglądała o 20-30 lat młodziej niż miała w rzeczywistości. Później do larendogry zaczęto dodawać także tymianku, potem lawendę, miętę, cytrynę i kwiat gorzkiej pomarańczy.

W zgodzie z Księżycem


Wszelkie kuracje poprawiające wygląd skóry stosuj w czasie pierwszej kwadry (to okres od nowiu, kiedy Księżyc jest niewidoczny, aż do oświetlenia połowy jego powierzchni). Gdy Księżyca przybywa, organizm nastawiony jest na gromadzenie tego, co dla niego najcenniejsze.

Źródło: Wróżka nr 6/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube