Windsor na króla Polski

Ulubieniec Brytyjczyków, czwarty syn króla Jerzego V i mąż greckiej księżniczki Mariny. Ale też narkoman, transwestyta i biseksualista uzależniony od seksu. Jerzy Windsor, książę Kentu, szykował się, by po zakończeniu II wojny światowej zostać królem Polski.

Był niezwykle przystojny, a w mundurze wyglądał wręcz bosko. Tak twierdziły wszystkie panie. Ulubieniec Brytyjczyków, książę Jerzy, czwarty syn króla Jerzego V, młodszy brat królów Edwarda VIII i Jerzego VI. Gdy w 1936 r. Edward VIII abdykował, by poślubić swą kochankę Wallis Simpson, gazety spekulowały nawet, czy na tronie nie powinien zasiąść książę Kentu, a nie drugi w kolejce „Berti-jąkała”, który w dodatku tego nie chciał, czy trzeci, Henryk książę Gloucester. Ostatecznie Jerzy nie został królem. Ale w 1939 r., kilka miesięcy po wybuchu II wojny światowej, zaoferowano mu… tron Polski. Z propozycją przyszedł do niego generał Władysław Sikorski, premier polskiego rządu emigracyjnego w Wielkiej Brytanii. O budowie wspólnoty państwowej Polski i Czechosłowacji gen. Sikorski rozmawiał z Czechami jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, kiedy oba państwa obawiały się bolszewickiej Rosji i nazistowskich Niemiec. Miała być to monarchia z królem, którymś z Windsorów. Tak bliskie relacje z Wielką Brytanią pozwoliłyby na zbliżenie z należącymi do jej Imperium – Kanadą, Australią i Nową Zelandią. A także z USA, co znacznie zwiększyłoby bezpieczeństwo polsko-czeskiej konfederacji. Powrót monarchii popierała też polska arystokracja, bo gwarantował jej utrzymanie przywilejów i nienaruszalność rodowych majątków. Kiedy wybuchła wojna i w Wielkiej Brytanii uformował się polski rząd emigracyjny, rozmowy z Brytyjczykami nabrały tempa. Książę Kentu zgodził się na propozycję Sikorskiego już pod koniec 1939 r. I przez dwa lata wojny zacieśniał stosunki z Polakami w Anglii.

Ekscesy księcia Jerzego

 

Miał też drugą, bardziej mroczną stronę, choć wtedy mało kto o niej wiedział. Homoseksualne skłonności, zamiłowanie do makijażu, damskich ciuszków oraz narkotyków utrzymywał bowiem w najgłębszej tajemnicy. Czasem jakieś jego ekscesy mógł zobaczyć nocny Londyn, ale policja natychmiast odstawiała go cichaczem do pałacu i dbała, żeby nie wybuchł skandal.

W latach 30. XX w. życie osobiste członków rodziny królewskiej było zresztą dla mediów tematem tabu. O niestosownych zachowaniach royalsów nikt nie odważyłby się napisać. Większość doniesień o skandalach z udziałem księcia Jerzego do dziś pozostaje wśród zastrzeżonych królewskich archiwaliów na zamku w Windsorze. Informacje o niektórych z nich wyszły na jaw dopiero niedawno. Generał Sikorski nie mógł nic o nich wiedzieć.

Być może w plan z Windsorem na polskim tronie wmieszało się przeznaczenie. A jemu, jak chcą z kolei zwolennicy teorii spiskowych i niektórzy historycy, pomogła niewidzialna ręka brytyjskich służb specjalnych. Oto bowiem w samym środku wojny, w dwóch zagadkowych i do dziś niewyjaśnionych katastrofach lotniczych, zginęli najpierw książę Jerzy, a niecały rok później gen. Sikorski. Temat polskiej korony dla Windsorów umarł wraz z nimi. A w powojennej Polsce pod rządami komunistów nikt na serio tego nie rozważał.

Jako czwarty w kolejce do tronu, książę Kentu wiedział, że szanse na zostanie królem ma niewielkie. Machnął więc ręką na dworski protokół i postanowił dobrze się bawić. Oficjalnie służył w królewskiej marynarce wojennej, co było obowiązkiem każdego królewskiego syna. Ale cieszyło go tylko noszenie galowego munduru. Na okręcie czuł się źle. Był za to doskonałym pilotem, dokonał m.in. samotnego przelotu nad Atlantykiem. Uwielbiał życie towarzyskie. Doskonale wykształcony, z zamiłowaniem do sztuki, muzyki i książek, znakomity tancerz, zdolny pianista, miał niezwykłe w tej rodzinie poczucie humoru. Był ozdobą arystokratycznych salonów Londynu. Nie żałował sobie romansów, a w wieku 21 lat odkrył, że interesują go również... panowie. Może nawet bardziej niż panie.

19-letni romans z pisarzem

 

Największa miłość jego życia spadła na niego nagle, w teatrze. Zobaczył na scenie Noela Cowarda, słynnego wówczas dramatopisarza i aktora. W artystycznym światku wiedziano, że jest gejem. Po przedstawieniu książę udał się za kulisy, gdzie przedstawiono mu Cowarda. Tak narodził się ich płomienny romans, który przetrwał 19 lat. Od tej chwili Jerzy zrozumiał, że jest biseksualny, a faceci interesują go nawet bardziej niż kobiety. Co nie znaczy, że z tych ostatnich zrezygnował. Relacja z Cowardem miała charakter otwarty, obaj miewali romanse „na boku”. Przy wybujałym temperamencie seksualnym księcia, o którym krążyły legendy, nie mogło być mowy o monogamii. Jednak skłonność do mężczyzn musiał ukrywać przed ojcem-królem, rządem oraz opinią publiczną. Za homoseksualizm i biseksualizm groziło wówczas w Wielkiej Brytanii więzienie.

W końcu dwór się jednak dowiedział. Coraz bardziej nieostrożny książę urządzał częste nocne eskapady do nielegalnych klubów dla panów. Fascynował go modny tam transwestytyzm. Którejś nocy, gdy z Cowardem i podzielającymi ich upodobania przyjaciółmi szli ulicą w damskich strojach – z wypchanymi stanikami, mocnym makijażem i doklejonymi rzęsami, chwiejąc się na wysokich obcasach – natknęli się na patrol policji. Ten wziął ich początkowo za rozbawione prostytutki. Prawda wyszła na jaw dopiero w komisariacie. Słynnego dramaturga natychmiast puszczono wolno, a księcia odwieziono do pałacu. Ale plotek nie dało się już uniknąć. Innym razem księcia Jerzego przyłapano w nocnym klubie dla gejów ze znaną męską prostytutką. Policja również odstawiła go do domu, ale dwór wiedział już, że ma problem. Tym bardziej, że były jeszcze narkotyki…

Pora się ustatkować

 

Z morfiną i kokainą książę zapoznał się już wcześniej w nocnych klubach. Gdy okazało się, że jest narkomanem, do sprawy wkroczył starszy brat, David Edward, przyszły król Edward VIII. Zamknął Jerzego i przesiadywał z nim całymi dniami, pilnując, by ten nie brał narkotyków. Ta szczególna troska Davida wynikała z poczucia winy.

W 1929 r. zabrał Jerzego, wtedy 27-latka, do brytyjskiej kolonii, Kenii. Tam Jerzy poznał Kiki Preston, zbuntowaną córkę milionerów i morfinistkę. I na zabój się w niej zakochał. Do Londynu wrócił już jako narkoman. Kiki przyjechała zresztą za nim i wspólnie pogrążali się w nałogu. David, widząc, co się dzieje, nakazał Kiki, by opuściła kraj, a Jerzego zamknął i zmusił do leczenia.

Po romansie z Kiki pozostał jeszcze jeden owoc – pierwsze nieślubne dziecko księcia Jerzego. Zaraz po urodzeniu chłopca oddano do adopcji, a nad całą sprawą zapadło długie milczenie. Jego istnienie po raz pierwszy oficjalnie potwierdził dopiero w 2013 r. legalny syn księcia Jerzego, obecny książę Kentu, Edward.

Książę wyszedł z narkotyków, ale nie z notorycznych miłosnych awantur. Głośne były jego romanse z amerykańską śpiewaczką Florence Mills, angielską aktorką Jessie Matthews i pisarką Barbarą Cartland – z nią też miał dziecko, tym razem córkę. Równolegle przeżywał miłosne uniesienia z panami. Kochankami księcia byli podobno m.in. słynny tancerz Fred Astaire, daleki kuzyn diuka, książę Prus, syn argentyńskiego ambasadora, a także Anthony Blunt, student uniwersytetu Cambridge. Ten ostatni okazał się sowieckim szpiegiem.

Książę nie był zbyt ostrożny w doborze „przyjaciół”. A co gorsza, namiętnie pisywał do nich miłosne listy. Raz omal nie doprowadziło to do katastrofy, kiedy jeden z nich zaczął go szantażować. Do akcji wkroczyły wtedy brytyjskie tajne służby i wykupiły je od szantażysty. Kiedy Jerzy zginie w 1942 r. w katastrofie lotniczej, służby zajmą się też listami, które przez lata pisał do Noela Cowarda. Z rezydencji aktora wykradziona zostanie szkatułka z setkami listów miłosnych księcia. W końcu dwór miał tego dość. 32-letni Jerzy dostał polecenie, że ma się ustatkować i ożenić. Wybrankę wyszukał sobie sam. Była nią grecka księżniczka Marina, bratanica króla Grecji Jerzego I. Cztery lata młodsza od diuka, piękna, oczytana i mówiąca płynnie kilkoma językami, szybko stała się też ikoną mody w Anglii. Dochowali się trójki dzieci i stali modelową rodzinę royalsów. Na zewnątrz. Bo diuk Kentu nadal utrzymywał związek z Noelem Cowardem, a ponadto wdawał się w liczne przelotne romanse.

Windsor w Łańcucie

 

Książę Jerzy stał się w latach 30. XX w. najpopularniejszym Windsorem w Polsce. Już na dwa lata przed wybuchem wojny i propozycją gen. Sikorskiego przeżył krótki romans z naszym krajem. Latem 1937 r. wraz z małżonką gościł w pałacu w Łańcucie na zaproszenie hrabiego Alfreda Potockiego. Zaprzyjaźniony z domami panującymi ówczesnej Europy łańcucki ordynat gościł u siebie śmietankę europejskiej arystokracji. Dlatego jego pałac wykorzystywały władze II RP podczas oficjalnych wizyt państwowych. Potocki podejmował u siebie m.in. arcyksięcia Ferdynanda, a także kilku królów. W 1937 r. wystosował zaproszenie do księcia Jerzego Windsora (jego starszy brat, Bertie, wstąpił właśnie na tron po abdykacji Edwarda VIII). Jerzy przyjął zaproszenie, zwłaszcza że jego żona księżna Marina mogła po drodze odwiedzić w Katowicach przyjaciółkę, Zoję de Stoeckl, z którą studiowała w Paryżu. Szczegóły wizyty w Łańcucie znamy z opowieści Edwarda, syna księcia Jerzego, choć w czasie, gdy jego rodzice tam byli, miał zaledwie dwa lata. Poznał jednak tę historię z rodzinnych rozmów. Przyjęcie zgotowano im iście królewskie. „Kiedy pociąg z rodzicami wjeżdżał na stację w Rzeszowie, na peronie czekała orkiestra dęta. Równo o godzinie 14.02, w chwili planowanego wjazdu pociągu na peron, muzycy zaczęli grać God save the King”. – Tylko wielcy romantycy są skłonni grać na peronie, prawda? – powiedział książę Edward, gdy dziennikarka spytała go kiedyś, dlaczego Polacy są dla niego tak wyjątkowi.

Podczas tamtego pobytu książę Jerzy zwiedził Kraków, złożył róże na grobie marszałka Józefa Piłsudskiego na Wawelu. A na spotkanie z nim do Łańcuta przyjechał polski minister spraw zagranicznych Józef Beck. Po rozmowach wspólnie pozowali przed pałacem do zdjęcia, które zachowało się do dziś. Co prawda żadne deklaracje wtedy nie padły, ale Polska Partia Monarchistów jeszcze w tym samym 1937 r. skierowała do księcia Jerzego propozycję objęcia polskiego tronu. Gen. Sikorski, robiąc to dwa lata później, nie był więc wcale pierwszy.

Katastrofa czy zabójstwo?

Kres wszystkich tych planów nadszedł 25 sierpnia 1942 r., kiedy samolot z 39-letnim diukiem Kentu roztrzaskał się o zbocze góry Morven w północnej Szkocji. Książę i 14 pasażerów zginęli na miejscu. Oficjalnie leciał z misją wojskową do brytyjskiego garnizonu na Islandii. Ale w sprawie tej katastrofy pewne jest tylko, że samolot był sprawny, a pogoda i widoczność znakomite. Okoliczności ani przyczyn wypadku nigdy nie podano do publicznej wiadomości; wszystkie raporty do dziś pozostają tajne. Prędko też pojawiły się pogłoski, że śmierć księcia została zaaranżowana na zlecenie brytyjskiego rządu. Dodatkowo podsycało je zachowanie otoczenia premiera i samej rodziny królewskiej. Wszyscy sprawiali wrażenie, jakby chcieli jak najprędzej zapomnieć o istnieniu księcia Jerzego.

Nawet dziś jest on w Anglii nazywany „zapomnianym księciem”. W rodzinie królewskiej wspomina się go niechętnie, a wszystkie dotyczące go dokumenty wciąż pozostają utajnione. Czy to możliwe, by chodziło tylko o jego złe prowadzenie się? Książę Kentu miał na sumieniu znacznie poważniejsze grzechy. Podobnie jak jego najstarszy brat, król Edward VIII, sympatyzował z Niemcami. Z tego powodu po wybuchu wojny był stale pod obserwacją brytyjskiego wywiadu MI5.

Edward VIII, którego abdykację otacza romantyczna aura porzucenia tronu dla kobiety, został podobno zmuszony do abdykacji przez brytyjski rząd. Obawiano się zbliżenia z Hitlerem, co forsował młody król, sam mający w żyłach, jak wszyscy Windsorowie, krew niemiecką. Edward dążył do podpisania paktu z Hitlerem, który rozpoczynając wojnę w Europie, nie zaatakowałby Wielkiej Brytanii. To przerażało zarówno rząd, jak i parlament. Korzystając z niestosownego romansu króla, zastąpiono go na tronie młodszym bratem, Albertem, który zresztą też początkowo sympatyzował z Hitlerem. No i pozostawał jeszcze diuk Kentu, niesforny książę, który również miał swoje polityczne pomysły. Na przykład, żeby w imieniu nowego króla i części brytyjskiej arystokracji nieoficjalnie dogadać się z Niemcami i doprowadzić do pokoju z III Rzeszą. Lot księcia w sierpniu 1942 r. być może nie był misją wojskową do Islandii, tylko do Skandynawii na tajne spotkanie z wysłannikiem Hitlera. Również żona diuka, księżna Marina, miała podejrzane relacje z hitlerowskimi dygnitarzami.

Oboje byli kłopotem dla premiera Winstona Churchilla, który nakazał brytyjskiej MI5 ich stałą obserwację. Dlatego część brytyjskich historyków jest zdania, że katastrofa samolotu księcia mogła nie być wypadkiem. Romans Windsorów z Hitlerem to wstydliwy okres w historii Wielkiej Brytanii. Spora część dokumentów z okresu przed II wojną światową jest utajniona, najpierw decyzją króla Jerzego VI, a potem jego córki Elżbiety II. Niedawno tabloid „The Sun” opublikował na swojej stronie internetowej film z 1933 albo 1934 roku, na którym obecna królowa Elżbieta II jako dziecko wykonuje hitlerowskie pozdrowienie – zachęcana do tego przez swojego wuja Edwarda.

Gen. Sikorski na wieść o katastrofie wydał żałobny rozkaz dnia, odczytany we wszystkich polskich jednostkach. Fotografia księcia Jerzego stała potem na biurku generała aż do jego śmierci. Również tajemniczej. Władysław Sikorski zginął 11 miesięcy później, w także niewyjaśnionej do końca katastrofie lotniczej w Gibraltarze. Na Wyspach do dziś istnieje teoria spiskowa głosząca, że zniknięcie z politycznej sceny premiera polskiego rządu i przyszłego, być może, króla Polski w dwóch zagadkowych wypadkach w ciągu zaledwie jednego roku mogły mieć z sobą coś wspólnego.

 

Tekst: Katarzyna Grocholska

Korzystałam m.in. z książki Marek Rybarczyk: „Tajemnice Windsorów” .

reklama
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2020