Czerwiec płonie pożądaniem

Czerwone serca truskawek. Czerwone korale czereśni. Łąki upstrzone makami. I czerwone od namiętności usta dziewczyny... Czerwiec to miesiąc najgorętszej z barw.

Zaczęło się od maleńkiego owada – czerwca. Od niego pochodzi nazwa miesiąca, bo właśnie o tej porze dojrzewają larwy czerwców, przyczepione do korzenia rośliny o tej samej nazwie. W tejże postaci zawierają najwięcej koszenili – czerwonego barwnika!

Tak więc nie tylko nazwę miesiąca, ale i kolor zawdzięczamy temu niepozornemu owadowi. Niepozornemu, lecz jakże cennemu. W XV i XVI w. czerwce stanowiły, obok soli, zbóż i bursztynu, najważniejszy towar eksportowy właśnie ze względu na koszenilę. Ususzone, sproszkowane owady wysyłaliśmy w świat, m.in. do imperium osmańskiego, gdzie barwiono nimi tkaniny i dywany. Jego wartość osiągała zawrotne sumy. Zresztą trudno się dziwić, bo do pozyskania kilograma barwnika trzeba było aż 155 tys. larw! A na korzonkach jednej rośliny znajdowało się ich zaledwie od 10 do 40 sztuk.  

Czerwień: ogień, władza, siła i żałoba... 

Czerwiec zazwyczaj kojarzy się ze słońcem, energią, radością, a kolor czerwony z miłością, pożądaniem, namiętnością. Jednak symbolika tej barwy jest zależna od kultury. W niektórych krajach Afryki na przykład jest to kolor żałoby.

reklama


W wielu kulturach czerwień jest kolorem władzy, była elementem insygniów osób wpływowych. Polska szlachta akcentowała swoje pochodzenie, nosząc ubiory w tym kolorze. W starożytnych Chinach, Japonii czy Afryce Subsaharyjskiej czerwień świadczyła o dobrobycie. W starożytnym Rzymie zaś najbardziej wpływowi obywatele byli określani jako odziani w czerwień, bo tak też się nosili. 

Związek między czerwienią a wysokim statusem społecznym naukowcy tłumaczą uwarunkowaniami biologicznymi. U niektórych naczelnych, np. mandryli, samce mają wyraźnie czerwone nosy. A najbardziej czerwone zdobią te najbardziej dominujące w stadzie. To samce alfa. Z kolei u dżelad samce mają czerwoną nieowłosioną skórę na gardzieli i piersiach. I największe wzięcie wśród samic. Wniosek jest oczywisty – czerwień przyciąga. 

Człowiek w czerwieni kojarzy się z seksem i bogactwem 

Ponoć kobiecie ubranej w czerwień łatwiej zdobyć mężczyznę. Krótka sukienka w tym kolorze, do tego czerwone szpilki... i upatrzony pan zdobyty! Czerwień sprawia, że kobieta wydaje się wulkanem seksu, choć wcale tak być nie musi. Niejeden facet się na to nabierze. Na szczęście (dla obojga) czerwień wybierają zwykle kobiety, które z natury są namiętne, emocjonalne, zaradne, lubią seks i dominację w sypialni. 

Ale okazuje się, że strój w tym kolorze zwiększa atrakcyjność także facetów. Dowodzą tego m.in. badania psychologa Andrew Elliota z Uniwersytetu w Rochester (USA). Panowie, którzy mają na sobie jakiś element ubioru w czerwieni (np. krawat), są przez panie postrzegani jako bardziej interesujący, wpływowi i bogaci. Elliot charakteryzuje ich jako tych, którzy lubią wyróżniać się z tłumu, nie boją się ryzyka, także w łóżku. To urodzeni przywódcy. 

Oczywisty kolor miłości

Gdyby spytać ludzi, który nim jest, najczęściej odpowiadaliby, że czerwony. Są w nim walentynkowe serduszka, róże wręczane jako wyraz głębokiego uczucia, aromatyczne świece i wiele innych akcesoriów służących podsycaniu namiętności w sypialni (również erotycznych gadżetów). Taką barwę ma wiele afrodyzjaków: truskawki, pomidory, czerwone wino czy mięso (krwisty stek to wszak najlepsze danie dla ognistego kochanka). 

Miłość w kolorze czerwieni jest niezwykle namiętna, silna, choć, niestety, nie zawsze trwała. Jest jak ogień, który może błyskawicznie osiągnąć apogeum, ale równie szybko wygasnąć. Na szczęście czerwień występuje w licznych odcieniach i każdy może wybrać dla siebie ten najbardziej odpowiedni. Bo nie każdemu jest w czerwieni do twarzy.

Są osoby, które powinny się jej wystrzegać. To głównie ci, którzy mają choleryczny temperament, łatwo wpadają w złość, są pełni agresji, mają wysokie ciśnienie krwi. Im dodatkowa energia z pewnością nie jest potrzebna. Jeśli jednak jesteś osobą nieśmiałą, spragnioną sukcesów, nie tylko tych w łóżku, i doznań zmysłowych, bez wahania sięgnij po czerwień. Na efekty nie trzeba będzie długo czekać.

I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od maleńkiego czerwcowego czerwca... 

Bożena Stasiak
fot. shutterstock 

Źródło: Wróżka, nr 6/2015
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019