Oszukańcze diety

Jak często dajesz się nabrać, słysząc pochwałę tej czy innej diety? Koleżanka schudła na diecie kapuścianej, więc skusiłaś się i ty. Widzisz reklamę preparatu odchudzającego i… myślałaś, że jak z apteki, to na pewno zadziała?

Jak to jest z modnymi dietami?

 

Po dwóch dniach na zupie z kapusty było ci słabo, a jeśli chodzi o preparat odchudzający z apteki… może drugie opakowanie pomoże. Czujesz się nabita w butelkę? Wcale ci się nie dziwię! 

Największym „przekrętem” w historii dietetyki jest wylansowanie terminu „dieta niskowęglowodanowa” (low-carb diet), przekonuje T. Colin Campbell w książce „Niskowęglowodanowe oszustwo”. „Dieta niskowęglowodanowa” to majstersztyk sprzedaży, jej propagatorzy zdominowali rynek. Stało się tak, bo powtarzają to, co ludzie chcą usłyszeć: pochwałę ich złych nawyków.

reklama

Campbell jest autorem słynnego „chińskiego badania”. Przeanalizował dietę 6,5 tys. mieszkańców Chin oraz Tajwanu i twierdzi, że ludzie Zachodu powinni wykluczyć z diety produkty odzwierzęce. W książce przybliża historię diet opartych na tłuszczu i zwierzęcym białku. Napisał m.in. o doktorze Atkinsie, który w chwili śmierci ważył 117 kg, mając 183 cm wzrostu, rodzina nie pozwoliła na autopsję. To dr Robert Atkins ukuł termin „niskowęglowodanowy”. Dla Campbella jest autorem dietetycznego szaleństwa, który miliony ludzi przekonał, że roślinne pożywienie tuczy – w przeciwieństwie do steków, bekonu, smalcu, śmietany, sera, oliwy i majonezu. Atkins pozwolił ludziom się opychać. Nie tylko on.

Zwolenników „niskowęglowodanowych diet” jest wielu. W modzie jest m.in. „dieta paleo”, dopiero co modna była „dieta Dukana”. Nie ucichły jeszcze echa procesów, w których poszkodowani oskarżali Dukana, że im sprzedał bubel.

 

Utracone kilogramy szybko wracają

 

Na początku „diety” traci się wagę, ale szybko kilogramy wracają z siłą bumerangu i w większej ilości. Zaczyna szwankować zdrowie. Dlaczego? Bo dieta, która eliminuje węglowodany,
czyli niskoprzetworzony pokarm roślinny, nie dostarcza organizmowi cennych związków mineralnych, witamin, ani enzymów. W rezultacie nerki cierpią z powodu nadmiaru białka zwierzęcego, otłuszcza się wątroba i niezdrowo rozrasta mięsień sercowy, który musi wtłoczyć krew w zapchane tłuszczem tętnice.

Wyobraź sobie suchy oraz pożółkły trawnik. Campbell uważa, że „dieta niskowęglowodanowa” to malowanie trawnika na zielono. Farba nie odrodzi trawnika, a „dieta” nie rozwiąże problemu otyłości. Co więcej, będzie sprzyjać chorobom metabolicznym, podczas gdy dieta oparta na roślinach i warzywach zapobiega im, a nawet je leczy.

Dlaczego dr Atkins i jego wyznawcy zyskali takie uznanie? W każdej iluzji jest ziarnko prawdy. Węglowodany, które tuczą, to cukry proste: zawierają je produkty wysokoprzetworzone, np. słodycze, białe pieczywo, mąka, cukier, ryż. Dostarczają łatwo przyswajalnej glukozy, która rozleniwia organizm i przyzwyczaja go do szybkich zastrzyków energii. Węglowodany niskoprzetworzone, jak kasze, zboża i ziarna roślin strączkowych, trawione są znacznie dłużej, za to energii z takiego pożywienia też wystarcza na długo. Zwolennicy tłuszczu i białka mięsnego „zapomnieli” podzielić węglowodany na wysoko- i niskoprzetworzone, ku uciesze hochsztaplerów od żywności oraz suplementów, którzy panoszą się na rynku.

 

Nie wierzysz?

 

Przyjrzyj się półkom w aptekach. Książka Campbella to przewodnik po świecie, w którym trwa walka o żołądki klientów. Nie wierzysz? Przyjrzyj się reklamom. Oglądasz ociekające tłuszczem żeberka lub kurczaka, a za chwilę tabletki, które usprawnią pracę wątroby i jelit. Alleluja! Możesz zjeść wszystko!

Producenci wiedzą, że lubimy niezdrowe jedzenie. Zachęcają, byśmy je kupowali. Mamy jednak dobrze się czuć z naszymi nawykami, dlatego są „uszczęśliwiające” tabletki. Usprawiedliwią nasze wybory, złagodzą ich skutki. Byśmy znów dali się nabić w butelkę.

---

Na ten temat

  • Masz bogate wnętrze! Mam na myśli wewnętrzny kosmos ludzkiego ciała, a konkretnie – fascynującą galaktykę jelit.
  • Zwykle skupiamy się na tym, co burzy nasz wewnętrzny obraz siebie. Przyglądamy się częściom ciała, których nie akceptujemy. Wyolbrzymiamy wady tak, że przestajemy widzieć to, co lubimy, z czego jesteśmy dumni.

Beata Rudzińska

Dietetyczka roślinna, wegetarianka z wegańskimi skłonnościami, pisarka, mama dwóch córek, dla przyjemności biega i pływa, a kiedy nikt nie widzi – śpiewa. Zaprasza na własną stronę: wegespektrum.pl

Źródło: Wróżka nr 8/2016
Tagi:

Zobacz także

Muzykoterapia: utwory na konkretne schorzenie ciała albo duszy

Muzykoterapia: utwory na konkretne schorzenie ciała albo duszy

Muzyka uzdrawia ciało i duszę, co potwierdzają badania naukowe. »

Węgiel - czarne złoto z apteki

Węgiel - czarne złoto z apteki

Węgiel ma wiele zalet: oczyszcza z toksyn, dodaje urody. Do tego działa zbawiennie na chory żołądek i odpędza zło. »

Łosoś norweski: jeść czy nie jeść?

Łosoś norweski: jeść czy nie jeść?

Mięso łososia, choć tłuste, uchodzi za niezwykle zdrowe. Przynajmniej tak do niedawna uważali specjaliści od żywienia. Jaka jest rzeczywistość? »

Już w kioskach: Grudzień 2017


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2018