Jak przywrócić maj w łóżku?

Trenuj inaczejTrenuj inaczej
Bywa jednak, że to nie brak atrakcyjności czy niski poziom hormonów wygania faceta z łóżka. Tematem tabu są zmiany w kobiecym organizmie – po ciąży czy spowodowane wiekiem, rozciągnięciem włókien kolagenowych. Gdy robimy się luźniejsze, stosunek nie daje już takiej satysfakcji jak kiedyś. By się upewnić, czy to nasze osłabione mięśnie mogą być przyczyną zimnych majowych nocy, można przeprowadzić test banana, polecany przez autorkę książki „Kobieca ejakulacja i punkt G” Deborah Sundahl. Należy wziąć dojrzały owoc, nałożyć na niego czystą torebkę foliową i wprowadzić go do pochwy, a następnie zacisnąć mięśnie. Jeśli po wyjęciu w torebce zostanie bananowa pulpa, wszystko jest OK (z nami, nie z bananem).

Gorzej, gdy banan powróci na światło dzienne w stanie nienaruszonym. To znak, że naszym mięśniom, odkrytym w 1952 roku przez amerykańskiego ginekologa Arnolda Kegla, potrzebny jest trening. „Keglowanie”, jak nazywa go Mary Roach, autorka książki „Bzyk. Pasjonujące zespolenie nauki i seksu”, polega na zaciskaniu mięśni dna macicy i zwieracza odbytu. Tak wyćwiczone, nie tylko zwiększają doznania pary, ale też pomagają na takie przypadłości jak wypadanie pochwy czy nietrzymanie moczu.

Przepisy na ćwiczenie najintymniejszych mięśni naszego ciała można znaleźć w internecie. Najpopularniejsze metody polegają na zaciskaniu ich wokół dwóch palców włożonych do pochwy w pozycji leżącej, wstrzymywanie moczu podczas jego oddawania i napinanie mięśni pochwy i odbytu, stojąc w rozkroku. Specjaliści radzą jednak, by nie wykonywać ich na własną rękę. Kulturystyka waginalna, podobnie jak ta tradycyjna, wymaga profesjonalnego trenera.

– Ćwicząc nieprawidłowo, można osiągnąć efekt przeciwny do zamierzonego i jeszcze bardziej rozluźnić mięśnie. Pacjentki często uruchamiają podczas ćwiczeń tłocznię brzuszną, która wypycha narządy na zewnątrz – ostrzega dr n. med. Sławomir Sikora, zastępca lekarza naczelnego stołecznego szpitala ginekologiczno-położniczego „Inflancka”, i radzi, by wykonując ćwiczenia, położyć ręce na brzuchu i sprawdzić, czy jest wyczuwalna reakcja. Jeśli tak, to znaczy, że sobie szkodzimy.

reklama

Kulki, lubczyk i ostrygiKulki, lubczyk i ostrygi
Mniej wytrwałe z nas mogą korzystać z mechanicznego wsparcia dla mięśni. 41-letnia Renata za radą ginekologa używa kulek gejszy. Połączone sznureczkiem, wprowadzone do pochwy, drażnią mięśnie, powodując ich zaciskanie. – Ćwiczenia strasznie mnie irytowały. A te kulki wkładam jak tampon i tylko czekam na efekty – zwierza się Renata. Kulki można kupić w gabinetach urologicznych.

Wsadzane głęboko do pochwy na kilka godzin dziennie, zmuszają mięśnie do utrzymania ich w środku. Poleca je pacjentkom dr Sikora i specjaliści z warszawskiego Gabinetu Urody przy ul. Wiśniowej, gdzie można się też zapisać na elektrostymulację za pomocą elektrod dopochwowych. Wytwarzając prąd o niskim natężeniu, mobilizują mięśnie do pracy. Po takich seansach pacjentki są wyczerpane, jakby długo i ciężko ćwiczyły na siłowni. Ale podobno się opłaca. Bo ten wysiłek skutkuje błyskawicznym umajeniem łoża.

Mały różowy proszek jest tylko kontynuacją starych zabiegów mających pobudzić seksualne moce. Wiadomo, że namiętność lubi aromatyczne przyprawy. Dania kochanków doprawiano lubczykiem, pobudzającym krążenie krwi imbirem albo słodką wanilią. Nie gardzono afrodyzjakami, które były na wyciągnięcie ręki, jak seler, którego korzeń pomaga pokonać stany przemęczenia i usuwa toksyny, pobudzając zmysły. Seler i imbir warto łączyć z owocami morza, najlepiej ostrygami, które ponoć mogą nie tylko zachęcić do zbliżenia, ale też i pomóc począć upraginonego potomka. A czym je popić? Oczywiście szampanem, również uznawanym za silny afrodyzjak.

Warto też używać obficie pieprzu, czosnku i żeń-szenia. Wzmagają one moce nie tylko mężczyzn, ale i kobiet. Jeśli taka dieta nam nie odpowiada, sięgnijmy po wiedzę ludową. „Panny apteczkowe”, jak nazywano na Podlasiu kobiety parające się zielarstwem, do najskuteczniejszych w przywracaniu małżeńskiego szczęścia zaliczają krwawnik, czyli tysiąclist, zioło-panaceum na wiele dolegliwości kobiecych, z którego młodych listków wyrabiają syrop wzmacniający siły organizmu.

Sok z oberwanych wiosną listków, pity z miodem, mlekiem lub wodą, miał w ciągu kilku dni zwiększać wigor. A wzmocniony działaniem suszonego krwawnikowego kwiecia, używanego jako przyprawa do kanapek, przywracać ochotę nie tylko na kanapki... Równie skuteczny miał być… zwykły owies, który przywołała posłanka Samoobrony Renata Beger, wyznając dziennikarce, że seks lubi jak koń owies. Może wiedziała, że ma on wprost zbawienny wpływ na kobiece libido? Dlatego, chcąc odzyskać wigor, na śniadanie podjadajmy dziecku owsiankę…


Karolina Kowalska
fot. shutterstock.com

Źródło: Wróżka nr 5/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2020