Joanna od miłości

– Musieli się rozstać – opowiada Joanna. – Ona wróciła do Łodzi, on do Berlina, gdzie mieszkał na stałe. Ona czuła, że w tęsknocie za nim jest jakaś tajemnica. Przyszła do mnie. Karty powiedziały jasno: ten mężczyzna to twój ojciec. Obydwoje byli w szoku, nie chcieli wierzyć. W końcu zrobili badania, a moje słowa się potwierdziły. Przez kilka miesięcy nie utrzymywali kontaktów, musieli ochłonąć. Od tamtej chwili upłynęły dwa lata. Podobno dziś się przyjaźnią. Mężczyzna nie wiedział, że ma córkę. Z jej matką połączył go przelotny romans w alpejskim kurorcie.

Miłosnych historii jest tyle, ilu ludziMiłosnych historii Joanna wysłuchuje codziennie. Patrzy w karty, czasem przestrzega. Kiedyś przyszła do niej młoda dziewczyna. Była już długo ze swoim chłopakiem. – Pytała o ślub, dzieci – wspomina Joanna. – A ja zobaczyłam rozstanie. Powiedziałam o swoich obawach, radziłam, by dbała o związek. Tylko się zaśmiała: „On mnie nosi na rękach, podaje śniadanie do łóżka!”. Przyszła pół roku później. Zdradził ją, zostawił. Była w depresji. – Gdyby wzięła pod uwagę moje słowa, mogło być inaczej – wzdycha Joanna. – Może by się rozstali, ale ona nie zostałaby z poczuciem, że jest tą gorszą, nic niewartą.

Czasem karty mówią rzeczy pozornie absurdalne. – Pewnej kobiecie wywróżyłam powrót do męża – opowiada Joanna. – Przeżyła z nim wiele traumatycznych sytuacji. Kłócili się, on popijał. W końcu rozwiedli się z hukiem. Ona przyszła do mnie, gotowa na nowe uczucie i nowy związek. A karty nic, tylko powrót i powrót. Kobieta patrzyła na mnie jak na hochsztaplerkę. „Proszę pani”, mówiła trochę zła. „To niemożliwe. Nigdy nie wrócę do tego człowieka!”.

Minęło półtora roku. Przez ten czas obydwoje chodzili na terapię, zmienili się, dojrzeli. Spotkali się przypadkiem na pływalni, bo zaczęli dbać o formę i schudli. Ona ufarbowała włosy na inny kolor. On przyglądał się jej z zachwytem i zaprosił na kawę. Znowu zaiskrzyło. – Dziś są razem, a kobieta znów mnie odwiedziła – opowiada Joanna. – „W życiu bym nie przypuszczała, że Józek tak się zmieni! To nie ten sam człowiek”.

reklama

Ołtarz  czarownicy

Niekiedy miłości trzeba pomóc, bo chociaż wszystkie znaki mówią, że tych dwoje powinno być razem, przeciwności się mnożą. Wtedy dobrze sięgnąć po magiczne rytuały. W tym Joanna nie ma sobie równych. – O, proszę – pokazuje tajemniczą drewnianą skrzynkę, przykrytą białym obrusem – to mój ołtarz. Każda praktykująca czarownica powinna go mieć.

Zaglądam do środka. Wieko trochę skrzypi. To dobrze. Takie skrzynie powinny skrzypieć. W środku pachnie olejkami. Świece w różnych kolorach, figurki. Kamienie szlachetne i polne. Nóż z białą rękojeścią. Zestaw kadzideł i ziół, pentagram wyrysowany na drewnie i różdżka. Joanna zrobiła ją własnoręcznie z gałęzi jabłoni. Na jej czubku jest kryształ górski w kształcie stożka, a na końcu kryształowa kulka. Proszę jak dziecko, by coś wyczarowała, ale Joanna się śmieje, że różdżka do tego nie służy. – Wyznaczam nią kierunek energii – wyjaśnia.

W kącie stoi miotła z gałęzi brzozy. Przed każdym rytuałem Joanna zamiata krąg wokół siebie. Symbolicznie czyści przestrzeń. Potem rysuje pentagram. Zapala świece. Co dalej? – To zależy do tego, czego pragniemy, co chcemy zmienić – uśmiecha się. – Rodzaj obrzędu wybieram intuicyjnie.

Cieszy się, że ma coś, co jest wróżce bardzo potrzebne: kominek. Wyburzyła kaflowy piec, a na tym miejscu powstało małe palenisko. – Dzięki temu, kiedy kończę rytuał, mogę spokojnie wstawić tam świecę, by się dopaliła. To ważne – tłumaczy. – A ja pędzę do szkoły, na lekcje.

Zna wiele magicznych rytuałów, które zaczerpnęła zarówno z magii ludowej – według Joanny bardzo praktycznej i skutecznej – jak i rytualnej. Przetestowała je. Niektóre nieco uwspółcześniła. – Mam swoje autorskie wersje – mówi tajemniczo. – Najważniejsze, że działają.

Niekiedy przyczyna braku porozumienia między dwojgiem ludzi tkwi w poprzednich wcieleniach. Rytuał oczyszcza naszą pamięć komórkową, uwalania od traum zaznanych nawet przed wiekami. – Ostatnio pomogłam młodej parze – opowiada Joanna. – Dziewczyna była zakochana w chłopaku, ale on, mimo iż deklarował miłość, bał się zbliżeń, wciąż uciekał. Potem wracał, przepraszał, zasypywał kwiatami. Obydwoje byli już tym umęczeni i nie rozumieli, co się dzieje. Podczas wróżby, a później magicznego rytuału, zobaczyłam, że kiedyś byli w sobie szaleńczo zakochani. Jednak ona pochodziła z zamożnej rodziny, a on z ludu. Mieli zamiar uciec, lecz dziewczyna uległa rodzicom i wyszła za bogacza. Chłopak popełnił samobójstwo. Ona wpadła w depresję i nigdy się już nie pozbierała. Lęk z tamtych wcieleń wciąż był w nich obecny. Specjalny, miłosny rytuał uwolnił ich od obciążeń. Dziś są szczęśliwą parą.

Joanna nigdy nie bierze pieniędzy za swoją magiczną pracę. To jej wkład w tworzenie harmonii we wszechświecie. Tak dzieli się swoją miłością. Bo biała magia nie zaszkodzi. Jeśli ludzie są sobie przeznaczeni, uwolnią się od obciążeń i stworzą szczęśliwy związek. Jeśli nie są dla siebie – pozbędą się obsesji, poczują wolni i gotowi szukać prawdziwej miłości. Bo tylko ona się w życiu liczy.


Sonia Ross 
fot. Archiwum Prywatne/shutterstock.com

Źródło: Wróżka nr 2/2013
Tagi:
Komentarzy: 1
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl