Medytacja prosta jak oddychanie


Co cię czeka: Dla początkujących ten cykl odliczania może być jednak za długi. Jeśli już przy siódmym czy ósmym wdechu zaczynasz się niepokoić, że zaraz trzeba skończyć i zacząć od nowa, licz tylko do czterech. Gdy zauważysz, że twój umysł zboczył z obranego kursu i zaczynasz myśleć o bieżących sprawach albo wspominasz, ponownie skieruj uwagę na oddech i znowu odliczaj. Zrób to łagodnie, bez poczucia winy.

2. Kontemplacja przedmiotu

Właściwie polega tylko na patrzeniu. Trzeba przyglądać się danemu przedmiotowi bacznie i aktywnie (jak pies myśliwski, który tropi zwierzynę). Cała trudność polega na tym, by tego, co zaobserwujesz, nie zamieniać w słowa.

Jak to zrobić: Wybierz sobie jakiś drobiazg, najlepiej pochodzenia naturalnego, np. kamień, gałązkę, muszelkę. Połóż przedmiot w zasięgu swojego wzroku, niezbyt daleko. Możesz też wziąć go w rękę i w razie potrzeby przybliżać albo oddalać. Przypatruj mu się uważnie (bez wytrzeszczania oczu czy natężania wzroku), jakbyś próbowała go wyczuć czy zbadać. Unikaj gapienia się w jeden punkt. Raczej ogarniaj go wzrokiem (a właściwie umysłem) jak nieznany kontynent. Pamiętaj, by nie przywołać przy tym żadnego słowa.

Co cię czeka: Przygotuj się na to, że twoja wola podczas tego ćwiczenia będzie wystawiana na ciężką próbę. Za każdym razem, gdy myśli pobiegną w inną stronę, potraktuj siebie, jakbyś była własnym ukochanym dzieckiem. Czy można winić malucha, którego rozpiera energia, że zboczył z drogi? Gdy to zauważysz, nie rób tragedii, powiedz tylko w myślach: „Wracaj na ścieżkę, kochanie" i ponownie skup się na obserwacji przedmiotu.

UWAGA: Jeśli medytacja z użyciem przedmiotu wydaje ci się za trudna, wypróbuj inny wariant, wykorzystujący naturalny rytm oddychania. Za przedmiot kontemplacji obierz miejsce przy nozdrzach albo nad górną wargą. Chodzi o to, by utrzymać uwagę na tym punkcie, gdzie wrażenie oddechu odczuwamy jako ruch powietrza do środka i na zewnątrz. 

reklama


3. Medytacja z mantrą

Wszyscy chyba znają wyśpiewywane monotonnym głosem „Hare Kriszna" albo „Om". Dźwięk jak z zaciętej płyty to właśnie mantra – słowo lub zdanie powtarzane po sobie wiele razy. Niektóre szkoły medytacji przywiązują wagę do treści mantry – powinna ona wyrażać coś pozytywnego, co możemy przyjąć jako własne twierdzenie. Inni uważają, że wartość mantry wiąże się z odpowiednią wibracją jej dźwięków, która pobudza narządy do lepszej pracy i pomaga w uzdrawianiu. Są i tacy, którzy twierdzą, że najlepsze są słowa przypadkowe, pozbawione znaczenia, bo tylko takie nas nie rozpraszają, a wręcz pomagają wytrwać w rygorze medytacji.

Jak to zrobić: Wybierz jakieś krótkie wyrażenie lub zwrot. Nic nie przychodzi ci do głowy? Otwórz książkę na chybił trafił, przyłóż palec w jakieś miejsce. Przeczytaj słowo albo sylabę – to twoja mantra. Usiądź w wygodnej pozycji, ale nie garb się, żeby nie uciskać klatki piersiowej czy gardła. Zacznij odśpiewywać mantrę na głos, a jeśli to niemożliwe – bezgłośnie. Rób to bez ustanku, w określonym, przyjemnym dla ciebie rytmie. Przy każdym powtórzeniu staraj się jeszcze bardziej zaangażować w wy-
konanie tego zadania.

Co cię czeka: Mantrę dobrze jest intonować głosem donośnym, ale uważaj, żeby nie przesadzić. W przeciwnym razie można nadwerężyć struny głosowe, a nawet doprowadzić do hiperwentylacji – oddechy będą szybsze, głębsze i organizm pobierze za dużo tlenu. Jeśli pojawią się zawroty głowy czy jakiekolwiek inne niepokojące objawy, przerwij medytację. Nie zważaj natomiast na nadmierną kreatywność i psikusy ze strony mózgu – będzie próbował nadać mantrze nowe treści, tworzyć zaskakujące skojarzenia czy kalambury. Nie daj się zwieść i postaraj się wytrwać w zadaniu.

Marzena Płocka
fot.: east news

Źródło: Wróżka nr 3/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020