Po co miłość? Jest seks!

Kiedy Margot zobaczyła go po raz pierwszy, była zdruzgotana. Henryk nie należał do miłośników higieny, co w tamtych czasach zupełnie nie dziwiło – śmierdział potem i czosnkiem. „Ten hugenocki cap jest wulgarny i brzydki. Nie będę mogła dzielić z nim łoża" – zwierzyła się ponoć zaufanej damie.

­­
Małgorzata de Valois i Henryk IV Burbon


Małżeństwo z Henrykiem miało pojednać katolików z protestantami. Stało się jednak inaczej.

Podczas ceremonii ślubnej w Notre Dame w Paryżu, Henryk Burbon miał cały czas nakrytą głowę, a w czasie mszy stał przed katedrą. Margot wyglądała zjawiskowo, ale cały czas płakała. Kiedy kardynał Karol de Bourbon (stryj pana młodego) zadał pytanie: „Czy bierzesz sobie za męża tego tu oto Henryka", ona rozpaczliwie spoglądała na stojącego nieopodal Gwizjusza. Kardynał zmuszony był więc powtórzyć pytanie. Wtedy Karol IX złapał oporną siostrę za kark i przygiął jej głowę na znak, że się zgadza.

Kilka dni po ślubie, w noc św. Bartłomieja, 24 sierpnia 1572 roku, doszło do straszliwej masakry hugenotów w Paryżu. Doprowadziła do tego intrygami Katarzyna Medycejska. Margot uratowała męża, chowając go w Luwrze. Później Henryk Burbon uciekł do Nawarry, a nowy król Francji Henryk Walezy za jakiś czas pozwolił Margot dojechać do męża.

Przez pierwsze miesiące po ślubie Margot próbowała być dobrą żoną. Niestety Henryk był tak odpychający, że ucięła sobie romans z 40-letnim szlachcicem Józefem de La Môle. Mówiono o nim, że jest wielkim amatorem kobiet i lubieżnikiem. Nie przeszkadzało mu to uczestniczyć w czterech mszach świętych dziennie. Oczywiście romans wyszedł na jaw. I choć król Nawarry nie przejmował się zbytnio zdradami żony, pod pretekstem zdrady stanu skrócił jej kochanka o głowę.

reklama


Potem wdała się w romans z niejakim panem de Champvallon i ponoć nawet urodziła mu dziecko. Kochanków miała bez liku. Henryk też sobie nie żałował, przy nim nawet córka oberżysty nie mogła czuć się bezpieczna – jak pisali współcześni.

Czy było w tym coś nowego? Owszem, inteligentna Margot do swojego modelu życia stworzyła teorię. Dowodziła, że kobieta przewyższa mężczyznę we wszelkiej „świetności, doskonałości i godności". Nie wystarcza jej nawet męska galanteria. Polemizując z dziełkiem Françoisa Loryota „Dlaczego płeć żeńska jest honorem mężczyzny", Małgorzata w ogłoszonym manifeście stwierdza, że kobieta nie jest honorem, ale koroną świata. I wyjaśnia dlaczego.

To Ewa namówiła Adama do zerwania jabłka, a więc ona decydowała i dominowała nad mężczyzną. Matką Syna Bożego też jest kobieta, co świadczy o kolejnej przewadze płci pięknej. Margot z jednej strony nie mogła się nasycić seksem, a z drugiej strony się nim brzydziła. Mężczyźni ją pociągali, a jednocześnie czuła dla nich pogardę. Aby nad tymi wewnętrznymi demonami zapanować, stworzyła „teorię walki" z mężczyznami. Podkreślała w niej m.in. prawo do brutalnego traktowania partnera jako narzędzia seksualnego zadowolenia. Wedle Margot mężczyźni byli nieokrzesani jak jej mąż, a „kobieta doskonalsza", zatem używa ona prostaka „w inny sposób".

W swoich „Pamiętnikach" królowa Margot do żadnych romansów się nie przyznaje. A przecież Francja aż huczała od plotek na temat jej wyczynów seksualnych. Dziś zapewne zdiagnozowano by u Margot uzależnienie od seksu, traktowanego jako rekompensata za brak życia uczuciowego. Nigdy bowiem nie nauczyła się kochać. Nauczyła się za to uprawiać seks z kim popadnie.

W łóżku szukała najpierw potwierdzenia własnej urody i pozycji, potem akceptacji, a wreszcie ukojenia pustki. Może cierpiała na lęki z powodu kazirodztwa, braku miłości matki, która traktowała własne dzieci jak pionki na szachownicy swoich politycznych rozgrywek. Jak pisał Tallemant des Réaux, szukała tej miłości po swojemu: „w ramionach wielu, bez względu na profesję czy pochodzenie". Przypominała w tym Barbarę Radziwiłłównę. Musiała jednak Małgorzata de Valois tęsknić za prawdziwą miłością, uczuciem do tego jedynego, wymarzonego, skoro bez końca pisała listy miłosne.

Pod koniec życia mocno wyłysiała królowa Margot całkowicie wyparła się swojej przeszłości. Stała się zwolenniczką cnotliwego prowadzenia się i łajała damy dworu za „rozwiązłość i nieporządną konduitę". Czy w ten sposób ganiła samą siebie z młodości? A może bliższy prawdy był François de La Rochefoucauld, książę i filozof, który znaczną część życia spędził na francuskim dworze. W jednej ze swoich słynnych maksym stwierdzał: „Starzy ludzie dają tyle dobrych rad, bo nie mogą już dawać złego przykładu".

Jan Pann
fot. shutterstock, wikipedia

Źródło: Wróżka nr 5/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl