Daj mi serce szczerozłote


Torba z diamentami dla Avy Gardner

Howard Hughes, amerykański miliarder, kolekcjonował kobiety jak znaczki. Zdobywał serca męską urodą i chłopięcym wdziękiem, uzupełnionymi o sporą porcję szaleństwa. Oczarowywał brawurową odwagą, majątkiem i pozycją.

W aktorce Avie Gardner zakochał się od pierwszego wejrzenia. I od razu się oświadczył, lecz ona... odmówiła. Howard Hughes wcale się tym nie zraził i nadal nalegał. Pewnego dnia przyniósł papierową torbę pełną pierścionków zaręczynowych. Diamenty, rubiny, brylanty oprawione w złoto albo platynę. I nie powiedział: „Wybierz najładniejszy", ale dał wszystkie! Trudno się dziwić, że Ava Gardner aż trzykrotnie zrywała oświadczyny, żeby Howard Hughes mógł ponownie ją prosić o rękę.

Takie były początki tego burzliwego związku, gdzie nieraz dochodziło do rękoczynów: Ava Gardner musiała później ukrywać za ciemnymi okularami podbite oko, a Howard Hughes wstawiać nowe zęby na miejscu wybitych. W końcu aktorka miała już dość jego nieustannych zdrad i scen dzikiej zazdrości. Odeszła definitywnie.

Howard Hughes oświadczał się też innym gwiazdom, m.in. Ginger Rogers, Bette Davis, Olivii de Havilland, Joan Fontaine, Katharine Hepburn... Wymieniać można bez końca. Wszystkie wcześniej zostawały jego kochankami. A gdy zdarzało się, że któraś – jak Terry Moore – nie chciała ulec mu przed ślubem, przełamywał jej opór, inscenizując uroczystość ślubną. Wszystko działo się w niezwykle romantycznej scenerii i dopiero następnego dnia okazywało się, że ślub był sfingowany.

Dla Grace Kelly do klatki z lwami

Zdobywanie ukochanej, nawet jeśli ma się zawsze opasły portfel, wymaga też odrobiny szaleństwa. Książę Rainier z Monako na przykład zdecydował się wejść... do klatki z lwem.

reklama


Amerykańska gwiazda filmowa Grace Kelly wpadła mu w oko znacznie wcześniej, ale nie miał okazji jej poznać. Dopiero gdy kręciła na Lazurowym Wybrzeżu „Złodzieja w hotelu" namówił magazyn „Paris Match" na zorganizowanie z aktorką sesji zdjęciowej w swoim pałacu Na Skale. Potem poszli z Grace na przechadzkę. Kiedy spacerowali po prywatnym zwierzyńcu, książę otworzył klatkę lwa i stanął oko w oko z bestią. Zwierzę było oswojone i do tego po obiedzie. Ale wyczyn Rainiera zrobił na Gracę wielkie wrażenie.

Pół roku później z radością przyjęła pierścionek zaręczynowy. Na statek, którym płynęła z Ameryki na ślub do Monaco, samoloty zrzucały deszcz kwiatów. Gwiazda była pewna, że czeka ją wielkie szczęście. Refleksja, że nie wszystko złoto, co się świeci, przyszła zbyt późno...

Ślub dla starej prostytutki z duszą

Prawdziwa i pełna poświęcenia miłość spotkała natomiast prostytutkę Clasinę Hoornik. Nie, nie było kosztownych prezentów – początkującego malarza Vincenta van Gogha nie było na nie stać. Nie było też brawurowych popisów. „Jest brzydka i stara, ale dzięki doświadczeniom zyskała rozum i duszę. Dla mnie jest piękna" – pisał w liście do brata zakochany Vincent. Classina żyła z nierządu i była alkoholiczką. Mimo to Vincent postanowił ją poślubić i otoczyć opieką.

Jego rodzice – stateczni pastorostwo – byli przerażeni. Nawet brata, zawsze wspierającego Vincenta, szokował ten pomysł. Malarz postawił jednak na swoim. Jego resocjalizacyjnym zapędom oparła się sama Clasina. Nie chciała być „stateczną osobą", rzuciła malarza i wróciła na ulicę.

Kołowrotek dla swojskiej dziewczyny


Swoje sposoby na miłość miał też prosty lud. Chłopak zwykle darował dziewczynie jakiś praktyczny przyrząd, na przykład własnoręcznie wykonane czółenka tkackie albo kołowrotek. Często miłosnym prezentem bywały malowane na czerwono drewniane korale, serce z piernika, a gdy koszt lukrowanego wypieku przekraczał możliwości finansowe absztyfikanta, wycinał kształt serca nożem na korze drzewa. Bywało, że chwytał się nawet czarów, choć te były głównie domeną kobiet.

Czary miłosne uprawiało się wyłącznie w piątkowe noce, najlepiej w czasie rosnącego Księżyca, czyli między nowiem a pełnią. Jednym ze skuteczniejszych sposobów było omotanie swoim włosem guzika koszuli, serdaka lub kapoty wybranka czy wybranki. Można też było podać mu napój miłosny sporządzony z odpowiednich ziół lub dosypać lubczyku do jedzenia. Niekiedy dodawano nieco mniej apetyczne ingrediencje – na przykład popiół ze spalonej przepoconej chustki lub koszuli, sproszkowane serce gołębia, krew menstruacyjną lub jądra kogucie.

A wszystko to, by nie iść samotnie przez życie.

Wika Filipowicz
fot. WIKIPEDIA COMMONS, getty images, fotochannels

Galeria zdjęć

W lewo
W prawo
Źródło: Wróżka nr 3/2015
Tagi:
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl