Duchy na ekranie

Wirujące światła i świetliste postaci widzą na ekranach komputerów i telefonów rodzice, którzy monitorują dziecięce sypialnie… Czy oko kamery może złapać ducha?

Wszystko zaczęło się pewnego listopadowego wieczoru ubiegłego roku. Dziennikarka Eimear O’Hagan zasiadła wieczorem w fotelu z kubkiem herbaty. Od czasu do czasu zerkała na monitor, który pokazywał obraz z kamery zainstalowanej w pokoju jej dwuletniego synka. Eimear z mężem i synkiem mieszka w wielkim XIX-wiecznym domu w Szkocji. I jak wielu młodych ludzi monitoruje sypialnię dziecka i inne domowe pomieszczenia.

światełka na monitorze

 

Kamery działały dotąd bez zarzutu. Teraz jednak dziennikarka spostrzegła na monitorze trzy niewielkie plamki zielonego światła tańczące nad łóżeczkiem jej śpiącego synka. Zaniepokojona pobiegła do jego pokoju, ale nad łóżkiem niczego nie było. Kiedy wróciła do salonu, na monitorze światełka wciąż krążyły. Ponownie zajrzała do dziecka… I znów nic. Powtórzyło się to następnej nocy. Zaczęła więc sprawdzać kamery w innych pomieszczeniach. Okazało się, że światełka pojawiają się tylko w transmisjach z sypialni synka. Mąż starał się ją uspokajać, że to na pewno jakiś problem techniczny, może zakłócenia elektryczne. Dlaczego jednak pojawiały się tylko w tym jednym pokoju? Eimear uważa się za osobę racjonalną, ale w końcu musiało paść słowo „duchy”. Mąż dziennikarki wszystko wyśmiał. „Mnie jednak ta zagadka coraz bardziej niepokoiła” – pisze O’Hagan. „Co prawda nic złego się nie działo, ale bardzo chciałam wyjaśnić, skąd biorą się te światła. Zaczęłam rozpytywać znajomych, fachowców, przeszukiwać internet. Okazało się, że podobne rzeczy przydarzają się też innym”.

Pewna kobieta zainstalowała na swoim smartfonie aplikację monitorującą nocą pokój dziecka. Dostawała informację, gdy tylko kamera wykryła jakiś ruch lub dźwięk. Którejś nocy zobaczyła zarys postaci, która krążyła wokół łóżeczka. Wyglądała jakby była utkana z jasnego światła. Ale gdy przestraszona weszła do pokoju, nikogo nie zobaczyła. Spojrzała znów na telefon. Na jego ekranie tajemnicza postać nadal była. Powtarzało się to przez kilka kolejnych nocy, a potem po prostu się skończyło. „Nigdy nie odkryłam, co to było” – napisała.

Inne relacje zebrane przez O’Hagan były podobne. Wszyscy też podobnie reagowali. Najpierw doszukiwali się awarii sprzętu. Następnie, po serii testów z innymi ustawieniami, pomieszczeniami, a nawet z nowy sprzętem, przekonywali się, że zjawisko powtarza się jedynie w sypialni dziecka. I to blisko niego. Wtedy pojawiało się podejrzenie, że dziecko odwiedzają nocą goście z innego świata. Maluchy zwykle nie były świadome tego, co się dzieje, i nawet się nie budziły. Niektórzy rodzice w końcu uznali, że te „zjawy” to manifestacja zmarłych krewnych, którzy nie zdążyli zobaczyć dziecka za życia i przyszli je poznać. Zdumiewająca była zwłaszcza jedna relacja…

babciu, czy to ty?

 

Jej autorką jest Sarah z Dartmoor, regionu, gdzie rozciąga się największe w Wielkiej Brytanii pustkowie, a ludzie żyją na wsiach i w małych miasteczkach. Sarah mieszka w bardzo starym domu, który od pokoleń należał do rodziny jej męża. Kiedy jej synek skończył sześć lat, dostał własny pokój. Kiedyś mieściła się tam kuchnia, lecz dom został gruntownie przebudowany. Chociaż chłopczyk był już duży, rodzice wciąż używali monitoringu – jego sypialnia była bowiem dość daleko od ich pokoju. „Odkąd synek zaczął tam sypiać, na obrazie z kamery regularnie pojawiały się dwie duże świetlne plamy” – opisywała Sarah. „Jedna okrągła, druga w kształcie kokardy. Przemieszczały się po pokoju z różną prędkością, raz bardzo szybko, a raz jakby zawisały w powietrzu. Wraz z mężem próbowaliśmy znaleźć racjonalne wyjaśnienie, nawet wymieniliśmy kamerę na inną, ale światła na ekranie wciąż się pojawiały. Po wejściu do pokoju niczego nie było widać. W końcu zapytałam męża, czy to możliwe, by jego babcia odwiedzała swój dawny dom… Spojrzał na mnie dziwnie, ale postanowiliśmy to sprawdzić. Mąż stanął na korytarzu pod pokojem syna i patrząc na obraz z kamery, zapytał na głos: ‚Babciu, czy to ty? Jeśli tak, czy możesz się pokazać?’. Ledwo skończył, biała plama światła przemknęła przez ekran monitora. Mąż zapytał ponownie: ‚Czy ty się nim opiekujesz?’. Wtedy stało się coś niesamowitego: kula światła zatrzymała się w nogach łóżka, a potem zobaczyliśmy, jak na pościeli pojawia się wgniecenie. Jakby ktoś przysiadł. Wiem, jak to brzmi, ale teraz nie mamy już wątpliwości: te światła to manifestacja ducha lub energii babci mojego męża. Nie przestraszyliśmy się. To nawet miłe uczucie, wiedzieć, że ona dogląda swojego prawnuka”.

Podobną opowieścią podzieliła się Stacie. Jej teściowa zmarła, kiedy Stacie była w ciąży ze swoim pierwszym dzieckiem. Gdy synek miał trzy miesiące, Stacie przeniosła jego łóżeczko ze wspólnej sypialni do dziecięcego pokoju z bardzo skrzypiącą podłogą. „W pokoju umieściliśmy kamerę, a monitor i głośniki stały obok mojego łóżka” – opisuje Stacie. „Po upływie tygodnia obudziło mnie w nocy skrzypienie podłogi dobiegające z głośników. Pomyślałam, że to mąż poszedł zajrzeć do małego, ale spał obok. Zaraz potem z głośników dobiegł bardzo wyraźny głos mojej zmarłej teściowej: ‚Jesteś wspaniały, jestem z ciebie taka dumna’. Brzmiało to tak, jakby przemawiała do mojego synka. Wyskoczyłam z łóżka i pognałam do jego sypialni. Spał spokojnie, pokój wyglądał normalnie. Jestem pewna, że to babcia odwiedziła wnuka, którego nie zdążyła już zobaczyć”. Hayley, biznesmenka z Cheshire, również przypuszcza, że jej synów odwiedza w nocy któryś ze zmarłych krewnych. Kiedyś w nocy kamera przy drzwiach wejściowych do ich pokoju zarejestrowała trzy kule białego światła. „Zamarłam, gdy to ujrzałam na monitorze. Nagle kule zaczęły rosnąć, wleciały do pokoju i zaczęły krążyć nad moimi śpiącymi synami (wtedy rocznym i trzyletnim). Po chwili pomknęły w kierunku okna i zniknęły. Ruszyłam tam pędem, ale obaj chłopcy spali w najlepsze, a pokój wyglądał zupełnie normalnie. Tyle że panował w nim jakiś inny nastrój… Taki głęboki spokój. Nigdy więcej kamera nie zarejestrowała niczego podobnego. Ale niedługo potem młodszy synek zaczął zachowywać się, jakby widział kogoś w pokoju. Machał w kierunku sufitu i uśmiechał się. Gdy go wypytywałam, powiedział tylko ‚pan’ i ‚pa, pa’”.

Nocnego gościa nie przestraszyła się też córeczka Kirstie, która opisała swoją historię jednej z gazet. „Malutka miała dwa lata, kiedy pewnej nocy kamera umieszczona w jej sypialni zarejestrowała głośny śmiech. Poszłam sprawdzić, co się dzieje. Córeczka siedziała na łóżku i śmiała się do jakiegoś punktu w przestrzeni. Gdy mnie zobaczyła, wskazała w tym kierunku i powiedziała: ‚Mamo, to śmieszny pan’. Gdy spytałam, jaki pan, powiedziała: ‚Dziadek mamusi’. Sprostowałam, że dziadek jest w domu i śpi, ale ona mnie poprawiła: „Nie MÓJ dziadek, tylko dziadek MAMUSI’. Najwyraźniej mówiła o swoim pradziadku, który zmarł rok przed jej urodzeniem”.

ktoś za oknem

 

Nocne odwiedziny nie zawsze jednak są tak przyjazne. Jeden z rodziców opowiedział, że mikrofon w kamerze w pokoju ich synka rejestrował nocami głos, który szeptał imię „Steve”. Rodzina nie znała żadnego Steve’a i nie miała pojęcia, kogo woła tajemniczy głos. Innej nocy usłyszeli głos synka, który wołał: „Ktoś jest za oknem; chce tu wejść”. Przestraszeni rodzice wbiegli do pokoju. Nikogo jednak za oknem nie zobaczyli, ale chłopiec wciąż widział tego kogoś i upierał się, że chce wejść do środka. Przez następne noce kamera znów przekazywała szept, który nawoływał Steve’a. W końcu przerażeni rodzice uznali, że winny jest pewnie stary dom z jego nieznaną i być może nieszczęśliwą historią, więc się stamtąd wyprowadzili. W 2016 r. hitem internetu stało się z kolei nagranie z kamery zamontowanej w pokoju kilkumiesięcznego Connora, który przez 22 sekundy stał, balansując na krawędzi łóżeczka – rzecz zupełnie niewykonalna dla niemowlaka. Wyglądało to, jakby malec posiadł nadnaturalne moce albo jakby ktoś go podtrzymywał. Rodzice Connora, Kate i Chuck Booth, zostali nawet oskarżeni przez internautów o spreparowanie nagrania. Pokazali je więc w ogólnokrajowym programie informacyjnym amerykańskiej telewizji, by fachowcy potwierdzili jego autentyczność. Inne ciekawe nagranie pokazał Mitchell Mansfield, ojciec chłopczyka, którego sypialnię co noc nawiedzała kula jasnego światła. „Pojawiała się zawsze około 11 w nocy. Zawisała nad łóżeczkiem śpiącego malucha i pozostawała tam około godziny, po czym znikała. Zjawisko to powtarzało się przez kilka tygodni, po czym ustało” – relacjonował Mansfield.

dzieci, monitory i duchy

 

Według angielskiej spirytystki Amandy Tooke małe dzieci, monitory i duchy to idealne połączenie. „Niemowlęta i dzieci do około szóstego roku życia widzą i słyszą byty niematerialne, takie jak duchy i anioły. I przyjmują to naturalnie. Gdy są starsze, dowiadują się od dorosłych, że duchów nie ma, stopniowo więc przestają je dostrzegać” – mówi Amanda. Jest też przekonana, że duchy korzystają z elektroniki do komunikowania się z nami. Rozwój nowoczesnej technologii jest dla nich idealną okazją, by się pokazać. „Nie chcą nas przestraszyć, dlatego sygnalizują tylko swoją obecność świetlnymi plamami na monitorach czy dźwiękami” – twierdzi spirytystka. Zresztą, zainteresowanie dalszymi losami rodziny ze strony bliskich zmarłych nie jest niczym niezwykłym. A odczuć je możemy zwłaszcza, kiedy w rodzinie pojawia się nowe dziecko. Tyle że te oznaki są bardzo subtelne i większość rodziców ich nie zauważa.

 

Ewelina Dera

fot.: SHUTTERSTOCK

 

reklama
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2020