Pandemia w matrixie?

Żyjemy w niewoli umysłów i ciał? I nie mamy o tym pojęcia? Czy z Matrixu, choć macki systemu sięgają wszędzie, da się wyjść? Przesłanie z filmowej trylogii rodzeństwa Wachowskich o tym tytule jest dziś szczególnie aktualne…

Kiedy w 1999 roku wszedł na ekrany „Matrix”, aktor grający głównego bohatera tego kultowego już filmu, Keanu Reeves, powiedział, że ludzie pojmą jego głęboki sens dopiero za 30 lat. Pełen symboli i alegorii, wskazówek i znaków, potraktowany został jako film science fiction z efektownymi scenami zagranymi w równie efektownych, czarnych kombinezonach. Najważniejszy przekaz jednak nie dotarł, bo odbiorcy spali. Podobnie jak główny bohater w pierwszej scenie, każdej z trzech części. To nie przypadek. Sen jest bardzo ważny w tym filmie. Symbolizuje stan świadomości całej ludzkości.

Keanu trochę się pomylił: minęło lat 21, a na naszych oczach chwieje się i być może – rozpada – misterny, makiawelicznie skonstruowany system ludzkiej niewoli. Matrix lub może bardziej po polsku Macierz. To nic innego, jak oprogramowanie, rodzaj wirtualnej nakładki, którą bierzemy za rzeczywistość. Uczestniczymy w grze. I nie tylko nie wiemy, kto ma klucz do serwerowni, ale nawet nie wiemy, że… gramy.

Inspiracją nakręcenia Matrixa była dla rodzeństwa Wachowskich, między innymi, lektura książki francuskiego filozofa, Jeana Baudrillarda, „Symulakry i symulacja”. Autor odniósł się do historii jednego z opowiadań Borgesa, w którym kartografowie stworzyli mapę tak dokładną, że pokrywała cały kraj. Doprowadziło to do tego, że ludzie się w niej zagubili i przestali odróżniać prawdziwą rzeczywistość od sztucznie stworzonej, narzuconej przez manipulatorów.

Haker komputerowy Neo, główny bohater z „Matrixa”, gdy dowiaduje się od tajemniczych rebeliantów, że świat, w którym żyje, jest tylko obrazem przesyłanym do jego mózgu przez roboty, sięga po tę wspomnianą książkę. Jest wydrążona w środku, bo w niej przechowuje pieniądze i dane na dyskach. Kiedy odwraca kartki, nieprzypadkowo widzimy rozdział zatytułowany „O nihilizmie”. Nihilizm można rozumieć rozmaicie, ale głównie chodzi o negację. Czego? Siebie jako nieistotnej postaci czy świata jako takiego?

Idź za białym królikiem

 

Dla większości ludzi obecny chaos spowodowany jest pandemią. Dla myślących i zadających pytania sprawa jest bardziej skomplikowana. Odpowiedzi szukają w internetowych alternatywnych mediach, choćby na YouTube, gdzie najlepsze, ale niewygodne dla władzy filmy są szybko zdejmowane. To tu właśnie możemy się dowiedzieć o Deep State, czyli ukrytym rządzie, który pociąga za sznurki we wszelkich dziedzinach życia. Według teorii, zwanych spiskowymi, światem rządzi 13 rodzin, między innymi Rotschildowie i Rockefellerowie. Tworzą tzw. NWO, czyli Nowy Porządek Świata. Nic zatem nie dzieje się przypadkiem, wszystkie ruchy i działania społeczne, łącznie z pandemiami, rewolucjami i wojnami są precyzyjnie zaplanowane i wcielane w życie. Istnieje na to wiele dowodów, ale dla zwykłych ludzi jest to teoria tak szalona, że w nią nie wierzą. A teraz jeszcze, gdy „podziemie informacyjne” przekazuje swoim, coraz bardziej świadomym widzom, najświeższe wiadomości, ci którzy od milionów lat strzygą ludzi z energii jak stado owiec, stosują skuteczną broń w postaci szumu informacyjnego. Jedna wiadomość prawdziwa, druga fałszywa. Rodzi się zmęczenie ich natłokiem. Żeby nie zwariować, trzeba się wyłączyć. I wtedy pojawia się tęsknota za tym, co było „normalne”. Tylko czy naprawdę takie było?

„Którą tabletkę wybierasz: czerwoną czy niebieską?” – to pytanie słyszy Neo w pierwszej części „Matrixa” od Morfeusza (imię nieprzypadkowe – w mitologii greckiej to uosobienie marzeń sennych), jedna z ważniejszych postaci walczących z  Matrixem, i wyciąga obie dłonie. Decyzja należy do Neo, nikt go do niczego nie zmusza. „Gdy weźmiesz niebieską, obudzisz się w swoim łóżku i o wszystkim zapomnisz” – mówi Morfeusz. „Kiedy weźmiesz czerwoną, poznasz prawdę. I nic już nie będzie takie samo”. Kto się odważy wziąć czerwoną, jak Neo? Nawet gdy mamy taką możliwość, wycofujemy się, bo komfort psychiczny i strach są silniejsze od chęci dowiedzenia się, jak jest naprawdę. No i wtedy trzeba podjąć działanie.

U Neo zadziałał instynkt. I sekretny znak. Jako haker dostaje wiadomość „Idź za białym królikiem”. Gdy dostrzega taki tatuaż na ramieniu dziewczyny, idzie z grupą znajomych do klubu, choć wcale nie miał na to ochoty. Biały królik to prawdopodobnie ten sam, za którym Alicja (ta z Krainy Czarów Lewisa Carolla) podążyła do innego świata przez jego norę, czyli symboliczne wrota podświadomości. Neo w klubie poznaje Trinity, hakerkę równie dobrą jak on, ale świadomą istnienia Matrixa. Trinity reprezentuje w filmie aspekt kobiecy. Co ciekawe, w każdej z trzech części, w jednej z pierwszych scen, stale jest w trudnym położeniu. To również, jak sen, w którym jest pogrążony Neo, zawsze na początku filmu, jest symboliczne. Po pierwsze, kobieta w tym świecie zawsze miała trudniej, ale to także ona budzi mężczyznę ze snu, inspiruje do działania.

Mamy na to dowody w dzisiejszym świecie, gdzie to głównie kobiety uczestniczą w zajęciach grup rozwojowych, medytacyjnych, stowarzyszeniach ekologicznych itp… To one są inicjatorkami globalnych zmian. Jednak, aby proces mógł się całkowicie dopełnić, potrzebna jest im ochrona i wsparcie mężczyzn. Potrzebna jest energia yin i yang, która według starożytnej chińskiej koncepcji wyjaśnia funkcjonowanie świata.

Nie masz prawa mówić

 

Chcesz ruszyć do przodu? Do tego konieczne jest przede wszystkim działanie, bo zmiana nie dokona się sama. Spójrzmy zatem analogicznie na ostatnie zdarzenia: ludzie zostali zahibernowani w domach, prywatnych więzieniach, skuci lękiem o siebie i najbliższych, nie podejmowali żadnych kroków. Bali się nawet rozmawiać, niemal oddychać. Taki poziom strachu odłącza nas od naturalnego, boskiego źródła mocy, obecnego w nas! Ponadto porozumienie się utrudniały nam i utrudniają maski. Nie stanowią rzeczywistej ochrony. Mają dwojakie znaczenie. Służą do zamknięcia ust (zakaz wypowiadania się w sprawie wirusa, nawet dla specjalistów), ale też jako zabawka w grze. Papierek lakmusowy do testowania społeczeństwa: dadzą się szybko zniewolić, czy zaczną pytać i będą się buntować?

W „Matrixie”, kiedy Neo rano się spóźnił po długiej imprezie, szef pyta: „Uważa pan, że obowiązujące zasady pana nie dotyczą?”. Neo jeszcze się nie stawia. Jeszcze się na dobre nie obudził. Na razie tylko przeczuwa – jak pewnie wielu z nas – że z tym światem jest coś nie tak. Taki zastaliśmy. I chociaż wiele jego aspektów budzi nasz protest (handel ludźmi, pedofilia, głód, korupcja, nadużycia władzy, wojny), to jednak ostatecznie wzruszamy ramionami. Bo czujemy się bezradni, nie mamy siły i narzędzi, by w końcu coś z tym zrobić.

Władza, autorytety, zarządzenia, nakazy. Uważamy, że inni mają prawo, by nas zniewalać. A jeśli to także zostało nam wmówione? Kto z nas słyszał o Prawie Naturalnym, które mówi, że człowiek nie może mieć władzy nad drugim człowiekiem, jeśli ten nie wyrazi zgody? Na szczęście są już tacy, którzy powołując się na to prawo, realnie, a nie wirtualnie, wygrywają sprawy sądowe. I mówią o tym oficjalnie! To jeden z dowodów, że Matrix rozchodzi się w szwach. A ci z serwerowni miotają się coraz gwałtowniej i wyciągają przeciw ludzkości coraz nowsze gadżety. Może wirus? Może szczepionki z nanotechnologią, by stworzyć umysł roju i znów panować przez tysiąclecia nad posłusznymi biorobotami? Tym razem się nie uda. Zbyt wielu ludzi już się obudziło.

 Co jest w pokoju 101

 

W końcu robi to także Neo. Jest w szoku, bo już widzi, jak to wygląda naprawdę. Okazuje się, że wszędzie w ciele ma podłączone kable. Obok niego są setki innych ludzi. Śpią. A zwoje, które oplatają także ich ciała, wysysają im życiową energię. Symbolizują system finansowy, prawny, religię, politykę. Jesteśmy hodowani, uprawiani. Sami zasilamy Matrixa. Czy naprawdę istnieje jeszcze ktoś, dla kogo to może być abstrakcja, teoria spiskowa, film science fiction? Nie dla Neo. I tysięcy już przebudzonych na Ziemi. Gdy poznajemy prawdę, naturalną reakcją jest wściekłość. Wkurzenie na tych, którzy zawładnęli naszymi umysłami. Jest jeszcze druga możliwość, raczej dla tych wciąż głęboko śpiących: wyparcie. Ten termin psychologiczny oznacza sytuację, kiedy musieliśmy się skonfrontować z czymś, co nas przerasta. Jest zbyt bolesne. Umysł musi sobie z tym poradzić i robi to, jak umie, spychając informację do podświadomości, zakopuje ją jak dzieci foremki w piasku. Warto zwrócić uwagę na liczby pojawiające się w filmie. Neo mieszka w pokoju 101. To także numer drzwi prowadzących do sali tortur w Ministerstwie Miłości, gdzie każdy musi się zmierzyć z tym, czego boi się najbardziej, z powieści „Rok 1984” George’a Orwella. Pojawia się także ulubiona przez Iluminatów trzynastka, symbolizujące dobre zarządzanie ludźmi. Jedynka plus dwunastka pracowników to symboliczny Jezus i jego wierni uczniowie. Tyle właśnie pięter ma firma, gdzie mieści się biuro głównego bohatera. Widzimy także liczbę 303 i godzinę pobudki 9.18. Trójki, szóstki i dziewiątki niosą w sobie nie do końca złamany przez ludzi kod: nie bez powodu to były ulubione cyfry Nikoli Tesli (matematyk i fizyk, geniusz elektrotechniki, podejrzewany nawet o współprace z siłami nieczystymi). Trójka to symbol boskości i  kreacji. Niebo, ziemia i człowiek, ojciec, matka i dziecko; dwa przeciwstawne bieguny tworzą trzeci, dają iskrę, dzięki której powstaje coś nowego. Szóstka jest podwójną trójką, dziewiątka wieńczy cały proces, niesie w sobie początek i koniec…

Film może być tylko rozrywką. Ale też sekretną mapą dla wtajemniczonych. Ściągą dla szukających wyjścia, wsparciem dla osamotnionych w gąszczu systemu. Jedno jest pewne: siła jest w nas, cokolwiek się wydarzy.

 

tekst: Natalia Ross

foto: pixabay

 

 

reklama
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2020