Strona główna » Archiwum » 2006 » 03 » Z tęczą na ręce



Z tęczą na ręce

Od dziecka miała zdolności terapeutyczne. Przykładała ręce do czoła i ból głowy znikał. „Co to dziecko ma w rączkach, że tak potrafią leczyć?” – dziwiła się babcia. No właśnie, co?
– Kiedy miałam cztery lata – wspomina Nina – w moich ramionach umierał ukochany pies. Byłam zrozpaczona, nie chciałam, by odszedł. Może to wtedy narodził się ten dar?

O tym, że widzi więcej od innych – światło i kolory wokół ludzi – przekonała się, gdy miała nieco ponad dwadzieścia lat. Przechodziła akurat trudny moment w życiu. Przerwała studia prawnicze, rozeszła się z mężem. Szukała swojej drogi. „Powinna pani uzdrawiać, ma pani nadzwyczaj piękną aurę” – powiedział napotkany przypadkowo (huna uczy, że nie ma przypadków) mężczyzna i zaczął machać nad jej lewą ręką kulką na sznurku. „Powinna pani być uzdrowicielem” – powtórzył.
To był początek lat 70. Mężczyzna był bioenergoterapeutą, a kulka uniwersalnym wahadłem. Dał Ninie wycinki z gazet z artykułami na ten temat, poradził lekturę książki ojca Klimuszki. To z niej dowiedziała się, na czym polegają zabiegi bioenergetyczne. Zrozumiała, że najważniejsze jest oczyszczenie aury chorego i energetyczne zharmonizowanie go. Postanowiła spróbować.
Pierwszy klient przybył z wyrokiem: sześć tygodni życia, zaawansowany rak żołądka. Mieszkał w Anglii, do Polski przyjechał pożegnać się z rodziną. Przez dwa tygodnie codziennie przychodził do Niny na zabiegi. Zamiast sześciu tygodni, przeżył osiem lat. Przestał przyjeżdżać po awarii reaktora w Czarnobylu.
– Być może żyłby dłużej, gdybym spróbowała uzdrawiania na odległość – zastanawia się uzdrowicielka. – Ale wtedy jeszcze tego nie robiłam. Godzinami ślęczała nad atlasem anatomicznym i podręcznikami medycyny. Poznawała tajniki medycyny chińskiej i akupunktury, kończyła różne kursy.
Łączyła techniki uzdrawiania i pomagała tym, którzy ją o to prosili. Teraz robi to nie tylko w Polsce, ale i w Anglii. Tam w szpitalach. „Nie wiem, na czym to polega – mówią lekarze – ale to działa, więc nie przerywaj”. Właśnie dostała propozycję stałej pracy w jednym z prywatnych szpitali, należącym do zamożnej Hinduski. Nina zdobyła jej serce czymś wyjątkowym – uzdrowiła kota. Miał złamany kręgosłup, nie ruszał nawet wąsami. Dziś cieszy się dobrym zdrowiem.




Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

kamera gsm
monitoring GSM, kamery GSM monitoring budów, skrzyżowań ,lasów. Sklep online.
sklep-detektywa.pl