Strona główna » Archiwum » 2006 » 04 » O jedno słowo za dużo



O jedno słowo za dużo

Szczerość do końca? Nie daj Boże! Nie namawiamy tutaj do kłamstw, ale do rozwagi, rozprawiając się przy okazji z kilkoma bardzo niebezpiecznymi przekonaniami na temat udanego związku.

Oto one: „Jeśli dręczy Cię poczucie winy, przyznaj się do wszystkiego”, „Małżonkowie nie powinni mieć przed sobą tajemnic”, „Najlepszą polisą w małżeństwie jest całkowita szczerość”, „Wspaniały związek pozwala Ci uzewnętrznić wszystkie Twoje myśli i odczucia”. Nic bardziej błędnego. Właśnie te przekonania niszczą nasze związki.
Natalia, czterdziestolatka z ośmioletnim stażem w małżeństwie, opowiada, jakim szokującym przeżyciem było dla niej wyznanie męża na temat fantazji i snów erotycznych, jakie miewa z różnymi kobietami, w tym z gwiazdami filmowymi.
– Jego opowieści bardzo mnie zraniły – mówi Natalia. – Do tego stopnia, że odtąd trudno mi kochać się z nim. Gdy dochodzi do zbliżenia, cały czas myślę, o kim tym razem marzy, leżąc obok mnie. Gdzieś zagubiła się nasza dawna intymność. Od tamtych zwierzeń męża w naszym związku zaczęło się psuć.
Arnold A. Lazarus w książce „Mity na temat małżeństwa” pisze, że najważniejszą sprawą w związku jest nieobciążanie partnera. Nawet, jeśli traktujesz go jak „najlepszego przyjaciela”, zachowaj ostrożność i nie karm go swoimi fantazjami, życzeniami, skomplikowanymi emocjami lub informacjami, które mogą być dla niego przykre czy raniące.
Są tematy, których lepiej nie poruszać z partnerem. Można za to bezpiecznie podzielić się nimi z przyjaciółmi, którzy umieją dochować tajemnicy.

Młodzi ludzie coraz częściej wybierają tak zwane związki otwarte, czyli takie, w których nie ma tajemnic i obowiązuje zasada „szczerość za szczerość”. Nie będziemy zakłamani jak nasi rodzice – twierdzą. Zazdrość jest reliktem czasów, w których małżeństwo równało się prawu własności. My żyjemy inaczej – informujemy się o przygodach, dawnych i obecnych, i nie wpływa to ujemnie na nasz związek, a przeciwnie, wzbogaca go. Chętnie opowiadamy sobie o tym, co robimy w łóżku z innymi. To bardzo podniecające – nasze pożycie jest dzięki temu o wiele bardziej atrakcyjne.
Niestety, to tylko pobożne życzenia. Można oczywiście pragnąć „całkowitej otwartości”, ale to nie działa na dłuższą metę. Psychologowie przestrzegają, że w podobnych „otwartych związkach” partnerzy nie wytrzymują ze sobą zbyt długo. Gdy już się o tym przekonają na własnej skórze, w następnych związkach są dużo bardziej ostrożni.
Chociaż nie wszyscy psychologowie są w tej sprawie jednomyślni. Arnold A. Lazarus opisuje przypadek romansu młodego wykładowcy ze studentką.
Wykładowca był w dobrym związku z żoną, mieli dwoje dzieci. Zakończył krótkotrwały romans, ale czuł z tego powodu smutek. Zwrócił się o pomoc do psychologa, a ten poradził mu żeby się oczyścił i opowiedział o wszystkim żonie.
I tak zrobił, opowiedział o potajemnym związku. Rozpętało się piekło. Żona zareagowała furią. Nieszczęśnik doczekał się tak okrutnej zemsty, że lepiej by było, gdyby wcześniej odciął sobie język – komentuje Lazarus. Żona i jej wpływowy ojciec rozprawili się z nim bez litości: mężczyzna został pozbawiony żony, kochanki, pracy oraz dostępu do dzieci. Taki scenariusz nie musiałby się przytrafić akurat Tobie, ale naprawdę lepiej uważać.



Zaloguj się aby móc komentować.

Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.