Zaloguj się lub jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.
Strona główna » Archiwum » 2008 » 10 » Jedynak: samotnik czy egoista
Jedynak: samotnik czy egoista
Ciężkie jest życie jedynaka – westchnęła któregoś wieczoru moja dziewczyna, wracając z rodzinnego spotkania. – Rodzice mają Bóg wie jakie oczekiwania, a jak zdarzy się sytuacja kryzysowa, to wszystko na mojej głowie, bo rodzeństwo nie pomoże.
– Bez przesady – odpowiedziałem.
– Miałaś własny kąt, cała uwaga rodziców skupiała się na tobie. Czego chcieć więcej?
– Daj spokój – machnęła ręką. – Wszystko to brzmi pięknie, a ludzie potem i tak powiedzą, że jesteś rozpieszczona i samolubna. To jak klątwa. Nie zależy od tego,
jaką jesteś osobą.
Na jedynakach rzeczywiście spoczywa dziwne przekleństwo – utartych stereotypów. Myślimy o „singlu”, widzimy rozpieszczonego królewicza czy księżniczkę, którzy zawsze muszą postawić na swoim i nie myślą o potrzebach innych. W świadomości wielu ludzi jedynak to element podejrzany, niezbyt nadający się do życia w grupie, a co dopiero w stałym związku czy małżeństwie. Emocjonalny łobuziak, który lubi brać, ale dawać już nie chce. Po prostu: zaraza.
Dokładnie tego określenia wobec pozbawionych rodzeństwa dzieci użył w 1896 roku pionier psychologii dziecięcej G. Stanley Hall. Życie jedynaka
nazwał doznaniem „szkodliwym”, by w końcu stwierdzić, że „jedynactwo jest chorobą samą w sobie”.
Niedługo potem Zygmunt Freud zauważył, że jedynacy jako dzieci mają problem z identyfikacją płciową. Ostatnią cegiełkę dorzucił inny psycholog, Alfred A. Messer. Nawoływał rodziców, którzy mają tylko jedno dziecko, by koniecznie spłodzili drugie, a jeśli nie mogą, to chociaż adoptowali. Wszystko w imię „stabilizacji emocjonalnej”. Klątwa została rzucona, świat zadrżał przed straszliwym egoistą-terrorystą.
– Wszystko to jest jedną wielką hucpą – stwierdza Toni Falbo, profesorka z University of Texas.
Od połowy lat 70. XX wieku prowadzi badania nad jedynakami.
– Już w latach 20. XX wieku przeprowadzono badania dowodzące, że takie dzieci nie różnią się znacząco od swoich rówieśników – opowiada. – Jednak wizja rozkapryszonego dzieciaka zapadła ludziom
w pamięć. I tkwi tam do dziś.
Falbo usprawiedliwia wczesne „dokonania” psychologii dziecięcej. G. Stanley Hall związany był ze środowiskiem wiejskim, gdzie naturalne były liczne rodziny. Dziecko wychowywało się nie tylko wśród rodziców i dziadków, ale także rodzeństwa i wszelkiej maści kuzynów.
Samotnik był ewenementem, rzadko spotykanym wyjątkiem od reguły.
Nic dziwnego, że wzbudzał podejrzenia w środowisku pełnym rodzin wielodzietnych. Na tyle silne, że austriacki psycholog Alfred Adler uznał jedynaka za wręcz niezdolnego do życia! Stwierdził krótko, że dzieci takie mają problemy z samodzielnym działaniem i prędzej czy później stają się „życiowo bezużyteczne”.
Dziś wiadomo, że samo bycie jedynakiem nie prowadzi do straszliwych kłopotów, wieszczonych przez Adlera. Decydujące jest wychowanie. Mądrze prowadzone dziecko nie będzie mieć kłopotów z kontaktami grupą, nie stanie się rozkapryszonym egoistą.
Co więcej – jedynacy mają pewną przewagę nad rówieśnikami. Profesor Falbo dowodzi: „Dziecięcy »singiel« szybko zaczyna mówić, ma większy zasób pojęć. Wszystko dlatego, że dużo czasu spędza z dorosłymi”.
Oczywiście, z czasem musi zacząć funkcjonować w grupie rówieśników. Na szczęście nie musi to być rodzeństwo. Dziś dzieci wysyłamy do przedszkoli, gdzie samodzielnie uczą się budowania relacji międzyludzkich. Ten „przymus” kontaktu z innymi dziećmi jest pozytywny.
– Dziecko wie, że jeśli nie będzie działać w grupie, nie będzie mieć kumpli – zauważa Carolyn White, wydawca amerykańskiego magazynu „Only Child” (Jedynak). – Dlatego jedynacy są bardziej zaradni, niezależni i zmotywowani.
Trzeba jednak uważać na rodzicielskie pułapki. Jedynak stoi w centrum uwagi swoich rodziców, co wcale nie jest dla niego łatwe. Zachcianki dziecka bywają natychmiast spełniane, co utwierdza je w przekonaniu, że wszystko mu się należy. Równie szkodliwe jest otaczanie go zbytnią opieką, lęk o przyszłość, „trzymanie pod kloszem” z obawy, że świat może je skrzywdzić. Takie zachowanie ogranicza samodzielność i rozwój. Wreszcie błędem jest ciągłe ocenianie, nadmierne chwalenie i ganienie.
Ten ostatni punkt podkreśla profesor Toni Falbo. Z jej badań wynika, że głównym problemem bywają zbyt wysokie oczekiwania rodziców.
– Nadzieja pokładana w potomstwie może stać się dla niego ciężarem
– ostrzega naukowiec. – Zwłaszcza jeśli pragniemy wychować sobie muzyczno-matematycznego geniusza, który zna sześć języków i gra na ukulele.
W 1979 roku cały świat wstrzymał oddech. Komunistyczne Chiny wprowadziły „politykę jednego dziecka”. Miliardowy naród postanowił ograniczyć wzrost swojej populacji.
Socjologowie i ekonomiści zaczęli rozważać światowe skutki tak powszechnie wprowadzonego modelu rodziny 2+1.
Wyznawcy stereotypu jedynaka-despoty oczami duszy zobaczyli armię egocentrycznych i neurotycznych „małych cesarzy”.
Minęło blisko trzydzieści lat i… Chińczycy trzymają się mocno. Toni Falbo pojechała do Kraju Środka, by zbadać tamtejszych jedynaków. I cóż – ani śladu katastrofy. Dzieci są kontaktowe, potrafią odnaleźć się w grupie, nie przejawiają problemów emocjonalnych. Podobne badania przeprowadziła Chińska Akademia Nauk. Z tym samym wynikiem.
To dobra nowina, bo dziś coraz więcej ludzi decyduje się tylko na jedno dziecko. Decydują względy ekonomiczne i dbałość o własną karierę. Zalew nieprzystosowanych do życia jedynaków zatem nam
nie grozi. A we wszelkich testach psychologicznych dla dzieci i tak statystycznie najlepiej wypadają… dziewczynki. Niezależnie, czy wychowują się same, czy wśród rodzeństwa.
JOLANTA JAWOR
Jak z nim postępować?
Jest kilka sposobów, które dziecku wychowywanemu bez rodzeństwa mogą pomóc we właściwym kształtowaniu relacji ze światem. Jeżeli więc masz jedynaka:
- Zapewnij mu towarzystwo innych dzieci. Częste kontakty z rówieśnikami sprawią, że świat dorosłych nie wypełni mu całego życia.
- Daj mu prawo do dziecięcych zachowań, zajęć, zabaw. Wyzbądź się pokusy stawiania mu wymagań ponad wiek.
- Wyznacz zakres obowiązków. Absolutnie nie wyręczaj go we wszystkim, bo poza domem inni nie będą tego robić.
- Daj mu prawo do wyboru sposobu spędzania czasu, kolegów, zainteresowań (w granicach rozsądku oczywiście!).
- Jeżeli lubi ruch, zaproponuj uprawianie sportu, najlepiej zespołowego. Nauczy się współdziałania w grupie.
- Powierz mu opiekę nad zwierzątkiem. Pies, kot, rybki nauczą dzieciaka odpowiedzialności, obowiązkowości i zwracania uwagi na potrzeby innych.
