Wróżby pani Krysi

Przyjeżdżają do niej ludzie z całej Polski i z zagranicy. Twierdzą, że wizyta u wróżki Krystyny Ślaskiej jest lepsza od najlepszej psychoterapii.

Jestem w podwarszawskich Ząbkach. W drzwiach niewielkiego domu z ogrodem wita mnie drobna kobieta. Lekko utyka.

Przyszłam do niej z polecenia. Od kilku lat nie mam pracy i jestem w depresji. Siadam w pokoiku wypełnionym wizerunkami i figurkami aniołów. – Niech się pani nie martwi – zaczyna pierwsza ciepłym głosem. – Praca już na panią czeka. Niekoniecznie tutaj, ale...

Jestem w szoku. O nic nie zdążyłam jej zapytać. Powoli rozkłada karty. Snuje opowieść o moim życiu. O rodzicach, którzy zbyt szybko odeszli w zaświaty, o moim mężu, bardzo dobrym człowieku – podkreśla, że jest od Boga. Widzi, że on straci pracę, ale będzie zadowolony, bo znajdzie lepszą. Radzi, bym odwiedziła ginekologa i bardziej zatroszczyła się o zdrowie. Ostrzega przed ciemnowłosą kobietą. Wreszcie znowu zapewnia, że praca na pewno na mnie czeka. Dopytuje, dlaczego uparłam się, żeby pracować w Warszawie. Przecież mogę znaleźć zajęcie w innym mieście albo za granicą. Wtedy nie rozumiem sensu jej słów.

Mijają dwa lata, w trakcie których wróżba się sprawdza. Owszem, zawiodła mnie i oszukała ciemnowłosa koleżanka – nie oddała sporej kwoty pieniędzy. Od dwóch lat mieszkam i pracuję w Londynie! Jestem po długim leczeniu kobiecych dolegliwości. Mąż stracił pracę, lecz znalazł szybko nową i jest z niej zadowolony. I jak tu nie wierzyć wróżce?

Geny wróżenia

Zanim Krystyna Ślaska zajęła się wróżbiarstwem, pracowała jako bibliotekarka w szpitalu w Drewnicy, prowadziła dom i wychowała dwie córki. Miała poważne problemy ze zdrowiem, kilka operacji biodra i kolana. To zmusiło ją do przejścia na rentę jeszcze przed czterdziestką. Ale Krystyna nie chciała siedzieć w domu, oglądać seriali i czekać na męża z obiadem. Tym bardziej że to właśnie mąż powtarzał, żeby zajęła się wróżeniem jak jej mama i babcie. Bo przecież ma genialną intuicję, lubi pomagać ludziom – przekonywał.

reklama


Pewnego dnia Krystyna przechodziła koło księgarni i zobaczyła na wystawie angielski podręcznik do wróżenia z kart. Kupiła wiedziona impulsem. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko potoczyło się błyskawicznie. Na drodze Krystyny pojawili się ludzie i okoliczności, które sprawiły, że już nie było odwrotu. Po prostu musiała zostać wróżką! Właśnie tak jak jej mama, babka i praprababka. – Jednak to praprababka była prawdziwą wiedźmą, bo potrafiła i rzucić urok, i go zdjąć. Swoimi czarami sprawiała, że kobiety miały lekki poród.

Krystyna pamięta, że ich dom był pełen ciotek i kuzynek oczekujących na wróżbę babci. Ale jej samej nie chciała nauczyć wróżenia. Dziś Krystyna używa kilku różnych talii kart. Wspiera się też anielskimi. – Bo anioły pomagają ludziom w każdym kłopocie – podkreśla.

W objęciach aniołów

Wróżka najpierw przydzieliła mi osobistego anioła – Elemiaha, a potem anioła od konkretnego problemu. W moim przypadku były to anioły, które miały mi pomóc w znalezieniu odpowiedniej pracy – Melahel i Menadel. Następnie rozłożyła talię klasycznych kart, a potem tarota. Patrzyła w nie i mówiła takie szczegóły, że w pewnym momencie jej przerwałam: – Pani jest jasnowidzem!?

Po trwającej ponad dwie godziny wróżbie dostałam, jak każda klientka, trzy podstawowe rytuały, czyli: pułapkę na pecha, przywołanie szczęścia oraz ochronę przed przekleństwami. A potem Krystyna dobrała odpowiednie dla mnie dodatkowe rytuały. Bo rytuały to druga jej specjalność. Są dobre na wszystko – na miłość, zdrowie, sukces, na zgodę w rodzinie, na odwrócenie złego losu, na przyciągnięcie życzliwych i pomocnych ludzi. I na pozbycie się wrogich. Klientki najbardziej cenią rytuał na przywołanie miłości.

Wróżka chętnie dzieli się ze mną autorskim rytuałem – pułapką na pecha. Mówiła: proszę kupić sól morską. Następnie jej łyżeczkę wsypać na biały talerzyk i wstawić go na siedem nocy pod łóżko. Jeżeli łóżko trzeba składać na dzień, to talerzyk wyjąć i ponownie wstawić na noc. Jeśli mamy kłopoty w sprawach sercowych, talerzyk wstawiamy na wysokości serca, jeżeli inne problemy życiowe, na wysokości głowy.

Źródło: Wróżka nr 10/2014
Tagi:

Zobacz także

Ukryta prawda

Ukryta prawda

Anita miała żal do matki, że nie dała jej odsłuchać nagrania wcześniej. Może by inaczej pokierowała swoim życiem... »

Motyl opuszcza kokon

Motyl opuszcza kokon

Pozwól sobie marzyć, wyrwij się z kokonu. Najwyższa pora przeobrazić się w pięknego motyla. »

Po drugiej stronie wody

Po drugiej stronie wody

Lista życiowych porażek Agaty nie była jeszcze zamknięta. Ale czy jej zły los da się odwrócić? »

Już w kioskach: Wrzesień 2017

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube
Wydanie specjalne 2/2017