Przyciąganie i odpychanie

shutterstock 273346469 copyKarmiczne bliźniaki, dwójki, które znów ciągnie do dwójki, i czwórki. Drugi raz do tej samej rzeki? Oni skoczyli bez wahania! Drugie małżeństwo wygląda zupełnie inaczej niż pierwsze, które było kalką tego z poprzedniego życia.


Bogatsi o doświadczenia i na wyższym stopniu duchowej drabiny mogą stworzyć lepszy i dojrzalszy związek. Tak było z Julią i Marcinem.

Scenariusz pod tytułem: razem źle, ale bez siebie jeszcze gorzej często przerabiają bliźniacze dusze, karmiczni partnerzy, którzy spotykają się i wiążą ze sobą w każdym kolejnym wcieleniu. Znają się doskonale jeszcze przed pierwszym spotkaniem, choć tego nie pamiętają. Niektórzy przeczuwają istnienie swojej drugiej połowy. Ich miłość wybucha w bardzo młodym wieku, gwałtownie i nierzadko od pierwszego wejrzenia.

Mogą czuć, że przyciąga ich do siebie jakaś irracjonalna siła. Opisują ją jako niewidzialną nić łączącą dwie dusze. Biorą szybko ślub, ale... Przecież to już przerabiali, nawet kilka razy. Rozwój duchowy, czyli to, po co przychodzimy na ziemię, wymaga, by nie powtarzać starych schematów, tylko zdobywać coraz to nowsze doświadczenia. A te może dać jedynie ktoś zupełnie nowy, różny od karmicznego partnera. Dla niektórych zbyt zależnych dusz bluszczów taką duchową lekcją bywa doświadczenie długiej samotności.

Dla nich najtrudniejszą próbą może być właśnie sama decyzja o rozwodzie, o tym, by dać swej ukochanej drugiej połowie wolność. Zwłaszcza jeśli w poprzednim życiu nie zdobyli się na to i unieszczęśliwili siebie i partnera. Rozwód okazuje się wtedy jedynym sposobem, by każdy poszedł do swojej szkoły i odnalazł swojego nauczyciela, z którym przerobi własny program.

Jednak ta nierozerwalna, niewidzialna nić nie przestaje istnieć. Daje o sobie znać np. tym, że byli partnerzy nie potrafią do końca zerwać kontaktu. A jeśli nawet, to po latach wpadają na siebie przypadkiem. Ale w takie przypadki wierzą ci, którzy sądzą, że żyje się tylko raz. Gdy lekcja samotności lub życia u boku innej osoby dobiegnie końca, dusza uwalnia się od karmicznych powinności.

A że jest na stałe połączona ze swym duchowym bliźniakiem, powrót do siebie, nawet po wielu latach, wydaje się czymś naturalnym. Partnerzy czują się wtedy tak, jakby rozstali się zaledwie wczoraj. Ale drugie małżeństwo jest inne niż pierwsze. Małżonkowie na wyższym stopniu duchowej drabiny są w stanie stworzyć lepszy, dojrzalszy i pełniejszy związek.

reklama


Obojgu przestaje zależeć równocześnie, bo są do siebie podobni. Ale mijają lata i znów nadchodzi czas sprzyjający sentymentom i powrotom. Historia Mariki i Karola może być właśnie opowieścią o takiej parze. 

Pary zwykle dobierają się albo na zasadzie podobieństw, albo przeciwieństw. W jednym oraz w drugim przypadku ma to swoje plusy i minusy, które mogą prowadzić do rozwodu. Gdy partnerzy są do siebie zbyt podobni – czy to pod względem horoskopów czy portretów numerologicznych – podlegają tym samym cyklom. Jeżeli oboje są Jedynkami, Dwójkami itd., równocześnie odczuwają wpływ wibracji kolejnych lat.

Na przykład w drugim roku cyklu indywidualnego oboje mają ochotę założyć rodzinę i bez wahania stają na ślubnym kobiercu. Wszystko jest pięknie, czują to samo, pomagają sobie w domu, wspierają w pracy, cieszą podróżami, jeśli akurat dany rok sprzyja poznawaniu świata. Znajomi mówią o nich z podziwem: co za zgrana para! Ale kij ma dwa końce, bo nie wszystkie sytuacje dobrze jest przeżywać wspólnie. Podobni do siebie małżonkowie w dziewiąty rok cyklu też wchodzą razem.

A to czas, gdy ludzie oddalają się od siebie, związki przechodzą kryzysy i w efekcie często się rozpadają. Rozważmy, co by było, gdyby małżonkowie nie byli tymi samymi wibracjami. Na przykład gdyby mąż był w skłaniającym ku rozstaniom roku dziewiątym, ale żona w roku szóstym, który sprzyja stabilności i kontynuacji. Można sobie wyobrazić, że ona dzięki cierpliwości i wyrozumiałości powstrzyma męża przed odejściem.

Bo potrafi przeczekać jego fascynację inną kobietą albo namówić go na terapię, która pomoże przetrwać małżeński kryzys. W końcu najtrudniejszy nawet rok osobisty kiedyś się kończy. Skoro są jednak tak podobni, że obojgu przestaje zależeć równocześnie, to nie będą tego ciągnąć? Ale mijają lata i znów nadchodzi czas sprzyjający sentymentom i powrotom. A skoro oboje pragną tego samego, zdarza się, że zaczynają na nowo.

Kolejne kryzysy znów dopadną ich jednocześnie... Powinniśmy jednak pamiętać, że gorsze okresy to tylko zagrożenie. Można im ulec albo nie i dzięki dojrzałości w porę zapobiec problemom. 

Źródło: Wróżka, nr 12/2016
Tagi:

Zobacz także

Przepraszam cię, wybaczam ci

Przepraszam cię, wybaczam ci

Jedne z najtrudniejszych słów: przepraszam i wybaczam. Kryją się za nimi ból, strata, rozpad rodzin, trujące milczenie, depresja i nieprzespane noce. »

Magia spojrzenia

Magia spojrzenia

Wciąż mrugasz na mężczyzn spod powieki, którą rano wyjęłaś z szuflady. To wcale nie fragment współczesnego wiersza, lecz słowa rzymskiego satyryka Marcjalisa z I wieku. »

Bez rozmowy nie ma miłości!

Bez rozmowy nie ma miłości!

Ludzie lubią obrazki szczęśliwych rodzin. Nie chcą zaglądać za kulisy, gdzie poza napisanymi kwestiami nie pada między aktorami żadne słowo prawdy... »

Już w kioskach: Kwiecień 2017

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube
Wydanie specjalne 1/2017