Słyszę płacz świata

W młodości Anette wykonywała wiele zawodów, dwa lata była nawet księgową.

Słyszę płacz świat Częste przeprowadzki z miasta do miasta, nieudane związki z mężczyznami, niepewność jutra – to wszystko sprawiło, że tuż po trzydziestce czuła się całkiem wypalona. I wtedy odkryła, że sensu życia trzeba szukać w sobie, a nie na zewnątrz, że głównym celem naszej ziemskiej wędrówki jest rozwój duchowy. Ktoś jej zaproponował, by nauczyła się masażu twarzy. Ku własnemu zaskoczeniu (nie znosiła dotykać obcych) odpowiedziała „tak”.

– Dotykałam twarzy ludzi – opowiada – a efekt był taki, jakbym nagle włączyła telewizor z wieloma programami. Widziałam zdarzenia, które okazywały się fragmentami przeszłych i przyszłych losów mych pacjentów. Te obrazy pojawiały się nagle i nagle znikały. Nie wiedziałam, jak sobie z nimi radzić. Tym bardziej, że niektóre osoby nie zgadzały się na masaż, który zamiast wpływać na ciało, działa na umysł. Po pół roku rzuciłam to zajęcie, postanowiłam szukać dalej.

Ezoterycznej edukacji dopełniła pewna mistrzyni z Hawajów. Dzięki niej Anette została jasnowidzem. Kilka lat przyjmowała pacjentów, przekazując im własne wizje, uzdrawiając dusze i ciała, aż pewnego dnia... kupiła magnetofon. Był jej bardzo potrzebny do pracy, a tymczasem w ogóle nie chciał działać. Wymieniała baterie, wkładała nowe kasety, potrząsała i opukiwała, ale urządzenie ani drgnęło. Zrezygnowana spojrzała w niebo i westchnęła: „W porządku, ale wyjaśnijcie mi, o co chodzi”. Wtedy usłyszała głos w swej głowie:

reklama

Słyszę płacz świat – Jestem Kuthumi...


Kuthumi to Mistrz Światła, który łączy ciało fizyczne z ciałami energetycznymi i otwiera na duchowe postrzeganie ziemskiej rzeczywistości. Anette przekazywała jego słowa przez rok, aż do dnia, kiedy zadźwięczał jej w uszach inny głos, tym razem kobiecy: – Teraz ja będę cię wspierać. Nazywam się Kwan Yin. Miesięcznie z Anette spotyka się około stu Duńczyków. Pytają, czy powinni się rozwieść, zmienić pracę, kiedy doczekają się potomka, czy znajdą życiowego partnera. Niektórzy przychodzą raz, inni wielokrotnie. Niektórym wystarczy informacja od Kwan Yin, inni potrzebują terapii Anette.

– Wiele osób zjawia się dlatego, że nie ufają sobie – mówi jasnowidząca. – Ktoś źle czuje się w pracy, ma paskudnego szefa, jest marnie opłacany i traktowany, ale nie rzuca posady, bo boi się, że nie znajdzie nowej. Niedawno była u mnie kobieta w takiej właśnie sytuacji. Po terapii wzmocniła się jej wiara w siebie. Nie mając w rezerwie nic innego, odeszła z firmy, która ją niszczyła. Ponieważ zaufała sobie, bardzo szybko znalazła nową pracę.

Źródło: Wróżka nr 5/2005
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020