Przeklenstwo Schiaparellego

Kiedy w 1877 roku znakomity włoski astronom Giovanni Schiaparelli skierował jeden ze swoich starych, dawno nie używanych teleskopów na Marsa, nie mógł uwierzyć własnym oczom. Choć oglądał tę planetę już wiele razy, dopiero teraz zauważył, że jej powierzchnia jest zryta kanałami. Ale naprawdę zdziwił się dopiero wtedy, gdy przyjrzał się im bliżej. Okazało się bowiem, że kanałów jest około stu i układają się w siatkę! Tak regularną, że z całą pewnością nie mogły być dziełem natury!

Przeklenstwo SchiaparellegoTo, co stało się po opublikowaniu badań Schiaparellego, przerosło jego najśmielsze oczekiwania. Astronomowie zaczęli masowo porzucać swoje dotychczasowe obserwacje i niemal wszyscy skierowali teleskopy na Czerwoną Planetę, rozpoczynając szalony wyścig w poszukiwaniu pozaziemskiej cywilizacji. Dla każdego bowiem było oczywiste, że skoro na Marsie są starannie wyżłobione tunele, to istnieje tam jakaś forma życia!

Gdy szaleństwo poszukiwań osiągnęło apogeum, a ciągle powstające mapy Czerwonej Planety opisywały już ponad tysiąc kanałów, Schiaparelli zorientował się, że coś w tym wszystkim nie gra. Tajemnicze wyżłobienia raz się pojawiały, raz znikały. W czasie jednych obserwacji były regularne, a podczas innych poszarpane. Wreszcie astronom doszedł do wniosku, że wygląd kanałów zależy od jakości teleskopu, przez który się na nie patrzy. Im bardziej sprzęt był precyzyjny, tym mniej było wyżłobień!

Schiaparelli miał do rozwiązania nie lada problem. Bo aby dokonywać dalszych badań, musiał dysponować o wiele lepszym sprzętem. To zaś wiązało się z pozyskaniem znacznych funduszy. Lecz żeby je zdobyć, musiał wykorzystać zainteresowanie marsjańską cywilizacją. I choć po kolejnych obserwacjach doszedł do wniosku, że kanałów nie jest tak wiele, jak sądzą jego koledzy, i nie są one dziełem istot pozaziemskich, lecz powstały w wyniku procesów geologicznych, to kiedy stanął przed swoimi sponsorami, królem i królową Włoch, dopuścił się ewidentnej manipulacji. Wbrew wiedzy, jaką posiadał, stwierdził, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż Czerwoną Planetę zamieszkują jakieś rozumne stworzenia.

Pieniądze na teleskop oczywiście dostał, ale świadom swojego kłamstwa, przeklął dzień, w którym zaangażował się w badania. Przeklął siebie, Marsa i kolegów, którzy tak łatwo dali się zmanipulować. Wprawdzie przez resztę życia starał się zapoczątkowane przez siebie szaleństwo przystopować, ale było już za późno. Największe autorytety astronomiczne widziały na powierzchni Marsa coraz bardziej zaawansowane i – nie wiedzieć czemu – szalenie groźne dla Ziemian cywilizacje.

reklama
Źródło: Wróżka nr 12/2006
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020