Upiory z tyłu głowy

Współczesnej medycynie udało się sztucznie wywołać zjawiska uznawane dotychczas za efekt ludzkiej fantazji i nadpobudliwej wyobraźni. I choć jest to ogromny krok w badaniach nad istotą działania ludzkiego mózgu, to nadal nie wiadomo, czy wyniki tych prac zaprzeczają, czy potwierdzają istnienie zjawisk paranormalnych...

Neurolog Olaf Blanke z Politechniki Federalnej w Lozannie raz jeszcze przebadał chorą na epilepsję pacjentkę. Uznał, że konieczna jest operacja mózgu, która usunie z jego powierzchni blizny oraz skrzepy wywołujące coraz częstsze i silniejsze ataki choroby. By podczas zabiegu nie uszkodzić ośrodków mowy i ruchu, musiał je wcześniej zlokalizować i dokładnie oznaczyć. W tym celu, obserwując reakcje kobiety, elektrodami drażnił komórki nerwowe. W pewnej chwili elektroda dotknęła obszaru mózgu zwanego rąbkiem skroniowo- -ciemieniowym. Pacjentka zareagowała zaskakująco gwałtownie. Wyczuła bowiem, że obok niej pojawiła się nagle jakaś postać. Twierdziła, że stoi ona bezpośrednio za nią. Skarżyła się, że wszystko, co robi, jest przez tę postać powtarzane. Była przerażona.

Na nic zdawały się tłumaczenia profesora, że wyczuwana przez nią osoba stanowi wytwór jej wyobraźni. Wrażenie było tak silne, że nawet gdy kobieta zrozumiała, iż Blanke mówi prawdę, nie potrafiła opanować odruchu oglądania się za siebie. Kiedy profesor podsunął jej kartkę, prosząc, by przeczytała, co jest na niej napisane, poskarżyła się, że „to coś” czyta razem z nią. Blanke zorientował się wtedy, że przypadkowo podrażniona przez niego część mózgu odpowiedzialna jest za przetwarzanie, płynących z różnych zmysłów, danych dotyczących położenia naszego ciała w przestrzeni.

Doświadczenia, które przeprowadzał w czasie następnych operacji, potwierdziły, że za każdym razem, kiedy drażnił elektrodami rąbek skroniowo-ciemieniowy mózgu, reakcja pacjentów była taka sama. Wydawało im się, że ktoś za nimi stoi i dokładnie powtarza ich ruchy. Nawet uprzedzeni wcześniej o tym efekcie upierali się, że chodzi o rzeczywiste zjawisko. Dla naukowca stało się jasne, że za wrażenie „bycia obserwowanym”, jakie czasami odnosimy, odpowiada mózg. Ponieważ nie zawsze może dokładnie określić położenie naszego ciała w przestrzeni, tworzy jednocześnie kilka wariantów tego położenia. Nim ustali właściwy, wydaje nam się, że ktoś pojawia się obok.

reklama

To odkrycie zainspirowało profesora Blankego do zastanowienia się nad tym, czy także inne wrażenia, uznawane dotąd za zjawiska paranormalne, mogą być wytworem ludzkiego mózgu. Potwierdzenie prawidłowości tej tezy przyszło równie niespodziewanie, co pierwsze odkrycie. Naukowiec badał 43-letnią kobietę cierpiącą od 11 lat na epilepsję. W różnych rejonach jej mózgu umieścił 100 elektrod i po kolei przepuszczał przez nie lekki prąd. Każda stymulacja trwała około dwóch sekund. W pewnym momencie po włączeniu jednej z elektrod pacjentka zaczęła protestować, twierdząc, że nie ma ochoty opuszczać swojego ciała!

Stymulacja mózgu prądem sprawiła, że kobieta miała wrażenie, iż wychodzi z siebie i szybuje ponad własnym ciałem. Twierdziła też, że szybując w powietrzu, widzi siebie leżącą w łóżku! Okazało się, że efekt ten wywołuje podrażnienie prawej części mózgu w obszarze zwanym zakrętem kątowym. Było to tym dziwniejsze, że obszar ten według neurologów odpowiadał jedynie za mowę, logiczne i abstrakcyjne myślenie. Dokładniejsze badania wykazały jednak, że zakręt kątowy pełni jeszcze jedną funkcję. Odpowiada za przetwarzanie części wrażeń wzrokowych.

Odkrycie to pozwoliło w trakcie kolejnych badań za pomocą stymulacji mózgu elektrodami wywoływać u pacjentów rozmaite wrażenia wzrokowe. Najczęściej widzieli przerażające postaci lub „duchy” znajomych, którzy dawno odeszli lub tych, którzy podczas eksperymentu byli daleko od miejsca, w którym przebywał pacjent. Okazało się, że źródłem powstawania upiorów może być także stan paraliżu sennego. Tak zwanej półświadomości, która pojawia się zwykle przed zaśnięciem lub na chwilę przed obudzeniem. Osoby cierpiące na to zaburzenie czują wtedy czyhające na nie zagrożenie, słyszą dziwne głosy, mają halucynacje lub „widzą” nadnaturalne stwory. W czasie takiego stanu mózg paraliżuje ciało tak silnie, że przez dłuższą chwilę nie jesteśmy w stanie wykonać najmniejszego ruchu. To wtedy w częściach mózgu odpowiedzialnych za widzenie rodzą się wspomniane „duchy”.

Dzieje się tak, ponieważ w stanie półuśpienia do mózgu docierają tylko szczątki obrazów, a on stara się dopowiedzieć sobie resztę, korzystając z zasobów wyobraźni. Efekty takich kombinacji bywają przerażające. Istnienie zjawiska udowodniły badania przeprowadzone na ludziach, którzy tracą wzrok. Okazało się, że bardzo często miewają oni wizje „dziwnych stworów” właśnie w czasie, kiedy mózg stara się uzupełnić brakujące informacje wzrokowe. Zniekształcona twarz nieznajomego z wystającymi zębami i wpatrzonymi w obserwatora oczami widziana jest przez około połowę pacjentów. Twarze często opisywane są jako groteskowe, nienaturalne, przerażające. Dzieje się tak dlatego, że mózg brak informacji od ślepnącego oka rekompensuje sobie podwyższoną aktywnością, tworząc halucynacje z losowych informacji płynących z komórek nerwowych.

Prace Olafa Blankego wzbogacił Kevin Nelson, amerykański neurofizjolog z uniwersytetu w Kentucky. W swoich badaniach odkrył, że ludzki mózg podrażniony brakiem tlenu, co ma miejsce podczas utraty przytomności czy przeżywania śmierci klinicznej, produkuje halucynacje przedstawiane jako wędrówka przez ciemny tunel, na końcu którego widoczne jest jaskrawe światło lub istota uważana za mieszkańca zaświatów. Czyżby wszelkie zjawiska paranormalne, takie jak efekt opuszczania ciała czy wrażenie lewitowania, były jedynie wariacjami naszego mózgu? Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie jest, ale...

Prekursor badań Olaf Blanke, pomimo wyników własnych prac, nie uważa problemu zjaw za całkowicie rozwiązany. Zastanawia się bowiem, po co właściwie mózg wytworzył ośrodki wyspecjalizo-wane w tworzeniu tych halucynacji? Bo przecież nie dla rozrywki. Efekty, jakie uzyskali badacze, zostały wywołane sztucznie i nie oznacza to wcale, że nie może do nich dochodzić w sytuacji, kiedy na odpowiednie ośrodki w mózgu działa „coś” z zewnątrz. A jeśli ośrodki te istnieją po to, by móc wychwytywać zjawiska, których nie jesteśmy w stanie dostrzec za pomocą wzroku, których istoty jeszcze nie rozumiemy lub które zachodzą w wymiarach, jakich jeszcze nie znamy? Czy obecne badania mogą stanowić dowód na to, zjawy lub wędrówki pozacielesne nie istnieją? Czy wręcz przeciwnie – oznaczają, że mózg człowieka zdolny jest rejestrować podświadomie to, co wymyka się naszej świadomości? I że istnieje jednak świat, który możemy odbierać tylko intuicyjnie? Odpowiedzi na te pytania nadal pozostają po drugiej stronie tunelu...


Tekst: Jerzy Gracz

Źródło: Wróżka nr 2/2009
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019