Jak się dobrze wstydzić

Zdrowy wstyd pomaga nam zachowywać się poprawnie, chroni naszą intymność i buduje szacunek do siebie i innych. Wstyd patologiczny – niszczy poczucie własnej wartości.

Jak się dobrze wstydzić

Luiza zawsze się wstydziła za swoich rodziców. Że nie skończyli wyższych szkół, że mama nie farbuje włosów, ojciec ma krzywą sztuczną szczękę i jest leniem, a ich mieszkanie wypełniają stare meble. Kiedy przywoziła do domu swoich adoratorów, już na dwa dni przed wizytą zaczynała im opowiadać o wszystkich wadach swojej rodziny.

Umierała ze strachu, że wybranek odejdzie, gdy tylko pozna jej bliskich. Dziwiła się, że większości z nich nie przeszkadzały ani siwe włosy mamy („Niewiarygodne: twoja mama ciągle ma długie włosy, jak młoda dziewczyna”), ani krzywa sztuczna szczęka taty („Świetny gawędziarz z twojego ojca!”). Kiedy oboje umarli, zauważyła, że zaczyna się wstydzić za swoją ośmioletnią córkę: że niegrzecznie się zachowuje, ma krzywe zęby i brzydko pisze. Często też wstydzi się za męża – jego niewybredne żarty przy stole, wybuchy złości i głośnie mlaskanie.

– Moje życie jest jednym wielkim wstydem – przyznaje Luiza.

Skutek wyśmiewania

Dziecko do około drugiego roku życia jest absolutnie bezwstydne. Potem rodzi się wstyd – dziecko czuje go, kiedy widzi dezaprobatę w oczach swojej mamy. Badania naukowe wykazały, że niemowlęta uwielbiają być oglądane i mają ogromną umiejętność porozumiewania się wzrokowego. Jeżeli więc małe dziecko widzi niezadowolenie w oczach opiekunów, skutkuje to wstydem. I bardzo dobrze, jednak dla rozwoju zdrowego wstydu ważne jest, żeby szanować osobiste granice malucha. Musi czuć, że jest kochany i otoczony opieką. Nie można go wyśmiewać i poniżać, wtedy jest ogromne niebezpieczeństwo, że jego wstyd przybierze patologiczną formę – uważa Stephen Marks, niemiecki socjolog.

reklama

Luiza pamięta, że w dzieciństwie jej rodzice kilkakrotnie wyśmiali jej strach przed zjeżdżaniem na sankach z wysokiej góry. Niby nic, a jednak zabolało. Podobnie jak wyśmiewanie jej długotrwałego moczenia się w nocy do łóżka: „Wstydź się, taka duża dziewczynka”, mówiła jej mama oskarżycielskim tonem i demonstracyjnie pokazywała ojcu i bratu mokre prześcieradło. Luizie ze wstydu zasychało wtedy w gardle. Postanowiła, że nigdy przenigdy nie zrobi czegoś podobnego swojemu dziecku. I przyrzeczenia dotrzymała: nigdy nie wyśmiała ani nie upokorzyła swojej córki – wstydzi się wewnątrz. Czasami tak mocno, że aż boli.

Wstyd ma wiele twarzy. Odczuwamy go, kiedy ktoś bez pytania przekracza granicę naszej sfery intymnej, pytając na przykład: „Dlaczego ciągle nie możesz sobie znaleźć odpowiedniego faceta?”. Czujemy go także, gdy zachowaliśmy się nie fair – okłamaliśmy kogoś albo skrzywdziliśmy. Oczywiście, wstydzimy się również za innych: nawet za swojego szefa, który podczas pracowniczego rautu uśmiecha się szeroko do wszystkich, nie wiedząc, że ma szczypiorek na zębach.

Ważniejszy niż seksWażniejszy niż seks

Gdyby nie to, że każdy człowiek odczuwa (a przynajmniej powinien odczuwać) wstyd, cały świat żyłby w stanie nieustającej wojny. Wstyd, podobnie jak sumienie, reguluje nasze kontakty z innymi ludźmi, pozwala poprawnie funkcjonować w społeczeństwie, jest naszym wewnętrznym przewodnikiem. Naukowcy uważają, że wstyd ma dużo mocniejszy wpływ na naszą emocjonalność niż seks czy agresja. Uczucie wstydu sięga do korzeni naszej egzystencji i odpowiada na pytania: „Czy jestem godny miłości?”.

Uczucie wstydu w subtelny sposób reguluje zakres tego, co ze swojego intymnego świata odsłaniamy przed innymi ludźmi. Chroni naszą niezależność, pozwala zachować szacunek wobec siebie i innych. Patrząc w telewizor, często nie możemy się opanować przed wypowiedzeniem jednego pełnego oburzenia zdania: „Przecież ci ludzie wstydu nie mają!”. I faktycznie nie mają, bo w naszych czasach miarą sukcesu stało się uciekanie przed wstydem. Mężczyźni po czterdziestce, porzucający żony dla młodszych kobiet, coraz częściej głośno i publicznie chwalą się swoimi „zdobyczami”, tylko dlatego, żeby nikt ich nie zdemaskował i nie zawstydził.

Swojej bezradności i nieradzenia sobie z sytuacją nie chcą się wstydzić także młode mamy – gwiazdki z pierwszych stron gazet. Na wszelki wypadek w wywiadach opowiadają, że już miesiąc po porodzie wracają do pracy, bo nie wyobrażają sobie, by ich dziecko mogło mieć zmęczoną i niezadowoloną mamę. Spektakularny pokaz braku wstydu i przekraczania granic intymności mieliśmy kilka lat temu w „Big Brotherze”, obecnie – w wielu innych talk-show i programach rozrywkowych.

Pełnia zażenowania

Kornel, młody menedżer, już od pół roku chodzi do psychologa. Chciał się dowiedzieć, dlaczego wciąż zakochuje się w niewłaściwych kobietach. To znaczy: na początku wydaje mu się, że zakochuje się we właściwych, ale po kilku miesiącach trwania związku – ucieka, bo jest pewny: to jednak nie ta. Rzuca się następnie w inne przelotne znajomości, by potem szukać TEJ JEDYNEJ.

– Kiedyś jadąc autobusem z moją dziewczyną, która była piękna i świetnie gotowała, zorientowałem się, że się za nią wstydzę. Dlaczego? Bo przytulała się do mnie i mówiła jakieś głupstewka o swoich koleżankach. Myślałem sobie: „Co ludzie o nas pomyślą”, ale też: „Jak ona może wygadywać takie bzdury” – wspomina Kornel. Kiedy wspomniał o swoim uczuciu podczas sesji psychoterapeutycznej, prowadzący zapytał: „W jakich jeszcze sytuacjach pan się wstydzi?”. I wtedy Kornel uzmysłowił sobie, że… prawie we wszystkich.

– Wstydziłem się jednej z moich partnerek, bo była ode mnie starsza, drugiej – bo miała okrągłe biodra, wstydzę się mojej mamy, bo mówi prostym językiem, a ojca – bo o kobietach wyraża się per: „dupy” – wylicza Kornel.
– Często wstydzę się także za błędy popełnione przez moich podwładnych. Dlaczego? Kornel w jeszcze większym stopniu niż Luiza jest perfekcjonistą. Ludzie o takich cechach są absolutnie bezbronni wobec bolesnych ukłuć włóczni wstydu. „Mówią sobie: »Tylko kiedy jestem bezbłędny, unikam poniżenia« – tłumaczy Stephen Marks. – Kiedy błędy zaczynają obniżać ich poczucie własnej wartości, robią wszystko, żeby ich nie popełnić”.

Nie warto więc być perfekcjonistą. Wówczas musimy się liczyć, że nasz organ odpowiedzialny za wstyd, umiejscowiony gdzieś w dole brzucha (stamtąd rozprzestrzenia się ciepło na całe nasze ciało, kiedy ogarnia nas konfuzja), będzie dawał o sobie bardzo często znać. Czego dzisiaj się najbardziej wstydzimy? Z niemieckich badań wynika, że mężczyźni wstydzą się, kiedy ich kobiety nie mają wymaganych rozmiarów i jeżeli mówią innym o rzeczach uznanych przez nich za intymne. Kobiety także wstydzą się za swoich partnerów – przede wszystkim kiedy piją, bekają i ogólnie zachowują się niekulturalnie. Zaczęliśmy się także wstydzić tego, jaką pracę wykonujemy.

– Kiedyś na jakimś przyjęciu zapytana o to, gdzie pracuję, odpowiedziałam: „Jestem przedszkolanką” – wspomina Justyna, wychowawczyni w przedszkolu. – Nagle wokół mnie zrobiło się pusto. Ludzie stwierdzili, że na pewno jestem nudną rozmówczynią. Zrobiło mi się przykro. Na następnym towarzyskim spotkaniu wypaliłam: „Piszę książkę o inteligencji erotycznej” i nie mogłam się opędzić od chętnych do rozmowy. Znam też socjologa, który rozgłasza, że jest instruktorem fitness i prywatnym trenerem gwiazd. Zapewnia mu to powodzenie w towarzystwie, zwłaszcza płci żeńskiej.

Może być słodki?

Luiza przestała się wstydzić za rodziców już po ich śmierci.
– Późno, ale cieszę się, że mi się udało – mówi.
Pomogło jej w tym uświadomienie sobie, jak bardzo mimo wszystko przypomina swoich rodziców i że zamiast się wstydzić – powinna być z tego dumna.
– Patrzyłam na zdjęcia mojej siwowłosej mamy i kiedy wyrwałam sobie pierwszy niepokojąco jasny włos z głowy, pomyślałam: „A może będzie mi w takich włosach do twarzy?”.

Drugim zdarzeniem, które ją do tego sprowokowało, były urodziny jej córki. Kiedy goście poszli do domu, mała – zamiast cieszyć się z prezentów – siedziała z nadąsaną miną. Luiza spytała, co się stało.
– Dziewczyny się śmiały, że nie golisz sobie nóg, jak ich mamy – usłyszała w odpowiedzi Luiza i…. zarumieniła się ze wstydu. Rzeczywiście, tego dnia pod rajstopami widać było ciemne włoski. – Ale nie przejmuj się – dodała jej ośmioletnia córka. – Powiedziałam im, że może i nie golisz nóg, ale masz najdłuższe i najzgrabniejsze pod słońcem. Luiza nie mogła z wrażenia wykrztusić ani słowa.

Stephen Marks radzi, w jaki sposób obchodzić się ze swoim wstydem: „Należy przede wszystkim uświadomić sobie: wstydzę się. Często bowiem to bolesne uczucie jest blokowane” – twierdzi. Okazuje się, że podczas rozmowy ze znajomymi czujemy się źle. Po przeanalizowaniu przebiegu rozmowy w domu dochodzimy do wniosku, że to oni sprowokowali nasz wstyd osobistymi aluzjami czy insynuacjami. Trzeba więc wyostrzyć uwagę i reagować odpowiednio do sytuacji. Na przykład mówiąc: „Nie życzę sobie rozmowy na ten temat, jest dla mnie zbyt intymny”.

Poza tym wyczuleni na wstyd perfekcjoniści powinni sobie uzmysłowić: warto z błędów uczynić swoją siłę, zamiast się ich wstydzić. Kornel poradził sobie w ten sposób, że zrobił w pracy najbardziej kardynalny błąd, jaki mógł wymyślić. Chciał sprawdzić, jak sobie z tym poradzi. Skończyło się awanturą, obcięciem premii i chwilowym spadkiem autorytetu wśród podwładnych. Kornel ma kamienną twarz, kiedy o tym opowiada, ale w kącikach ust krąży
nikły uśmiech:

– Nauczyło mnie to najważniejszej rzeczy: moja opinia o mnie samym powinna być niezależna od otoczenia. Wtedy nawet mój własny wstyd ma inny, słodszy smak.


Krystyna Romanowska

Źródło: Wróżka nr 8/2009
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube