Stowarzyszenie naturalnej piękności

Podobno Kate Winslet oznajmiła, że nie boi się starości i założyła stowarzyszenie naturalnej piękności. Czyli sadełko i zmarszczki – TAK! Fotoshop, botoks i głodówki – NIE!

Stowarzyszenie naturalnej pięknościŁatwo tak mówić, kiedy się ma trzydzieści parę lat! Szkoda młodości dla młodych. Kiedy mamy jędrne ciało, jesteśmy dla niego surowsi. Potem wybaczamy sobie wiele. Ale wtedy ciało nie odpuszcza. Gdy miałam 16 lat, uważałam, że wszystkie „baby po czterdziestce” powinny popełniać zbiorowe samobójstwa z powodów estetycznych – oczywiście, jeśli się przedtem same nie rozsypią ze starości. Po trzydziestce przesunęłam termin egzekucji na nieco później. Potem ułaskawiłam swoje opadające pośladki i zmarszczki między brwiami. Niech sobie żyją i są piękne naturalnie. Zapracowałam na nie, należą mi się, do cholery!

Tylko dlaczego, skoro czuję się coraz młodsza i mądrzejsza, wyglądam coraz starzej??? Pojawia się więc natrętne pytanie, czy wbrew zasadom stowarzyszenia naturalnej piękności nie pomajstrować coś przy tych opadających policzkach i kącikach ust. A może wziąć pożyczkę w banku i dać się pokroić jak świąteczna pieczeń, a światu bezczelnie wmawiać, że to cudowna dieta, joga i geny...

– Może i ona głupia, ale jak wygląda... – wzdycha mój mąż, opowiadając o kolejnej sekretarce szefa, który twierdzi, że i głupim, i mądrym musi płacić tyle samo, co starym i brzydkim, więc czemu miałby nie wybierać tego, co lubi?

reklama

Moja przyjaciółka od serca, kiedyś niezła laska, po czterdziestce gigantycznie utyła w okolicach biustu. Przez lata cierpiała, aż w końcu zebrała się na odwagę i obcięła bezlitośnie całą tę szczodrobliwość natury. Jest teraz lżejsza, szczęśliwsza i wygląda o wiele młodziej. Stała się też moim przewodnikiem po świecie liftingu. Uważa, że każdy chirurg plastyczny, niczym projektant mody, ma swój styl cięcia i cerowania i bez trudu rozpoznaje, kto komu wycyzelował podbródek czy podciągnął biust.

Dlatego coraz więcej pięknych pań wygląda kropka w kropkę tak samo. Twierdzi też, że są kobiety tak uzależnione od nawyku poprawiania urody, że zimę spędzają w farmach piękności, tnąc się i liżąc rany, a wiosną pojawiają się w towarzystwie z tak napiętą skórą, że gdy się uśmiechają, marszczy im się skóra na plecach. Brrr!! Zestarzeję się z godnością, jak Małgosia Braunek, i odnajdę piękno w sadełku, jak Kasia Niezgoda. Z drugiej strony zasnąć i obudzić się z 10 lat młodszą – czyż to nie kuszące? Tak więc zarzuca mnie jak pijaka po drodze i nie wiem, kogo naśladować.

No nie, jestem paskudną hipokrytką! Pokażcie mi kobietę, która nie chciałaby być piękna, a na dodatek młoda. „Zrobię sobie mały prezent pod choinkę”, myślę i już sięgam po telefon do przyjaciółki, gotowej mi w każdej chwili udzielić wsparcia. Ale zdrowy rozsądek czuwa! Mówi: kochana, i tak masz przechlapane. Umęczysz się, zapożyczysz, a i tak będą o tobie mówić, że jak na swój wiek wyglądasz nieźle. Bo lat ci żaden chirurg nie obetnie.

Jakiś rok temu byliśmy z mężem na święcie wina w pięknym miasteczku Saint-Émilion. Siedząc w knajpce na rynku, w cieniu platanów, i popijając miejscowe wyroby, rozglądaliśmy się dookoła. Nagle mój wzrok zahaczył o blondynę przy sąsiednim stole. Miała dziwnie nieruchomą, napuchniętą, całkowicie pozbawioną wyrazu twarz i poruszała napompowanymi wargami jak karp wydający ostatnie tchnienie.

Skąd ja ją znam? I nagle – olśnienie! Siedzę oto oko w oko z najprawdziwszą Catherine Deneuve. Ile ona może mieć lat: 80? 60?, bo chyba nie 40? Ani śladu zmarszczek i kompletna martwota – jak woskowy odlew. Zniżam więc głos i szepczę do męża, za którego plecami rezyduje gwiazda: „Obejrzyj się, nie uwierzysz, kto za tobą siedzi, i powiedz mi, ile ona ma lat???”.

– To ty się obejrzyj, nie uwierzysz, kto siedzi za tobą! Odkręcam więc dyskretnie głowę i widzę autentyczną... kobietę z wąsem! Nie jakimś tam puszkiem, ale gęstym zarostem, spod któregowyzierają umalowane usta. Siedzi w licznym towarzystwie – wyraźnie są to miejscowi plantatorzy winorośli, wszyscy doskonale się bawią, nie zwracając uwagi ani na moją namolność, ani na towarzystwo gwiazdy. Oto wyższość natury nad pogonią za złudnym pięknem...

Ciekawe, czy Kate Winslet będzie sobie skubać włoski na brodzie, jeśli jej za parę lat wyrosną. Oto jest pytanie.


Teresa Jaskierny
fot. fotochannels

Źródło: Wróżka nr 12/2011
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020