Sak Yant - tatuaż, modlitwa, magia

Z lewego barku Angeliny Jolie schodzi po plecach w kilku pionowych wersach mantra zapisana w starożytnym języku Khmerów. To tak zwanych Pięć Świętych Linii. Mają one potężną moc magiczną.

Sak Yant - tatuaż, modlitwa, magiaJolie chciała, by zabezpieczały przed nieszczęściem jej adoptowanego w Kambodży synka Maddoksa. Poniżej, na dole pleców aktorki, czai się tygrys. W ten sposób postanowiła uczcić przyznanie jej kambodżańskiego obywatelstwa. Ale nie tylko. Bo tatuaż tygrysa pozwala jego właścicielowi przejąć część cech tego zwierzęcia. A czasem nawet sprawia, że… staje się on tygrysem. Oczywiście, nie każdy tatuaż. Mowa o tym jednym, specjalnym, zwanym sak yant. „Sak” to po tajsku „tatuować”, a „yant” znaczy „modlitwa”.

Obietnica gangstera

Nie każdy jest Angeliną Jolie, która może w każdej chwili zażądać wykonania na swojej skórze dowolnego wzoru. Na ogół zrobienie sobie magicznego tatuażu takie proste nie jest. Nie chodzi o to, że wykonuje się go w buddyjskich świątyniach Tajlandii, Kambodży, Laosu, Singapuru, z których najsłynniejsza to Wat Bang Phra niedaleko Bangkoku, ale że osoba tatuująca nie spełnia zachcianek tatuowanego. To tatuator wybiera magiczny wzór, a ten będzie wywierał piętno na całym życiu przyszłego właściciela. I mówi, jakimi cnotami oraz prawami ma się kierować w przyszłości. Jeśli zejdzie z tej zapisanej na jego skórze drogi, magia przestanie działać.

Ortodoksyjni buddyści krzywią się z niesmakiem, gdy mowa o sak yant. Zbyt wiele w tym astrologii i wiary w nadprzyrodzone moce, rządzące naszym życiem. Oczywiście na jednym tatuażu się nie kończy. Trzeba robić kolejne. Bo przecież skoro sak yant jest modlitwą, nie można poprzestać na jednej. Tak też jest z tatuażem. Zrobisz jeden, a potem musisz robić kolejne, podtrzymujące więź między uczniem a mistrzem. Choć wcale nie jest tak, że na sak yant decydują się osoby szczególnie uduchowione, pobożne i nieskazitelne. Nic z tych rzeczy. Klientela tajskich tatuatorów wygląda mniej więcej tak, jak w Europie jeszcze kilkadziesiąt lat temu.

reklama

Po zaklęcia na skórze sięgają głównie osoby spoza intelektualnej i duchowej elity społeczeństwa – gangsterzy, ale także przedstawiciele innych „niebezpiecznych profesji”: policjanci i żołnierze. O ile jednak „dziary” polskich więźniów miały jedynie stanowić czystą informację: siedzę (siedziałem) w takim czy innym więzieniu, grypsowałem (lub nie) i generalnie raczej schodź mi z drogi, to sak yant stanowi obietnicę poprawy. Pięć zasad buddyzmu (mówiących między innymi o tym, że nie wolno kłamać, kraść, narkotyzować się, krzywdzić innych) obowiązują także w sak yant. To zobowiązanie. Mam tatuaż, będę lepszy.

Niezwyciężony krokodyl, mądry pustelnikNiezwyciężony krokodyl, mądry pustelnik
­
Oczywiście ciała mistrzów tatuażu też są szczelnie zapisane. Od góry do dołu. Są słowa (w języku khmerskim), są obrazy. Każdy najmniejszy nawet znak ma głębokie znaczenie religijne, a całość jest starannie przemyślaną kompozycją. Nie artystyczną, rzecz jasna, lecz duchową. Tygrys, jak łatwo zgadnąć, to siła. Pokonuje przeciwników (w tym również konkurentów w interesach, dlatego tak popularny jest wśród biznesmenów), podobnie zresztą jak krokodyl. Ponieważ pomaga w łowach (i połowach), jest wzorem cenionym przez rybaków. Ale uwaga! Jeśli właściciel krokodylego tatuażu zapomni się i usiądzie w pobliżu wody albo napije się wtedy alkoholu, może wpaść w trans, wskoczyć do rzeki czy morza i pożegnać się z życiem. W ogóle ze zwierzęcymi tatuażami trzeba uważać, bo łatwo przejąć niektóre cechy pierwowzoru.

Tradycyjnie pierwszy yant to obraz dłoni. W środku wpisywana jest sentencja – każdy może mieć swoją – i to ona stanowi drogowskaz dla ucznia. Popularny jest też obrazek będący symbolem Buddy. Zapewnia on ochronę. Sukces daje hinduistyczne bóstwo Ganeśa, czyli czteroręki mężczyzna o głowie słonia. Pustelnik zaś przynosi nie tylko mądrość, ale i dobry nastrój.

Magia wymaga milczenia

Przy robieniu sak yant nie ma mowy o używaniu maszynek czy chemicznego tuszu. Wzory „maluje się” specjalną bambusową albo metalową igłą – może mieć nawet pół metra długości – a barwniki, naturalne, na ogół sporządzane są przez mistrza tatuażu (tylko nieliczni kupują gotowe). Samo tatuowanie nie jest zabiegiem, lecz rytuałem. W jego trakcie mistrz tłumaczy znaczenie tatuażu, który właśnie pojawia się na skórze, a także wydaje dyspozycje, jak należy się w najbliższym czasie zachowywać. I trzeba… milczeć. Bezwzględnie. Przez trzy dni. Jeśli zakaz się złamie, sak yant straci moc. I wszystkie wysiłki (a także pieniądze, gdyż ten tatuaż tani nie jest) na nic. Chyba że gadatliwy właściciel tatuażu wykaże się heroizmem i do końca życia nie będzie pić alkoholu, kłamać, kraść, zabijać i… ulegać pożądaniu. Łatwizna.

Sak yant to świadectwo prawdziwej wiary. Dowodem na to jest fakt, że kobiety często decydują się na tatuaże, których nie sposób zobaczyć. I to wcale nie dlatego, że robi się je w miejscach niedostępnych dla oczu postronnych. Po prostu barwnik, który wprowadza im się pod skórę, jest niewidoczny… Przypadek Angeliny Jolie potwierdza, że gwiazdom wolno więcej. Również w sferze magii.

Nazi-Michelle

Ciało w tatuażach zwiodło na manowce męża Sandry Bullock. Gdy pracowała nad swoim oscarowym filmem, Jesse James zdradzał ją w najlepsze z Michelle McGee. Modelka erotyczna uwielbia fotografować się w czapce esesmana, ze swastyką na ramieniu. Tatuaże pokrywają całe jej ciało. Kompozycja artystyczna nie jest tu chyba do końca przemyślana, ale w części daje wyraz przekonaniom „gwiazdy”. Na nogach ma wytatuowany rasistowski symbol: litery W i P, czyli white power (biała siła).


Klara Dudek
fot. forum, shutterstock.com  

Źródło: Wróżka nr 1/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube