Najświętsza ofiara mody

Diabeł ubiera się u Prady. A gdzie swoje stroje zamawia papież? Benedykt XVI, który imię przyjął od twórcy reguły „ora et labora” (módl się i pracuj), znany jest ze słabości do znanych marek.

Najświętsza ofiara modyOd kiedy sześć lat temu na Piotrowym tronie zasiadł Benedykt XVI, blogerzy mody i miłośnicy wielkiego krawiectwa z całego świata na bieżąco śledzą informacje z Watykanu. Papieżowi, który swoje pierwsze wystąpienie w roli głowy Kościoła musiał zaliczyć do największych wizerunkowych wpadek, dziś zdarza się wyznaczać trendy nie tylko w świecie Kościoła. Lustrzane okulary marki Gucci, które chronią papieskie oczy przed agresywnym słońcem, stały się modelem kultowym. A księża na całym świecie zestawianie alby z czarnymi szkłami przestali uważać za faux pas.

Zemsta za kusą sutannę

19 kwietnia 2005 roku nic nie wskazywało na to, że 265. (a według innej rachuby 266.) zwierzchnik Państwa Kościelnego będzie wyznaczał trendy inne niż ubóstwo i asceza. Pierwsze wystąpienie papieskie Josepha Ratzingera, co skwapliwie odnotowała światowa prasa, było zapowiedzią Kościoła skostniałego i niedofinansowanego, a przynajmniej niedoszacowanego. Nowy papież ukazał się bowiem wiernym w przykrótkiej sutannie. Może umknęłoby to uwadze wiernych, gdyby nie wścibskie kamery i obiektywy.

Winnym wizerunkowej katastrofy był, jak się później okazało, obszywający papieży Dom Krawiecki Gammarelli (w jego księgach znaleźć można wymiary wszystkich papieży z ostatnich 200 lat). Szaty nowego papieża musiały być gotowe na długo przed konklawe, które trwało zaledwie 26 godzin. Watykańscy krawcy przygotowali więc ich trzy wersje – w rozmiarze S, M i L. Nie wiadomo, który wybrał mierzący ledwie 170 cm i dość szczupły Joseph Ratzinger. Można przypuszczać, że postawiony przed wyborem: przykrótka S-ka czy za duża M-ka, wybrał tę pierwszą...

reklama

Bawarczyk nie pozostał Gammarellim dłużny. Wkrótce brytyjskie tabloidy ujawniły, że nowy papież woli sutanny firmy Mancinelli, która ubierała go jeszcze, gdy był watykańskim prefektem Kongregacji Nauki Wiary. Nestor rodu Gammarelli wpadł w furię i wymusił na Stolicy Apostolskiej oświadczenie, że jego podwładni nadal pełnią funkcję nadwornych krawców Watykanu.

– Kim są Mancinelli? Przecież to początkujący biznes – pienił się podobno Gammarelli w rozmowie z dziennikarzami. Władze kościelne ogłosiły więc przy pierwszej nadarzającej się okazji, że legendarna Casa Gammarelli przy via Santa Chiara 34, istniejąca od 1798 roku, nadal szyje papieskie szaty i nic nie zapowiada zmiany. Mancinellim, których zakład krawiecki mieści się tuż za bramami Watykanu, została cicha satysfakcja i umieszczone w witrynie zdjęcie właściciela z papieżem.

Módl się i… strójMódl się i… strój

Oświadczenie kościelnych dygnitarzy zapobiegło sutannowej wojnie w Rzymie, ale szaty pomazańca Bożego były już na cenzurowanym. Trzy lata później ktoś rozpuścił plotkę, że tradycyjnie czerwone papieskie trzewiki, których kolor symbolizować ma chrześcijańską martyrologię, swój doskonały krój, wyborną skórę i przepiękny kolor zawdzięczają najlepszym szewcom Prady. Artykuły o „papieżu ubierającym się u Prady” nie schodziły z pierwszych stron gazety przez kilka dni.

Oto surowy Benedykt XVI, który przyjął imię świętego z Nursji, założyciela zakonu benedyktynów i twórcy reguły „ora et labora” (módl się i pracuj), zamiast ascezą, zwraca uwagę ubiorem. Parafraza tytułu słynnej książki Lauren Weisberger o szefowej amerykańskiego „Vogue’a” Annie Wintour przylgnęła do Benedykta na dobre. I nie pomogła mu nawet informacja, którą wkrótce opublikowały media, że wykonane z cienkiego jedwabiu czerwone trzewiki, z krzyżami wyszywanymi złotą nicią, jak również ich zimowa wersja z miękkiej cielęcej skórki, pochodzą z zakładu szewskiego Andrei Stefanellego. Obuwnik z Novary od lat szyje buty dla wielkich tego świata, teraz m.in dla prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy.

Chyba żadna z papieskich encyklik nie była tak komentowana, jak lustrzane okulary od Gucciego – podobne do tych, które nosił Neo grany przez Keanu Reevesa w „Matriksie”. Włoscy dziennikarze skwapliwie odnotowali, że ten współczesny image papieski to naruszenie pontyfikalnej etykiety.

Nawet bowiem tak postępowy i bliski ludziom Jan Paweł II schował oczy za nieprzezroczystymi szkłami „Fly Shades” tylko raz, podczas spotkania z liderem grupy U2. Bono opowiadał potem, że Karol Wojtyła, owszem, przyjął jego charakterystyczne okulary i nawet je włożył, ale zdjęcia dokumentujące to wydarzenie w cudowny sposób przepadły. Papieska świta zadbała bowiem, by nie zostały opublikowane (trafiły do internetu dopiero wiele lat później).

Ze słabości papieża do wielkich marek musiał się tłumaczyć jego osobisty sekretarz. Niestety, monsignor Georg Gänswein, cieszący się opinią najprzystojniejszego duchownego świata, wypadł mało przekonująco w roli głosiciela ubóstwa. Niedługo zresztą po jego oświadczeniu dom mody Versace ogłosił, że znany z zamiłowania do tenisa i narciarstwa „Bel Giorgio” (jak nazywają go włoscy dziennikarze) był inspiracją jego najnowszej kolekcji. Szefująca mu dziś siostra wielkiego Gianniego, Donatella, uznała, że współczesny mężczyzna powinien być właśnie taki jak Georg Gänswein. I pal licho sutannę, której forma „zbliżona jest przecież do eleganckiego płaszcza”.

Na większy flirt ze światem mody pozwolił sobie chyba tylko biskup Domenico Mogavero, który zamówił ornat na otwarcie kościoła na śródziemnomorskiej wyspie Pantelleria u Giorgio Armaniego. Choć zapewniał, że nie ma zamiaru zamieniać świątyni w wybieg mody („nie chodzi o marki i modę, ale by pięknem oddać chwałę Bogu”), zielona jedwabna szata wzbudziła zachwyt szczególnie parafianek.

Źródło: Wróżka nr 1/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube