Przestań być marnotrawcą

Wpychanie w siebie jedzenia, żeby się nie zmarnowało, jest równie naganne i głupie jak wyrzucanie go do śmieci. Dlatego warto opanować zapomnianą sztukę gospodarności.

Przestań być marnotrawcą!Kochani, każdy jeszcze po jednym ziemniaczku, żeby była pogoda! No skończcie tę łyżkę marchewki, przecież jej nie wyrzucę!...

Któż z nas nie zna tych tekstów z domu? Kto nie pamięta tego szczęścia w oczach matki, gdy mogła pozbierać po obiedzie puste półmiski? A te jej opowieści z dzieciństwa: jak siedziała od obiadu do wieczora z kęsem śledzia w ustach. Nie znosiła ryb, a dziadek nie pozwalał wypluć – bo jeść trzeba wszystko i nic nie miało prawa się zmarnować.

Ta sama reguła każe niektórym wyjadać z lodówki w pierwszej kolejności to, co:  a) przeterminowane; b) już lekko nadpsute, ale da się odkroić;  c) już lekko oślizgłe, ale można przecież umyć i/lub usmażyć – najlepiej z ekstremalną porcją cebuli.

Nie idźcie tą drogą!!! – mówią nam dziś spece od zdrowego żywienia i psychologowie walczący z zaburzeniami odżywiania. Jedzenie jest dla nas, a nie my dla niego! Przełam się, zostaw coś na talerzu, wyrzuć – to będzie przełom w walce o szczupłą figurę i zdrowie fizyczne oraz psychiczne. A że to marnotrawstwo? Bulimik marnuje więcej  – 10 tysięcy kalorii po jednym posiłku... Ale są też tacy, którzy nie mają tyle na cały tydzień.

Jak ta kobiecina z reportażu radiowego sprzed lat, który zapadł mi w pamięć. Nie starczało jej na życie. Bazą jej wyżywienia było więc 8 litrów mleka i kilka jajek. W audycji opowiedziała, jak gospodaruje nimi przez 7 dni. Kwasi, odciska domowy ser na sicie, gotuje zupę nic… To była prawdziwa mistrzyni gospodarności! Czy posiadała jakiś szczególny dar? Nic z tych rzeczy. Cała tajemnica tkwiła w… braku nadmiaru. Bo nasz problem z marnotrawieniem tak naprawdę zaczyna się w sklepie. Do wyrzucania jedzenia z powodu zbyt obfitych zakupów przyznaje się co piąty Polak.

A ja? Cóż, ileż to razy obiecywałam sobie, że nie będę chodzić do sklepu głodna... Wprawdzie nie wyrzucam 1/3 kupowanego jedzenia (taki jest nasz narodowy łączny bilans), ale czasem coś do tej góry dorzucam. A 2/3 z tej 1/3 to produkty zdatne do spożycia – o czym wiedzą żywiący się nimi freeganie.

reklama


Zakupy na wyrost nie są jednak wcale głównym powodem marnowania przez nas jedzenia! Jeszcze więcej rodaków – co trzeci – mówi, że to wina pakowania z rozmachem na talerz. I choć wydawać by się mogło, że minęły już złote czasy szwedzkiego bufetu po polsku (piętrowo i po brzegi), to widać w pieleszach domowych ten zwyczaj się utrwalił.

Marnujemy rocznie blisko 4 mln ton żywności!Tak czy inaczej, w efekcie my, konsumenci, marnujemy rocznie blisko 4 mln ton żywności! I nie rozgrzesza nas to, że dostawcy jedzenia i – zwłaszcza – producenci są w tym jeszcze „lepsi”. Z ich pomocą osiągamy wołającą o pomstę do nieba liczbę 9 mln ton!

Jak znaleźć złoty środek? Zaczynam od własnego talerza. Do diabła z savoir vivre’em, są wyższe cele! Wezmę dokładkę, ale za to niczego nie zostawię. A gdyby nawet... mam psa. Może skończyć ziemniaki z obiadu – to nieprawda, że one psom szkodzą (pod warunkiem, że nie były trzymane w lodówce!).

Suchy chleb to też przysmak wielu zwierząt, choć nie służy kaczkom, którym najczęściej go zanosimy (zwłaszcza jeśli wrzucamy go do wody). Ale nie pogardzi nim pies. Jak nie mój kanapowiec, to podwórzowy brytan sąsiada. W Poznaniu pytają gości: Ile pyr zjesz dziś na obiad? Śmieją się z tej dociekliwości Pomorzanie i Mazowszanie – ale czy to naprawdę takie głupie? Bo jeśli tylko dwie, to po co obierać siedem?

Jak dobrze gospodarować jedzeniem

1. ZAKUPY

* Lista na kartce lub w głowie - dzięki niej unikniesz pokus. Dziś gotujesz zupę cebulową, więc potrzebne do niej składniki kup. Chyba że... część z nich masz już w lodówce – przed wyjściem koniecznie sprawdź!!
* Duże czy małe opakowanie? Wiadomo – duże bardziej się opłaca. Ale tylko wtedy, jeśli jesteś w stanie zużyć jego zawartość. Jeśli połowa ląduje w koszu, to marnotrawstwo.
* Termin przydatności - nie wystarczy sprawdzić, czy jeszcze nie minął. Jeśli jest krótki, skalkuluj, czy zdążysz wykorzystać ten produkt, skoro jutro jesz na mieście, a w sobotę u mamy...

2. LODÓWKA


* Przegląd zawartości - konieczny przynajmniej dwa razy w tygodniu i... zakończony niespodzianką. Na stronie www.grasmakow.pl wpisz, co znalazłaś podczas przeglądu,  a dowiesz się, co możesz z tego ugotować.
* Nic ciepłego! Nie wstawiaj do lodówki potraw przed ostygnięciem (ale też nie później niż dwie godziny po przyrządzeniu). Przez to szybciej psuje się cała jej zawartość.
* Bez papieru! Nie wkładaj produktu w papierze ani woreczku, w którym go kupiłaś. Dłużej będzie świeży, jeśli użyjesz specjalnej folii spożywczej.
* Co obok czego? Niektóre produkty nie lubią sąsiedztwa innych. Dotyczy to zwłaszcza zielonych warzyw, które położone np. koło pomidora czy jabłka szybciej więdną. Więcej o przechowywaniu na www.niemarnuje.pl.

3. GOTOWANIE


* Ile zjedzą? Większość z nas gotuje za dużo. Kalkulator porcji na stronie www.niemarnuje.pl pozwoli ci z tym skończyć.

Anna Sokołowska
fot. shutterstock

Źródło: Wróżka nr 6/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020