Pakiet miłości

Natalia z Samarkandy sama była bita, poniewierana i zdradzana. Cierpiała. Gdy odkryła, dlaczego mężczyźni robią to kobietom, zaczęła im pomagać.

Pakiet miłościWiedziałam, że mężowie biją swoje żony, ale nigdy nie myślałam, że doświadczę tego ja – opowiada Natalia, znana jako Natalia z Samarkandy, bo w tym uzbeckim mieście się urodziła. – Nawet nie umiem powiedzieć, kiedy i za co uderzył mnie po raz pierwszy. Po prostu lubił bić, zdradzał mnie, poniżał, a ja tkwiłam w tym związku. Dlaczego? Jak większość kobiet, głównie ze względu na dzieci. Używałam też tego naszego słynnego kobiecego argumentu: „Odeszłabym, ale gdzie ja się podzieję?”. Natalia miała dziecko chore na astmę i żadnych perspektyw na przyszłość. Mieszkała wtedy we Lwowie.

– Gdy mały skończył siedem lat, poszłam do pracy. To niczego jednak nie zmieniło. Był taki moment, że stanęłam na oknie i powiedziałam sobie: „Dość, skaczę”. Przecież to tylko kilka sekund, pewnie poczuję ból, ale wreszcie będzie po wszystkim. Ból zniknie razem ze mną.

Nagle ktoś chwycił ją za barki i ściągnął z parapetu. Ten ktoś puścił w jej głowie dziwny film. – Zobaczyłam siebie... sprzed 300 lat – wspomina Natalia z zamkniętymi oczami. – I ujrzałam mojego męża. Wtedy również byłam jego żoną. Też znosiłam obelgi i upokorzenia, to był bardzo zły człowiek. Kochałam innego mężczyznę, miałam dwoje dzieci, w końcu zostawiłam je mężowi, a sama uciekłam z kochankiem. Ale mąż mnie znalazł, zaciągnął za włosy z powrotem do domu, przykuł do ściany i głodził. Któregoś dnia jednak wyrwałam się stamtąd i popełniłam samobójstwo.

Film się skończył, a Natalia zrozumiała, dlaczego teraz, w tym wcieleniu, przeżywa tę historię od nowa. – Bo odeszłam zbuntowana – tłumaczy. – A na dodatek zostawiłam małe dzieci. To musiało do mnie wrócić. Od tamtej pory czuje się obdarowana przez jakąś siłę wyższą. – Gdy patrzę na kobiety, widzę ich przeszłość, nieraz bardzo odległą, a także ich przyszłość. Ale co najważniejsze, widzę, jaką w tym wcieleniu mają lekcję do odpracowania. Bo nic w ich życiu nie dzieje się bez przyczyny.

reklama

Płacisz, bo byłaś księżniczką

– Pamiętam kobietę, która miała dwoje dzieci: jedno bardzo agresywne, konfliktowe, a drugie bierne, zahukane, wycofane – opowiada Natalia. – Bardzo się bała o to drugie – że sobie w życiu nie poradzi. Zobaczyłam jej przeszłość. Żyła kiedyś na terenie dzisiejszego Iranu, cierpiała, była niepogodzona ze swoim losem, a w tamtejszej kulturze kobiety muszą być szczególnie pokorne, żeby w miarę spokojnie przejść przez życie. Ona taka nie była. Odeszła, zostawiła męża i dzieci. Dlatego jej dusza wróciła, by dać jej szansę na przepracowanie na nowo lekcji pokory i godności.

Godność jest w naszej karmie bardzo ważna. Inna klientka Natalii też była kiedyś żoną Irańczyka, ale dzielnie i z uśmiechem znosiła swój los. Nie przeszkadzało jej to, że była jedną z wielu jego żon. Nie buntowała się przeciwko złemu traktowaniu kobiet. Miała jednak inny problem: nie uszanowała rodziców. I musiała wrócić po to, żeby tę właśnie lekcję odrobić. Kiedy kobiety zrozumieją, co i dlaczego się dzieje w ich życiu, z czego wynikają na pozór niewytłumaczalne sytuacje, wtedy często już same wiedzą, jak dalej nim pokierować. Bo zrozumienie przyczyny to początek procesu naprawy swojego życia.

– Była u mnie kiedyś kobieta z synem, który strasznie ją denerwował, bo był narcyzem. Nie mogła znieść jego mizdrzenia się przed lustrem, żelu do włosów, półki pełnej kremów – wspomina Natalia. – Gdy zajrzałam w przeszłość, wszystko się wyjaśniło. „Byłaś kiedyś księżniczką, a twój syn był cesarzem, opowiadałam matce. On powtarza wzorce, które zaczerpnął z twojej przeszłej karmy. A ty przez całe życie nie robiłaś nic innego, tylko tańczyłaś przed lustrem. Byłaś bardzo próżna”. Przyjęła to wraz z moją radą: zaakceptuj swoje dziecko takim, jakie jest. Bo od pełnej, głębokiej akceptacji naszych bliskich zaczyna się proces naprawiania domowych relacji.

Natalia wie, że to bardzo trudne. Bo jak tolerować męża, który bije, czy córkę, która ćpa i puszcza się z kumplami z osiedla? – To jest proces, który czasem trwa latami – mówi Natalia. – Jeśli zrozumiesz, że agresja i walka nic nie dają, to już duży postęp. Możesz odejść z domu, zostawić męża, lecz nie wolno ci go nienawidzić, oskarżać. Bo i tak tu wrócisz, żeby odbudować te relacje. I jego dusza też wróci.

Zła energia młodych dusz

Dlaczego ludzie są źli? Dlaczego mężczyźni zostawiają siniaki na twarzach swoich żon, osób im najbliższych, kobiet, które sami wybrali na resztę swojego życia? Natalia zna odpowiedź: – Bo ich dusze są bardzo młode. One muszą wrócić na ziemię jeszcze wiele razy, żeby przepracować karmiczne prawdy. Takie młodziutkie dusze łatwo wchłaniają ciemną, złą energię, która w moich wizjach wchodzi w człowieka od dołu, od ziemi, przez krocze. To energia wojen, gwałtu, zabójstw. Młoda dusza nie potrafi się przed nią obronić.

Źródło: Wróżka nr 12/2012
Tagi:
Komentarzy: 1
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019