Serce z drugiej ręki

Czy to możliwe, by doszyta ręka przejęła kontrolę nad całym ciałem? Czasem po przeszczepie pacjenci zachowują się inaczej niż przed nim. Czyżby narządy miały „swoją pamięć”?

A więc da się zaszczepić miłość?...Była połowa lat 90., grudzień, przedświąteczna gorączka. Mama Błażeja wracała z zakupów. Była akurat na przejściu dla pieszych, gdy taksówkarz stracił panowanie nad rozpędzonym mercedesem i wpadł w tłum przechodniów. Nie miała szans.

Kasia trafiła do szpitala tego samego dnia. Miała 18 lat i od dwóch leczyła się na chorobę, która stopniowo niszczyła jej serce. Tego dnia jej stan bardzo się pogorszył. Lekarz powiedział, że konieczny jest przeszczep. Natychmiast.

Kasia dostała serce mamy Błażeja. Jednak to nie koniec tej historii. Kilkanaście lat po udanym przeszczepie Kasia, już uznana architekt, spotyka w londyńskiej centrali swojej firmy Błażeja. Chłopak przed rokiem skończył studia i właśnie dostał się tu na staż. Między panią architekt a młodym inżynierem od razu zaiskrzyło. – Spojrzeliśmy na siebie i moje serce zabiło… – zawiesza głos Kasia – …inaczej. Jakbym go znała od lat – dodaje po chwili. Oboje zorientowali się, w czym rzecz, dopiero po kilku miesiącach. Od czterech lat są małżeństwem.

Serce to wyjątkowy organ. Zdaniem amerykańskiego psychologa Paula Pearsalla ma zakodowaną subtelną wiedzę, która łączy nas ze wszystkim wokół. – To właśnie jest nasz duch i nasza dusza… – mówi. – Sercem bowiem czujemy, myślimy, komunikujemy się i pamiętamy. – To nie jest tylko pompa ssąco-tłocząca, ale organ duchowy, który ujawnia, co dzieje się w duszy – tłumaczy nowojorski kardiochirurg i ulubiony „lekarz duszy” Oprah Winfrey, Mehmet Oz, znany szerzej jako Dr Oz. Dlatego przyjął do swojego zespołu bioenergoterapeutkę i uzdrowicielkę Julie Motz. Jej zadanie polegało na zmniejszaniu za pomocą słów i dotyku lęku przed operacją i depresji po zabiegu. Wyniki zaskoczyły nawet ją samą.

reklama

Kiedy okazało się, że dzięki terapii Motz spadł odsetek odrzuconych przeszczepów, uzdrowicielkę zaproszono do udziału w operacjach na otwartym sercu. Stała przy wezgłowiu stołu operacyjnego, wyczuwała i eliminowała u pacjenta gwałtowne zmiany nastroju oraz pola energetycznego (różne stany lęku, gniewu lub zadowolenia), o czym na bieżąco informowała przeprowadzającego operację kardiochirurga. W latach 90. podobne praktyki były rzadkością.

Magia cudzych organów

Dla profesora Bogusława Wolniewicza transplantacja jest formą współczesnego kanibalizmu. I tu, i tu celem jest przeżycie kosztem cudzego ciała. Kanibalizm był częścią większej magicznej wizji świata, w której zjedzenie serca przeciwnika lub zwierzęcia dawało jego moc albo seksualny popęd. Właśnie dlatego podróżnik James Cook zginął na Hawajach, a dokładniej w ustach tamtejszych wodzów.

Legenda o pamięci przeszczepionych organów jest starsza niż sama transplantacja. Wprawdzie medycyna zna legendy o transplantacji serca, której w IV w. p.n.e. dokonał chiński medyk Bian Que, albo o nodze martwego Etiopczyka, którą w miejscu „zjedzonej” przez gangrenę w III w. n.e. mieli doszyć choremu święci Kosma i Damian. Pierwszą udokumentowaną (i udaną) transplantację dużego narządu – nerki – przeprowadzono dopiero w 1954 r. Nie przeszkodziło to Mary Shelley już w XIX w. stworzyć postać dra Frankensteina i złożonego przez niego z ciał zmarłych monstrum. W latach 20. XX wieku na ekrany kin wszedł film „Dłonie Orlaka”, opowiadający o pianiście, któremu przeszczepiono dłonie mordercy, a one popychały go do zbrodni.

Zdaniem Pearsalla najbardziej podatni na zmiany osobowości są biorcy serc. Pacjentom po transplantacji nerek i wątroby wprawdzie też zmieniają się smaki, gusta i obiekty uczuć, ale takie wahania trwają krócej i są raczej reakcją na leki. Tymczasem przemiany zachodzące po przeszczepie serca są bardziej trwałe i silniej związane z życiem dawcy...

Porozumienie międzykomórkowe

– To niemożliwe – mówi transplantolog, prof. Andrzej Chmura z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Komórki pamięci znajdują się gdzie indziej, nie w sercu, a mózgów jeszcze nie przeszczepiamy. Andrzej Chmura i inni sceptycy argumentują, że jeśli istnieje pamięć ciała, to musi również istnieć jego amnezja i wtedy amputacja oznaczałaby utratę wspomnień zapisanych w nodze czy woreczku żółciowym. Poza tym zauważają, że „przeszczepionych” wspomnień nie miewają pacjenci po transplantacji szpiku. A przecież dobra pamięć ma cechować nie tylko nasze serca, wątroby czy ręce, lecz także wszystkie komórki naszego ciała.

Mimo to przypadków, w których po przeszczepach biorcy nieświadomie przejmują cechy dawców, są setki. Dziesiątki z nich zbadał i opisał profesor Gary Schwartz z Uniwersytetu Arizony. Po ich przeanalizowaniu ogłosił, że mózg, serce, a być może również inne nasze organy przechowują wspomnienia i emocje.

Źródło: Wróżka nr 12/2012
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube