Blisko, a tak daleko

Historię tę szejk Qalandar Shah opowiedział w swojej książce „Asrar-i-Khilwatia”, co na polski można by przetłumaczyć jako „Sekrety pustelni”.

Paulo Coelho brazylijski pisarz i poeta, promotor „dobrej magii”We wschodniej Armenii leżała mała wioska, przecięta dwiema równoległymi ulicami, które nazwano Północną i Południową. Pewnego razu do wioski przybył z daleka wędrowiec. Idąc drogą Południową, kupił na straganie kilka cebul, aby się posilić, a w końcu skręcił ku Północnej. Kiedy tam dotarł, jeden z bardziej spostrzegawczych kupców zauważył w jego oczach łzy.
– Ktoś musiał umrzeć na Południowej – powiedział rzeźnik do sprzedawcy materiałów. – Spójrz na tego nieznajomego. Nadchodzi stamtąd i płacze!

Jego słowa usłyszało jedno z dzieci. Na tyle duże, by wiedzieć, że śmierć to wydarzenie smutne, i zaczęło histerycznie rozpaczać. Wkrótce płakały już wszystkie dzieci na ulicy. Wędrowiec wystraszył się, rzucił obrane cebule i uciekł. Tymczasem matki, zaniepokojone płaczem swoich pociech, wyszły z domów, by sprawdzić, co się stało. Na ulicy zobaczyły rzeźnika, sprzedawcę materiałów, a także wielu innych kupców, którzy zdążyli już do nich dołączyć. Wszyscy razem ubolewali oni nad tragedią, która wydarzyła się u sąsiadów na Południowej.

Plotka rozchodziła się błyskawicznie, a że wioska nie miała zbyt wielu mieszkańców, niebawem wszyscy na obu ulicach wiedzieli, że u sąsiadów wydarzyło się coś strasznego. Dorośli spodziewali się najgorszego. Lękając się, że skala tragedii może być ogromna, nie chcieli jednak pogarszać sytuacji i na wszelki wypadek nie pytali o szczegóły.

reklama

Pewien ślepiec z drogi Południowej, nie mogąc pojąć, co się dzieje, zapytał przechodniów: – Dlaczego w wiosce zapanował tak wielki smutek? Przecież zawsze było to takie szczęśliwe miejsce…
– Coś strasznego stało się na Północnej – odrzekli przechodnie.
– Dzieci płaczą, mężczyźni zamartwiają się, matki wołają swoje dzieci do domów, a jedyny wędrowiec, który od lat odwiedził naszą wioskę, uciekł ze łzami w oczach. Zapewne Północną musiała dotknąć jakaś zaraza.

Wieść o nieznanej śmiertelnej chorobie lotem błyskawicy rozeszła się wzdłuż obu dróg. Ale ponieważ wędrowiec nadszedł od strony Południowej, mieszkańcy Północnej nie mieli wątpliwości, że zło zaatakowało wioskę właśnie tam. Zanim jednak zapadła noc, mieszkańcy obu ulic porzucili swoje domy i wyruszyli w góry, które leżały na wschodzie.

Dziś, wieki później, starożytna wioska, w której wędrowiec obierał cebulę, wciąż zionie pustką. W pobliżu wyrosły za to dwie nowe wsie, zwane Zachodnią i Wschodnią. Ich mieszkańcy – potomkowie ludzi, którzy w popłochu opuścili ulice Południową i Północną – wciąż nie rozmawiają ze sobą, gdyż czas i plotki, które z czasem zmieniły się w legendy, zbudowały między nimi olbrzymią barierę strachu.

Szejk Qalandar Shah mówi: „Człowiek zawsze ma do wyboru dwie drogi. Może albo odkryć źródło problemu, albo rozdąć go w swojej wyobraźni tak bardzo, że w końcu zapomni o jego przyczynach i prawdziwym wpływie, jaki wywiera na nasze życie. A także o tym, jak mocno potrafi oddalić nas od ludzi, którzy kiedyś nas kochali”.


Paulo Coelho
brazylijski pisarz i poeta, promotor „dobrej magii”. Autor m.in. książek: „Alchemik”,
„Podręcznik wojownika światła”, „Demon i panna Prym”, „Pielgrzym” i „Alef”. 
fot. fotochannels

Źródło: Wróżka nr 1/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019