Poznaj wiedzę tajemną

Magia to nie tylko czarodziejska różdżka, magia to wiedza! Z nami możesz ją zdobywać krok po kroku!

Jak zbierać i suszyć zioła, by nie straciły magicznych właściwości?Jak zbierać i suszyć zioła, by nie straciły magicznych właściwości?

Kuchnia znajomej wiedźmy. Zioła wiszą pod sufitem. Spytałam, czy to te same, których używa w magii. Roześmiała się: – Nie, te są tylko ozdobą. Nie można tak suszyć ani przechowywać ziół.

Jak więc to robić prawidłowo? Przede wszystkim zioła zbierane do suszenia muszą być zdrowe i dorodne. Pokłońmy się roślinie, poprośmy o dar, jakim są jej liście czy kwiaty (albo o dar jej życia, gdy zrywamy całą). Warto używać rytualnego ostrza. Ale nie martw się, nie musisz szukać czegoś nadzwyczajnego. Po prostu przeznacz jeden nóż tylko do ścinania ziół. Korzenie, liście i całe rośliny zbieramy zwykle, zanim zakwitną. Nie robimy tego jednak po deszczu i uważamy na rosę – muszą być suche! Najlepiej wybrać się po nie rano lub po południu. Największą moc mają zioła zebrane podczas pełni. Sprzyja temu też czas, gdy Księżyc znajduje się w Bliźniętach albo Lwie. Nim przystąpimy do zbiorów, warto się poradzić ogrodniczego kalendarza księżycowego. Nie zaszkodzi również poczytać sobie o wybranej roślinie w zielniku.

Z zebranych roślin wytrząsamy drobne owady. Jeśli zioła są czymś zabrudzone, trzeba je delikatnie opłukać. Niestety, w wypadku oczyszczania korzeni czeka nas dłuższa zabawa. Następnie delikatnie osuszamy je ręcznikiem papierowym. Teraz trzeba znaleźć miejsce do suszenia – przewiewne, niekoniecznie gorące, bez zapachów. Ziół zwykle nie suszymy w słońcu. Rośliny można powiesić bądź rozłożyć na bibule. Gdy nie mamy na to świetnego miejsca, możemy przyspieszyć proces, używając suszarki elektrycznej do grzybów lub piekarnika, ale temperatura nie może przekroczyć 35°C! Zioła powinny być suche jak pieprz (swoją drogą, to też zioło), lecz nie mogą stracić naturalnej barwy. Świadczy ona o dobrym zdrowiu naszych suszek.

reklama

Dlaczego biała szałwia jest używana w magii?

Biała szałwia przywędrowała do nas od szamanów północnoamerykańskich. Jej bliska krewna – szałwia lekarska – od dawna znana była w Europie. Już w Rzymie okazywano jej szacunek należny roślinie świętej. Zresztą ich dalsza kuzynka – nasza poczciwa pokrzywa – też ceniona była w ludowej magii jako roślina ochronna i oczyszczająca. Szałwia ma silne właściwości dezynfekujące, a w sprawach ducha – oczyszczające. Wypędza złą energię z pomieszczeń, ludzi, zwierząt. Zmusza także do odejścia niepożądane byty. Spokojnie, nie wypędzi twoich duchowych opiekunów. Mieszkanie należy najpierw tradycyjnie posprzątać, a siebie – wykąpać, najlepiej w słonej wodzie. Sól wspomoże działanie szałwii, bo podobnie jak ona tępi zarówno bakterie, jak i siły nieczyste. Zwierzaków kąpać nie trzeba, lecz wypada przynajmniej wyczesać. Następnie odpalamy kadzidło w postaci splecionych szałwiowych gałązek albo liści na rozżarzonych węglach. Okadzamy każdy kąt w mieszkaniu, w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Następnie porządnie wietrzymy.

Szałwia wyciągnęła paskudztwa z kątów, więc warto je z domu „wywiać”. Siebie i zwierzaki okadzamy od stóp do głów, machając kadzidłem. Po takiej dymnej kąpieli zapalamy, z intencją oczyszczenia, białą świeczkę, której trzeba dać się spokojnie wypalić. I wszyscy jesteśmy jak nowi. No, może pies poczuje się tak, dopiero gdy uda mu się zabić zapach szałwii, tarzając się w tym i owym...

Czym się różni biała magia od czarnej?

Biała magia uważa wolę innych istot za świętą i nie pozwala na wyrządzanie krzywdy innym stworzeniom. Wierzy w prawo mówiące, że nasze intencje wracają do nas. Czarna magia nie uznaje ograniczeń. W praktyce wygląda to tak: dajmy na to, że chcę być kochana i widziałam taaakiego przystojnego gościa. Gdy uprawiam białą magię, to wyobrażam sobie siebie szczęśliwą z człowiekiem, z którym łączy mnie miłość. Ale wcale niekoniecznie z tym cudownym brunetem, do którego wzdycham. Wierzę, że gwiazdy/los/aniołowie wybiorą dla mnie właściwego faceta. Jeśli natomiast zdecyduję się użyć czarnej magii, wyobrażam sobie, że jestem z tym konkretnym człowiekiem, że on traci dla mnie głowę. I tak naprawdę to, czego chcę, decyduje o tym, jakiej magii używam. Nieważne, czy będę topić świece, palić kadzidła czy płatki róż. Rzecz jasna, gdybym podczas rytuału wyrządziła komuś krzywdę (np. czarnemu kotu), to jeszcze gorzej się sobie przysłużę. Najważniejsza jednak jest moja intencja.

Rytuały czarnej magii mogą wyglądać równie niewinnie jak białej! Ale w pierwszym wypadku wydaję polecenie losowi/gwiazdom/aniołom: „Znajdź człowieka zdolnego mnie pokochać, pomóż mu do mnie dotrzeć”, a w drugim: „Przyprowadź X do mnie i złam jego wolę, by mnie pokochał” – jest różnica, prawda? Nawet jeśli los pod nasze drzwi przyprowadzi właśnie tego wymarzonego przystojniaka.

Źródło: Wróżka nr 3/2013
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020