Masz wiadomość... z zaświatów

Szumy na nagraniu, kształty i twarze wyglądające jak zakłócenia sygnału telewizyjnego, pozornie głuche telefony... To mogą być próby kontaktu mieszkańców zaświatów.

Badacze „fenomenu elektronicznych głosów" (EVP Electronic Voice Phenomena) twierdzą, że większość dusz zmarłych, które pozostają blisko świata żywych, jest zbyt słaba, by wywrzeć na niego bezpośredni wpływ.

Dlatego wykorzystują otaczającą nas technologię: radia, telewizory, odtwarzacze muzyki. Zamiast tworzyć dźwięk z niczego, wpływają na już istniejące elektroniczne sygnały.

Złośliwe i opiekuńcze zjawy

Początkujący komik ćwiczył przed występem, nagrywając się na dyktafon. Nagle próbę przerwał mu telefon. Komik musiał szybko wyjść z domu i z pośpiechu zostawił dyktafon włączony. Kiedy wieczorem przesłuchiwał nagranie stwierdził, że przy końcu, w tle słychać głos kobiety rozmawiającej z dzieckiem. A potem złośliwy, mechaniczny głos komentujący jego znamię ukryte pod ubraniem.

W innym przypadku młoda kobieta cierpiała na depresję i bezsenność z powodu śmierci ojca. Przez tygodnie leczyła się medykamentami kupionymi bez konsultacji z lekarzem. Inaczej bowiem nie potrafiła zasnąć. Niestety, pojawiły się efekty uboczne takiej lekkomyślności.

Pewnego wieczoru kobieta usiadła w fotelu, by obejrzeć telewizję. I – tym razem bez pomocy leków – nieoczekiwanie zasnęła. Po przebudzeniu stwierdziła, że pośród szumu rozstrojonego telewizora słychać wyraźnie słowa zmarłego ojca: „Nie rób tego". Zaskoczona automatycznie zapytała: „Nie rób czego?". Na co głos ojca odpowiedział: „Nie umieraj dziś. To kiepski pomysł".

Niezwykłą przygodę przeżył słynny pisarz Dean Koontz. Otóż 20 września 1988 roku odebrał telefon. W słuchawce odezwał się kobiecy głos, który powiedział tylko: „Proszę, bądź ostrożny". Kobieta nie reagowała na pytania, powtórzyła tylko trzykrotnie przestrogę i się rozłączyła.

Kilka dni później Koontz o mało nie stracił życia podczas sporu z ojcem przebywającym w ośrodku psychiatrycznym. W chaosie policjanci omal go nie zastrzelili, biorąc za napastnika. Koontz mówił potem w wywiadach, że dzięki tajemniczemu ostrzeżeniu był bardziej uważny. Tym bardziej, że głos w słuchawce przypominał głos jego zmarłej matki.

Jak nagrać ducha

Źródeł poszukiwań „elektronicznych głosów" szukać trzeba aż w XIX w. Za panowania królowej Wiktorii nauka, duchowość, technologia i okultyzm nie były skłócone tak jak dziś. Opisywano wtedy ewolucję duchowych bytów, przedstawiano je według typów i funkcji. Co więcej, uznawano, że dusze zmarłych można sfotografować.

Thomas Edison, największy wynalazca epoki, sugerował, że ma pomysł na urządzenie, które mogłoby nagrywać głosy zmarłych. Niestety, do dziś nie wiadomo, czy stworzył jego prototyp.

Pierwszym, który rzekomo zarejestrował głosy z zaświatów był Amerykanin Attila von Szalay. W 1949 ogłosił, że udało mu się to za pomocą magnetofonu szpulowego. Przez lata nauka poszła jednak naprzód i, co ważniejsze, elektroniczne urządzenia stały się łatwo dostępne.

reklama


– Od powstania sieci wręcz zaroiło się od poszukiwaczy duchów – twierdzi John Zaffis, ekspert od zjawisk paranormalnych z czterdziestoletnim doświadczeniem. Dziś właściwie każdy może poszukiwać głosów duchów przy użyciu niedrogiego sprzętu z elektronicznego marketu.

Przed rozpoczęciem prób warto jednak zastanowić się, czego i kogo szukamy. Wyraźne, łatwe do rozróżnienia słowa pojawiają się na nagraniach niezwykle rzadko. Nawet jeśli się je słyszy, trzeba się skupić, by rozpoznać słowa i zdania.

Najczęściej EVP przybiera formę niewyraźnych, cichych szumów. Dla wielu sceptyków to dowód, że to losowe hałasy, zakłócenia i szumy wzmocnione tak, by brzmiały jak ludzka mowa. Jednak nawet wśród wierzących w EVP nie ma pewności, skąd tak naprawdę pochodzą głosy. Większość oczywiście uważa, że są to wiadomości od zmarłych.

Są jednak i inne teorie. Jedna z nich głosi, że to głosy żywych ludzi z równoległego wymiaru. Jeżeli byłaby to prawda, ludzie ci mogą z równym sceptycyzmem podchodzić do naszego istnienia. Ale są też jeszcze inne teorie. Według nich EVP to jedynie efekt naszej podświadomości. Mówiąc krótko, słyszymy głosy, ponieważ chcemy je usłyszeć. Nie zmienia to jednak faktu, że mogą być one nam pomocne.

Jak rozpocząć podróż w świat fenomenu elektronicznego głosu? Z rozwagą. Nie należy EVP pod żadnym pozorem traktować jako zabawy. Jest to przecież próba nawiązania kontaktu, rozmowy. Do rozmówcy należy więc podchodzić z szacunkiem.

Ważny jest też sprzęt nagrywający. O ile to możliwe, zawsze powinno się używać magnetofonu analogowego I taśm wysokiej jakości. Mikrofon musi być wolnostojący, a nie wmontowany w urządzenie. Miejsce i czas nagrania również ma znaczenie: sesje warto przeprowadzać w nocy, tam gdzie jest mało zewnętrznego szumu, na przykład z dala od hałasów ulicznych czy głośno pracujących urządzeń.

Wreszcie możemy nagrywać. Są dwie szkoły komunikacji: pierwsza mówi, by zostawić sprzęt włączony na jakiś czas, a samemu oddalić się od miejsca nagrania. Druga poleca zadawanie co kilkanaście sekund wyraźnych, jednoznacznych pytań. W obu przypadkach należy następnie odsłuchać taśmę, szukając nagranych ledwo słyszalnych odpowiedzi. Osoby bardziej obeznane w technologii mogą skorzystać z programów obróbki dźwięku.

   •   •   •

W dzisiejszych czasach coraz rzadziej słyszy się o fenomenie elektronicznego głosu. Jak na ironię, winna jest coraz bardziej nowoczesna i skomplikowana elektronika, sprzęt, który bez naszej wiedzy poprawia nagrania, eliminując tajemniczy głosy. Dawniej słyszane były one częściej. Mimo to można przez nagrania spróbować sięgnąć do zaświatów. Warto jednak pamiętać o rozwadze i nie ulegać sile sugestii, interpretując szumy jako głosy. Nie każda próba kontaktu kończy się sukcesem, ale po każdej warto podziękować tym, którzy mogli nas usłyszeć.

Telefon z zaświatów

Osobną kategorią EVP są telefony, które dochodzą z zaświatów. Najczęściej spotykane to krótka, ale poza tym zupełnie normalnie brzmiąca rozmowa telefoniczna z członkiem rodziny, który niedawno zmarł. Zdarza się, że odbiorca, który nie wie, że „dzwoniący" zmarł, jest przekonany, że to normalny telefon. Kolejny typ to telefon od żyjącego przyjaciela lub krewnego. Problem w tym, że osoba ta zawsze potem twierdzi, że wcale nie dzwoniła. Sama treść konwersacji też bywa różna. Raz jest to zupełnie zwykła rozmowa, kiedy indziej tajemniczy rozmówca brzmi mechanicznie, nietypowo. Zdarza się, że przekazywane są informacje, które mogą uratować życie...


Michał Różycki
fot. shutterstock

Źródło: Wróżka nr 2/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019