Nadchodzi pierwsza miłość

Czasami naiwnie wierzymy – bo tak nam wszyscy mówią – że kiedy już nadejdzie, to na pewno będziemy wiedzieli, że to miłość. Poczujemy TO i już. Nic bardziej mylnego.

A co jest z tą pierwszą miłością, kiedy wreszcie ją czujemy? Otóż pierwsza miłość wcale nie musi być tą pierwszą. Tłumacząc to na język uczuć – pierwszy piorun, drgnienie w sercu, pierwsze zachwyty, nieprzeparty ciąg na bramkę, pierwsze doświadczenia i doznania, pierwszy seks wreszcie – to wszystko wcale nie musi być pierwszą miłością. Może być pierwszym zakochaniem, szaleństwem, pierwszym pragnieniem i pociągiem. Pierwszym wstrząsem i gromem z jasnego nieba. Ale to nie znaczy, że jest pierwszą MIŁOŚCIĄ.

Bo miłość to jest kataklizm, paraliż, zmiana i tornado. Jednak w tym naszym dziwnym życiu wcale nie musi nadejść wtedy, kiedy jesteśmy piękni i młodzi. Miłość może iść do nas powoli, zatrzymywać się na rozmaitych etapach. Być trochę w pierwszym szczeniackim zadurzeniu, potem w pierwszym poważnym zakochaniu, może być w małżeństwie, w romansie. W samolocie czy pociągu, kiedy nagle skrzyżują się nasze spojrzenia i zobaczymy w nieznanych oczach TO COŚ.

Ale to wcale nie znaczy, że oto wreszcie nadeszła miłość. W swoim życiu zakochiwałam się wiele razy. Kochałam – dzisiaj wiem – tylko raz. Ten pierwszy raz trwa do dzisiaj. Ta pierwsza miłość przyszła wtedy, gdy wydawało mi się, że mam już poukładane życie. Byłam po trzydziestce, miałam dzieci, męża i dom. Miłość zrujnowała moje ówczesne życie (nie tylko moje, oczywiście), spaliła za mną mosty, oznaczała budowę wszystkiego na nowo.

Tak czy owak, pierwsza miłość może trafić się jeszcze później. Znam ludzi, w których uderzyła po pięćdziesiątce. I nie każdy ma w sobie determinację, żeby poświęcić dla niej cały swój rodzinny dorobek. Czy tak też było w twoim życiu? Czy też zauważyłaś, kiedy wreszcie przyszła prawdziwa miłość?

reklama


Ci, którzy uważają, że kocha się raz, zapewne to właśnie mają na myśli. Bo często się szaleje, odchodzi od zmysłów i doznaje udaru serca (z mózgiem w komplecie). Jednak miłość to jednak nie to samo. Pierwsza miłość może przyjść późno. Po wielu innych uczuciach, które rozpoznawaliśmy jako miłość. Ale nie wiedzieliśmy, że to jeszcze nie była ONA. Cóż, gdyby wszyscy mieli umiejętność rozpoznawania oryginału, a nie odurzania się ersatzem czy kopią, nie byłoby rozstań, rozwodów, zdrad czy nagłych porzuceń. Ludzie, którzy kochają naprawdę, nie szukają na boku. Takie to niby proste, ale jakie skomplikowane...

Problem tkwi w tym, że straszliwie chcemy kochać. Zaklinamy rzeczywistość, przekonujemy świat i siebie samych, że kochamy, że to ten czy ta jedyna, że to właśnie teraz. Udajemy miłość, tak jak udajemy orgazm. Podobne sprawy i w podobnych sferach: nie da się porównać męki udawania z rozkoszą szczytowania. Zresztą dlaczego zawsze mylimy seks z uczuciem?

Bardzo, bardzo chcemy wierzyć, że to, co udajemy, to prawda. I nawet w to wierzymy. Wszyscy mówią w kółko o miłości, a co, my też! Gdyby dookoła nie było tyle słabego aktorstwa, wszyscy żylibyśmy spokojniej, chociaż bez poczucia, że nasze życie ma wyjątkowy smak. A kiedy wiemy, że to wreszcie miłość? Pierwsza miłość.

Wiemy już, że wcale nie to uczucie, które było pierwsze, jest miłością prawdziwą. Ale to, kiedy życie tego, kogo kochamy, jest ważniejsze od naszego. Kiedy nie walczymy o siebie, swój spokój i swoje sprawy, lecz o niego, jego spokój i jego sprawy.

Nie ma więc mowy o miłości, jeśli nękamy, rujnujemy, walczymy po trupach jego/jej bliskich. Bo miłość, dzisiaj to już wiem, bywa szczęściem w nieszczęściu. Zmusza nas do trudnych wyborów, w których czasem się gubimy. A czasem – kiedy nagle uświadamiamy sobie, kogo rzeczywiście kochamy – odnajdujemy ład w naszym życiu. Jest jak z sytuacją, kiedy nowy kochanek uświadamia nam, jak bardzo kochamy swojego męża. Kto powiedział, że miłość ułatwia życie?

Zresztą sami wiecie, jak to jest z tą miłością prawdziwą. A jak to było z tobą? Która była twoja pierwsza miłość? Masz ją czy uciekła?

Zofia

Napiszcie, jak to było z wami? Kiedy przeżyliście tę pierwszą miłość?
Po czym poznaliście, że to ONA? Czy dopiero wtedy, kiedy ją straciliście? Piszcie, bo czekam.
Nasz adres: 02-612 Warszawa, ul. Malczewskiego 19 albo Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Źródło: Wróżka nr 9/2014
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020