Pierzasty erotoman

Również Słowianie dostrzegli chutliwą naturę wróbelka. Według nich w zamierzchłych czasach był on niezwykle przystojnym młodzieńcem, który nie przepuścił żadnej dziewczynie. "Konsumował" je taśmowo i natychmiast porzucał, chwaląc się na prawo i lewo miłosnymi sukcesami, prowokując do awantur ojców i narzeczonych zużytych panienek.

Tak się potrafią zapamiętać w miłosnych igraszkach, że podczas tych harców wyrzucają z gniazda własne dzieci. Nic więc dziwnego, że u starożytnych Greków towarzyszyły - obok gołębia - bogini miłości Afrodycie. Jej jedynym obowiązkiem była miłość właśnie. Nie robiła niczego innego, tylko łamała serca bogom i śmiertelnikom. A posłańcami do licznych kochanków były wróble. Zapatrzone w swą panią - naśladowały ją we wszystkim. Kochały się więc też bez opamiętania i...unikały ciężkiej pracy!

Bo bójki były drugą jego pasją. Bezczelny uwodziciel dobrał się któregoś razu do córki potężnego czarownika. Pannę zdobył bez trudu, jednak tym razem porzucona ofiara utopiła się ze wstydu i żalu. Jej ojciec za karę zamienił bałamuta w małego, bezbronnego wróbelka... Ptak ten zachował charakter butnego młodziana: wciąż jest rozpustny, bezczelny i skłonny do bójek. A że pamięta o swym człowieczym pochodzeniu, tęskni do towarzystwa ludzi i nie odstępuje ich na krok. Równocześnie jednak dziki jest i nieufny, bo wie, iż kiedyś wielu z nich dał powód do szukania zemsty...

Dziki lokator

Obok szczurów i myszy jest to jedyne chyba stworzenie, które zawsze osiedla się w pobliżu ludzkich siedzib. Chętniej wybiera miasta. Gromady wróbli żyją np. pod kopułą Dworca Głównego we Wrocławiu. Z rzadka tylko wychylają łebki na zewnątrz - tu mają bowiem wszystko, czego im potrzeba do życia. Wróble gnieżdżące się w halach magazynowych portu hamburskiego nigdy nie poznały prawdziwego słońca: w zamkniętych pomieszczeniach rodzą się i umierają, a przeniesione na zewnątrz szybko giną. Są ptakami wybitnie społecznymi. Nie tylko otaczają się dziesiątkami towarzyszy, ale i dbają także o ich interesy. Gdy jeden natrafi na smaczny kąsek, natychmiast głośnym świergotem zwołuje na ucztę pobratymców. Stadko dzięki solidarnemu działaniu potrafi odpędzić od "stołu" znacznie większe od siebie ptaki.

Wspólnie bronią także gniazda należącego do jednego z nich - nawet wtedy, gdy zostało ono skradzione innemu ptakowi. Nie da się bowiem ukryć, że wróbelki do pracowitych nie należą i rzadko samodzielnie budują domy. Wolą przywłaszczać sobie cudze. Prawowity właściciel nie ma szans na odzyskanie gniazda, bo w razie takiej próby "dziki lokator" zwołuje na pomoc zadziornych przyjaciół. Sporo pierza unosi się przy tym w powietrzu... Natomiast wróble nie kłócą się ani nie walczą między sobą - nawet w okresie lęgowym - o rewir i o panienki. A miałyby do tego powody, bowiem nie każdemu kawalerowi udaje się przyświergotać sobie samiczkę. Rozpustne wróblice przy wyborze męża kierują się jedną podstawową zasadą:

reklama

Mężczyzna powinien być bogaty

We wróblej gromadzie nikt nie ma za złe flirtów i romansów, byle bez wzajemnych zobowiązań. Zdarza się, że samczyk uwodzi śliczną panienkę, tańcząc wokół niej z zadartym ogonkiem i rozcapierzonymi skrzydłami, przy akompaniamencie głośnego świergotu. Ona przygląda się początkowo z zainteresowaniem, ale już za chwilę ją to nudzi. Wtedy łomocze amanta dziobkiem w grzbiet, zmuszając, by sobie poszedł. Nie będzie się przecież zadawała z golcem. Facet, którego wybierze, musi dysponować przyzwoitym gniazdem, a u wróbli sytuacja mieszkaniowa wygląda mniej więcej tak, jak u nas - czyli fatalnie.

Jeśli kawaler jest szczęśliwym posiadaczem lokalu, nie opuszcza go na widok panienki. Przyjmuje odpowiednią, zalotną postawę w gnieździe i wabiąco ćwierka. Gdy wróblica przyfrunie bliżej, usuwa się na bok, zachęcając do złożenia wizyty i obejrzenia mieszkania. Pełen nadziei kuli się, drży, otwiera szeroko dziobek jak pisklę domagające się pożywienia. Próbuje w ten sposób rozbudzić w pannie uczucia macierzyńskie, namówić ją do pozostania... Jeśli gniazdko się jej nie spodoba - odleci szukać "bogatszego".

Rodzice wyrodni lub kochający

Gdy panna przyjmie oświadczyny, wróbla para zaczyna się namiętnie kochać, potwierdzając plotki o swej rozpustnej naturze. Do dziś tak naprawdę nie wiadomo, czy wróble zostają ze sobą do końca życia, czy też jest to tylko miłość sezonowa. Mimo iż naukowcy od lat badają zwyczaje tych ptaków (w Warszawie został nawet powołany w 1963 r. specjalny zespół do badań życia wróbli), niektóre z nich wciąż pozostają dla nas tajemnicą. Zdarza się na przykład, że wróbel jest bigamistą - udało mu się zdobyć dwa gniazda i każde zasiedlić żoną. Obie panie odwiedza, ale tylko po to, by się z nimi kochać. Natomiast zupełnie nie interesuje się dziećmi z obu małżeństw. Wtedy często dochodzi do śmierci piskląt - nieczuły tatuś tak energicznie dokazuje z mamusią, że maluchy (lub jaja) wypadają na ziemię.

Z drugiej jednak strony właśnie u tych ptaków spotyka się przypadki ofiarności w wychowywaniu cudzych dzieci. W Ameryce zaobserwowano przypadek, jak wkrótce po wykluciu się małych matka została pożarta przez węża. Ojciec dobrał sobie wtedy drugą towarzyszkę i razem karmili osierocone pisklęta. Niestety niebawem i on zginął. Przybrana matka natychmiast ponownie "wyszła za mąż" i para ta wychowała obce dzieci.

Najczęściej jednak po zawarciu małżeństwa i nocy poślubnej samiczka składa 5-6 jajek (jedna para gniazduje zwykle 3 razy w roku) i wysiaduje je przez około dwa tygodnie - początkowo na zmianę z mężem, potem sama. Wtedy samczyk dokarmia ją, a także umila życie śpiewem. Po wylęgu wspólnie karmią dzieci przez 17 dni, po czym malcy opuszczają gniazdo. Rodzice pokazują im wtedy, jak sobie radzić w życiu.

Wróble wesela

Podczas gdy pary zajmują się "budowaniem przyszłości narodu", bezdomni kawalerowie i wybredne stare panny starają się umilić sobie jakoś czas. Nie do końca jasny jest sens niektórych zabaw. Często spora gromada samców ugania się z wielkim rabanem tuż nad ziemią, przelatuje między krzewami, ścigając się zawzięcie. W środku tej grupy znajduje się tylko jedna "niezamężna" samica, do której najwyraźniej wszyscy panowie "smalą cholewki". I nagle całe to towarzystwo rozprasza się bez wyraźnego powodu. Wróblica pozostaje na placu boju sama. Co ma oznaczać takie zachowanie?

Według części naukowców jest to demonstracyjny protest bezdomnych golców przeciw... niesprawiedliwości społecznej pozwalającej tylko "bogaczom" zakładać rodziny. A przy okazji fajna zabawa, dzięki której można się pościgać, powrzeszczeć i podziałać na nerwy interesownej babie, czekającej na księcia z bajki. Nazywa się to wróble wesele - kiedyś bowiem ludzie mieli brzydkie podejrzenia, że te wyścigi kończą się orgią, gdzie ich jest wielu, a ona jedna... Inną rozrywką nieżonatych są sejmiki. Przez kilka ciepłych miesięcy w roku, co wieczór, samotne wróble spotykają się w gęstych konarach drzew - letniej noclegowni - i przed snem prowadzą ożywione życie towarzyskie. Dopiero gdy nadejdą pierwsze mrozy, rozproszą się w poszukiwaniu cieplejszych legowisk.

"Kochajcie wróbelka dziewczęta, kochajcie do jasnej cholery!"

- Tak brzmi koniec wiersza Gałczyńskiego opiewającego wróble wdzięki. Jeśli nawet nie zasłużył na naszą miłość, to na pewno - na podziw.
Jada wszystko, lecz nie lubi się przemęczać, by zdobywać pożywienie. Dlatego właściciele łanów zbóż wpadają w rozpacz widząc, jak wróbla gromada, zamiast łapać muchy, grasuje wśród kłosów. Odstraszyć je niełatwo - choć z natury ostrożne i nieufne, szybko rozszyfrowują wszelkie podstępy i z radością zakładają gniazda w kieszeniach stracha. A zabijać ich naprawdę nie warto - o czym swego czasu na własnej skórze przekonali się Chińczycy.

Podczas rewolucji kulturalnej jakiś mądrala wydał polecenie wytępienia tych ptaków jako szkodliwych. Załatwiono się z nimi szybko, wykorzystując fakt, że nie mogą one zbyt długo przebywać w powietrzu, bo ich serce tego nie wytrzymuje. Ekipy katów płoszyły je więc, nie pozwalając im nawet na moment przysiąść. Wymęczone, chmarami opadały martwe na ziemię. Wkrótce na chińskich polach zaczęły się plenić szkodniki, pożerające uprawy. Natychmiast więc sprowadzono wróble zza granicy i... objęto je całkowitą ochroną.

Nie krzywdźmy ich, tym bardziej, że według naszych przodków zabicie wróbla przynosi nieodwracalnego pecha w miłości. Warto je także poobserwować i przy okazji sobie powróżyć. Jeśli pannie lub kawalerowi uda się ujrzeć wróble wesele - niebawem stanie na ślubnym kobiercu. Para tych ptaków uprawiających miłość przestrzega "podglądacza" przed nieślubnym dzieckiem, zaś wróble atakujące ptaka innego gatunku zapowiadają intrygi wrogów. Nadrzewny sejmik to z kolei obmowa, a gniazdko z małymi w obejściu obiecuje właścicielowi dobre zbiory (bo sprytne ptaki potrafią wybrać gospodarza, któremu się powiedzie i będzie je miał czym wykarmić). A więc widoku wróblego wesela życzy Czytelnikom


Florentyna

Źródło: Wróżka nr 2/1998
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019