Rajski romans

Niestety, opis został w III wieku usunięty z oficjalnego tekstu doktryny religijnej - Biblii - przez Orygenesa, którego kaleką osobowość (dokonał samokastracji i był z tego powodu bardzo dumny) drażnił opis pierwszego na świecie romansu.

Rajski romans Poza wątkiem fabularnym, a nawet komicznym, są tam zawarte dwie zastanawiające informacje. Pojawia się zwierzę z Australii, które zgodnie z oficjalnymi koncepcjami naukowymi, nie powinno być znane starożytnym mieszkańcom Europy, Azji czy Afryki. Ponadto z tekstu wynika, że kontynuacja gatunku może obyć się bez samców. Owszem, umożliwiają wymieszanie się materiału genetycznego, ale na upartego, panie mogłyby się bez nich obyć. Znalazło to potwierdzenie dopiero obecnie, dzięki osiągnięciom inżynierii genetycznej.

W czasie tygodniowego procesu tworzenia świata, drugiego dnia, Bóg powołał 399 920 004 anioły. Były większe i mniejsze, ładniejsze i brzydsze, niektóre nawet bardzo paskudne. Ponadto miały obrzydliwe upodobania kulinarne - gustowały na przykład w konsumowaniu ludzi. Bóg podzielił je na dziewięć grup, każda otrzymała misję.

Piątego dnia Bóg stworzył ryby i wieloryby oraz wszelkie wodne i błotne potwory, mniej lub bardziej udane, gdyż Stwórca, jak każdy twórca, nie zawsze potrafił przewidzieć końcowy efekt pracy. Harował w pocie czoła aż do północy i był już trochę zmęczony. Postanowił jednak stworzyć jeszcze coś zupełnie wyjątkowego, obdarzonego cechami, jakich nie miał żaden rajski zwierzak.

Szóstego dnia o świcie na klombie, między kwiatami, pojawił się promień, a z niego spłynęła niebiańsko piękna istota. W raju od razu zrobiło się jaśniej. Piękne stworzenie było prawdziwym arcydziełem, dlatego Stwórca nadał mu imię Lilith, co oznacza Promień Nocy. Owej istocie poświęcił zaledwie kilka chwil, gdyż miał jeszcze do stworzenia całą ziemską menażerię. Lilith została sama i poszła na spacer po raju. Od razu pojawiły się obok zaciekawione anioły, z których szczególnie zafascynował ją największy i najpiękniejszy wicekról nieba, porównywany z Gwiazdą Poranną, czyli Niosący Światło - Lucyfer.

Znajomość dziewczyny i anioła stawała się coraz bardziej zażyła, bo czy mogła być lepiej dobrana para: Gwiazda Poranna i Promień Nocy? Można przypuszczać, że Lucyfer był wprowadzony w abecadło seksualne, a Lilith miała nieomylną kobiecą intuicję, co tworzyło mieszankę wybuchową. Zaniepokojony Bóg kazał im skończyć karesy, aby nie doszło do powszechnego zgorszenia. Niestety, prośby i groźby nie odniosły skutku, co skłoniło Stwórcę do podjęcia radykalnego kroku: zamknął piękną Lilith w areszcie na pustyni, który z czasem przekształcił w piekło.

reklama

Trzymanie dziewczyny w brudnej dziurze nie było najlepszym rozwiązaniem, wobec tego po godzinie dorobił jej z gliny ludzkiego partnera - Adama. Przedstawił jej umorusanego błotem golasa, licząc, że dziewczyna padnie mu w ramiona i dalej wszystko się potoczy naturalnym trybem. Niestety, Lilith marzyła o pięknym Lucyferze. Stanowczo domagała się kontaktu z nim, stwierdziła ponadto, że jest najpiękniejsza, najzgrabniejsza, najseksowniejsza i w ogóle - niezastąpiona. Tego było już zazdrosnemu Stwórcy za wiele.

Zamknął zarozumiałą panienkę ponownie w areszcie, uśpił Adama i usunął mu żebro, z którego zrobił kobietę. Był już ostrożny i nie dopuszczał do żadnych improwizacji, kontrolując każdy etap jej powstawania. Wstępne założenia sprowadzały się do stworzenia istoty funkcjonalnej, mogącej przede wszystkim rodzić potomstwo. Matka Rodzaju Ludzkiego, czyli Hewa, nie powinna być ani ładna, ani zgrabna, żeby nie wpadła w oko jakiemuś napalonemu aniołowi, gdyż z tym znów mogły się wiązać tylko kłopoty. Hewa miała więc szerokie biodra, krzywe nogi, płaską, lekko pomarszczoną twarz i duże piersi, niezbędne do wykarmienia stadka dzieci.

Złośliwy Lucyfer przyrównał ją do grządki w ogródku, gdyż - jego zdaniem - nadawała się jedynie do skopania i uprawy warzyw, a później stwierdził, że ma "nocną urodę" - im mniej jej widać, tym lepiej. Reliktem z tamtego okresu jest określenie "uprawiać miłość", jak również tak zwana barchanowa miłość, czyli zwyczaj kochania się przy zgaszonym świetle, pod grubą pierzyną.

Stwórca zatarł z radości ręce, gdyż Hewa była dokładnie taka, jaką sobie zaplanował. O akceptację Adama raczej się nie martwił, wychodząc z założenia, że pierwszy mężczyzna orłem intelektu ani dobrego gustu nie jest. A ponadto skali porównawczej nie ma i nie może podskakiwać, bo też nie ma żadnego wyboru. Pozostawał otwarty problem ukarania krnąbrnego anioła. Po namyśle Stwórca postanowił go upokorzyć; rozkazał mu oddać pokłon Adamowi. W Lucyfera jakby piorun trafił. Człowiek był wprawdzie trochę podobny do Stwórcy, ale to jeszcze nie powód, aby przed takim matołkowatym brudasem walić czołem o glebę.

Szeregowi aniołowie nie mieli wiele do gadania, ale piękny Lucyfer uznał rozkaz za podważający jego anielski autorytet. Stanowczo odmówił. Doszło do ostrej wymiany zdań, w następstwie czego wybuchła rebelia. Po stronie Lucyfera opowiedziało się 13 306 608 aniołów różnych szczebli. Powstańcy ponieśli sromotną klęskę. Za karę zmienili barwę z białej na czarną, zabrano im trąbki i flety, a dano widły. Zostali strąceni w otchłań piekielną, gdzie po wsze czasy mają wyżywać się na duchach grzeszników i mścić na ludziach. Pierwsza okazja, by dopiec właśnie ludziom, pojawiła się już wkrótce. Nudzącej się Hewie diabeł w postaci węża zaproponował konsumpcję owocu z zakazanego drzewa. Kobieta dała się skusić, Adam dla świętego spokoju zjadł, co mu podsunęła, za co oboje wylecieli z raju. Odtąd musieli wiązać koniec z końcem w naszym szarym świecie.

Lucyfer był początkowo bardzo zadowolony z przeprowadzenia się z nudnawego raju do gorącego piekła. Spotkał tam Lilith, której zaproponował iście piekielną przygodę. Panienka nie wybaczyła mu jednak nieudolności w kierowaniu rebelią. Sklęła go od ostatnich i, żeby zrobić mu na złość, zaprzyjaźniła się z Samaelem, paskudnym diabliskiem podrzędnej kategorii. Wkrótce więc się z nim rozstała i została pierwszą całkowicie bezpruderyjną i wyemancypowaną kobietą. Była zwolenniczką wolnej miłości, dlatego kochała się z każdym diabłem, jaki pojawił się na drodze. Po rozmnożeniu się ludzi nie gardziła również mężczyznami, a konsekwencją jej przypadkowych związków były: dziewczynki - succuby i chłopcy - incuby.


Krzysztof Pietraszkiewicz

Źródło: Wróżka nr 6/2003
Tagi:
Już w kioskach: 2020


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2020