Żyjące portrety

Na całym świecie znanych jest ponad dwadzieścia takich przypadków. Mimo wnikliwych badań, nie udało się jednak odkryć przyczyny tych niewiarygodnych wręcz metamorfoz. Czy jest to tylko gra sił natury czy też może przejaw jakiejś wyższej mocy?

Piąta dłoń, która w cudowny sposób pojawiła się na obrazie Madonny z Madaby, pozostaje niewyjaśnioną zagadką.Obca dłoń Madonny

Kościół świętego Jerzego na północnym zachodzie jordańskiej Madaby zbudowano na fundamentach świątyni bizantyjskiej. Na posadzce do dzisiaj zachowała się unikatowa mapa Ziemi Świętej z połowy VI wieku. Ale to nie historia tej świątyni jest tu najważniejsza. W 1976 roku wydarzyło się w niej bowiem coś niewiarygodnego. Na oczach setek wiernych i grupy dostojników kościelnych nagle zmienił się wygląd jednej z ikon.

Ojciec Spiro, przełożony kościoła, bardzo dobrze pamięta ten cud. - Obraz Madonny był umieszczony razem z innymi ikonami w pobliżu ołtarza, w głównej nawie kościoła - opowiada.

- W tę właśnie niedzielę, 26 lutego, zawitał do nas przełożony z Damaszku, aby namaścić chrześcijan z Madaby świętym olejkiem. Wkrótce po rozpoczęciu mszy z obrazu zaczęło nagle promieniować światło. Ikona zamigotała tysiącem barw. Niebieski, czerwony, żółty, pomarańczowy, zielony... To było morze kolorów, które wirowały i przenikały się wzajemnie. Kiedy zgasły, w dolnej części obrazu zgromadzeni ujrzeli wyraźnie niebiesko-fioletową dłoń.

Nigdy wcześniej nie było jej na obrazie. Skierowana ku górze, końcami smukłych palców dotykała bransoletki na ręce Madonny. Tłum wiernych zamarł. Ludzie płakali ze wzruszenia. Nie mogli oderwać oczu od tajemniczej ręki. O wydarzeniu powiadomiono patriarchę z Jerozolimy. Nakazał codziennie odprawiać mszę i zarządził dokładne zbadanie zjawiska.

Jednak nie udało się wyjaśnić, dlaczego i w jaki sposób obraz nagle zmienił wygląd. Według jednej z hipotez mogła odprysnąć wierzchnia warstwa farby i w ten sposób odsłonił się jakiś starszy, pierwotny obraz. Jednak tę hipotezę odrzucono. Dłoń wygląda, jakby była trzymana nad głową i chroniła czyjeś oczy przed słońcem. Nadgarstek jest bogato zdobiony złotymi bransoletami wysadzanymi kamieniami szlachetnymi, a rękaw szaty wykonany z drogiego materiału. To dłoń nie z tego malowidła.

Wierni uznali obraz za cudowny. Są przekonani, że każda, wypowiedziana przy nim, szczera modlitwa zostanie wysłuchana. Niektórzy twierdzą, że tajemnicza dłoń jest znakiem z Nieba. Co jednak symbolizuje? Jest obietnicą czy ostrzeżeniem?

reklama

Mieszkańcy Madaby - świadkowie cudu dobrze pamiętają ten dzień. Wierzą, że to znak z nieba.Starzejący się portret

Nie tylko obraz Madonny z Madaby żyje własnym życiem. Oto kolejna zagadkowa historia. Arne i Lizette Nygaard z Danii spędzali urlop na jachcie w okolicach Jamajki. Kończyli właśnie w porcie w Kingstone przygotowania do rejsu, kiedy powabna, wówczas 27-letnia Lizette, dała się namówić miejscowemu malarzowi na pozowanie do portretu. Nie żałowała tej decyzji: całkiem udane dzieło powiesiła w kajucie jachtu. Wkrótce małżonkowie wypłynęli w morze. Rejs zapowiadał się niezwykle romantycznie. Jednak sielanka szybko się skończyła. Któregoś ranka Arne, stojąc przy sterze, usłyszał rozdzierający krzyk żony. Wbiegł do kajuty. Lizette stała przed portretem. Trzęsła się z przerażenia.
- Kiedy spojrzałem na obraz, zamurowało mnie - wyznał później Arne. - Po prostu go nie poznałem. Włosy posiwiały, wokół oczu pojawiły się głębokie zmarszczki. Zamiast młodej kobiety, z obrazu spoglądała na mnie sześćdziesięciolatka.

Państwo Nygaard próbowali znaleźć jakieś rozsądne wyjaśnienie. Pomyśleli, że zmianę spowodowało morskie powietrze i nadmierna wilgoć. Przewiesili obraz w inne miejsce. Jednak ten "starzał się" nadal. Po tygodniu przedstawiał twarz staruszki z morzem zmarszczek. Jej zmrużone, zmęczone oczy miały cierpiący, napiętnowany bólem wyraz. Lizette załamała się psychicznie. Po powrocie do Kopenhagi małżonkowie oddali starzejący się obraz do zbadania. Ekspertyzę można streścić w jednym zdaniu: przyczyny zmian nie są znane.

Kościół świętego Jerzego, w którym znajduje się tajemnicza ikona.Niewidomy malarz

I jeszcze jedna historia, tym razem z Neapolu. Otóż pewnego razu turyści spacerujący wąskimi uliczkami tego miasta ujrzeli niewidomego mężczyznę. Krzątał się w poszukiwaniu pędzla i farb. Najwyraźniej zamierzał coś namalować. Przechodnie zatrzymywali się z niedowierzaniem. - Niewidomy chce malować? To musiałby być cud! A jednak.

Natchnienie i wizja wewnętrzna dokonały tego cudu. Mężczyzna, otoczony tłumem ciekawskich, zaczął tworzyć. Spod niepewnej dłoni powoli wynurzał się na płótnie zarys postaci i twarzy. Oczom tłumu ukazał się portret Madonny! - Musiał chyba powstać z rozkazu Matki Bożej, skoro ślepcowi udało się go namalować - komentowano ze zdziwieniem.

Gotowe dzieło nie było doskonałe, był to raczej szkic. Ale tak widać miało być... Obraz bowiem, z dnia na dzień, sam zaczął się zmieniać. Postać Marii ożywała kolorami, uzyskując wzruszającą piękność. Uwieńczeniem dzieła była korona z brylantów i pereł, która pojawiła się na błyszczących włosach Madonny. Zadziwiające zmiany portretu obserwowały tłumy ludzi. Prisca, kardynał neapolitański, kazał wystawić Madonnę w kaplicy Capo di Monte. Przybywają tu pielgrzymi z całego świata, aby czerpać otuchę z cudownego obrazu.


Arnost Vasicek
Fot. autor

Źródło: Wróżka nr 6/1999
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020