Kto rządzi mózgami

Trzeciego października 1995 r. amerykańskie stacje telewizyjne nadały znamienne przemówienie Billa Clintona. Prezydent przepraszał społeczeństwo amerykańskie za niedozwolone eksperymenty, prowadzone tajnie i bez zgody zainteresowanych. O co właściwie chodziło?

Grzechy władzy sięgały lat 50., kiedy to pojawiły się plotki o radzieckich badaniach zmierzających do sterowania ludzkimi umysłami. Kierownictwo CIA otrzymało wówczas od Kongresu fundusze na rozpoczęcie tajnego programu eksperymentów na ludziach. W tym celu została utworzona placówka o nazwie MK Ultra. W jej skład weszli naukowcy oraz technicy wojskowi i cywilni.

Kto rządzi mózgami Metoda prób i błędów

Naukowcy otrzymali do zbadania nowo odkrytą broń chemiczną: preparat zwany LSD, wywołujący silne zaburzenia świadomości. Trzeba było ustalić, jak najskuteczniej z niego korzystać. Czyli wypróbowywać go już nie na szczurach i królikach, lecz na ludziach. Badani z reguły nie wiedzieli, że otrzymali LSD. Byli też tacy, którzy świadomie zgodzili się na udział w eksperymentach. Jednym z nich był dr Frank Olson, współpracownik CIA. Po zażyciu dawki LSD udał się na uczelnię, gdzie prowadził zajęcia.

Jednak jego stan stopniowo zaczął się pogarszać. W trzecim dniu doświadczenia badacze zdecydowali, że należy go przewieźć do laboratorium MK Ultra w Montauk - bazie sił powietrznych USA, na Long Island. Olsonowi towarzyszył w podróży agent CIA. Panowie zatrzymali się na noc w hotelu.

Jakie było zaskoczenie agenta, gdy nad ranem zorientował się, że podopiecznego nie ma w pokoju. Pod wpływem halucynogenu wyszedł... przez okno. Jego ciało leżało rozciągnięte na ulicy. Wdzięcznym materiałem do eksperymentów byli żołnierze. To na nich ustalano, jakie dawki prowokują do niesubordynacji, albo doprowadzają do całkowitej dezorientacji.

Nowa osobowość

Zaczęto też sprawdzać wpływ elektrowstrząsów i substancji halucynogennych na osobowość. Zajął się tym dr Cameron, kanadyjski psychiatra współpracujący z CIA. Niczego nieświadomi pacjenci zgłaszający się do niego z dolegliwościami stanowili materiał, z którego wybierał egzemplarze do swych eksperymentów. Pod wpływem LSD i elektrowstrząsów doprowadzał do rozprogramowania osobowości.

Sprawdzał, jak wpływa na ofiarę zalewanie jej niekończącym się potokiem informacji z taśm magnetofonowych. Jeden z badanych zeznał później, że przez całe miesiące docierały do niego słowa "zabiłeś własną matkę" (co w rzeczywistości nie miało miejsca). Potem, kolejnymi elektrowstrząsami, można było rozprogramować ponownie osobowość i zbadać, co z tego wynikło. Może coś, co przyda się w MK Ultra?

Linda McDonald zgłosiła się do kliniki dr. Camerona z depresją. Poddano ją pięciomiesięcznemu praniu mózgu. Z późniejszych relacji pielęgniarek wynikało, że nieszczęsnej kobiecie zaaplikowano 108 elektrowstrząsów (gdy norma to 4-8). 80 dni spędziła w śpiączce. Po obudzeniu się nie miała pojęcia ani kim jest, ani jak się chodzi i ubiera. Wszystko czego się nauczyła, znikło z jej pamięci. Dopiero po latach dowiedziała się, gdzie trafiła. Z eksperymentów z użyciem elektrowstrząsów wycofano się po pewnym czasie, stwierdzając, że nie rokują one spodziewanych korzyści.

reklama

Nieświadomi zabójcy

Jednym z ambitniejszych planów MK Ultra było opracowanie sposobu tworzenia drugiej osobowości włączającej się na określony sygnał - mógł to być dźwięk, przedmiot albo gest, na który osoba została uwarunkowana podczas treningu hipnotycznego. A nawet dzień i godzina. Chodziło o to, aby agenci mieli zadanie wdrukowane w pamięć swej drugiej osobowości. "Właściwa" osobowość miała o niczym nie wiedzieć. W ten sposób jej właściciel czuł się niewinny i mógł tej niewinności wiarygodnie bronić. Pani X miała nieszczęście być córką pracownika MK Ultra, specjalisty od treningów hipnotycznych.

Zawsze pod ręką, była świetnym materiałem doświadczalnym dla tatusia. Kobieta opisywała, że "przełączanie" z jednej osobowości w drugą, sztucznie wypracowaną, doprowadziło ją do wieloletniej, całkowitej dezorientacji. Nie miała poczucia ciągłości czasu. Urywał się w jej świadomości, a potem wracał, pozostawiając wrażenie utraconych godzin, dni, tygodni. Technika budowania drugiej osobowości sprawdziła się przy tworzeniu "niewinnych zabójców". Są podejrzenia, że to właśnie MK Ultra jest odpowiedzialna za zamachy na braci Kennedych i Johna Lennona.

Implanty i radary

Postanowiono też spróbować bezpośredniej kontroli nad mózgami agentów. Spore fundusze przeznaczono na badania nad implantami: pobudzającymi do działania, wyciszającymi a nawet podającymi rozkazy bezpośrednio do ucha. Ofiarą eksperymentów stał się Szwed Robert Noesland. Ponieważ cierpiał na jakieś dolegliwości poddał się badaniom i wówczas wykryto, że w jego organizmie znajdują się ciała obce. Ale to, co usunięto podczas operacji, przepadło bez śladu. W czyim interesie?

W bazie Montauk badano również wpływ fal radaru na ludzkie zachowania. Modyfikowaniem częstotliwości i amplitudy fal wywoływano u niczego nie podejrzewających osób np. napady wesołości, złości i irytacji albo stany lękowe. Tak dopracowano się "receptury" określonych zakresów częstotliwości, które wywoływały żądane nastroje.

Zacieranie śladów

Eksperymentów nie dało się jednak ukrywać w nieskończoność. Ich ofiar były już setki. W latach 70. zawiązała się organizacja ofiar AGHES. Pod naciskiem opinii publicznej została powołana komisja prezydencka i dwie senackie do zbadania działalności MK Ultra. Poszkodowani, ich rodziny i świadkowie składali tam zeznania. Gdy główny psycholog CIA dr John Gittinger potwierdził program eksperymentów, dr Sydney Gottlieb kierujący MK Ultra częściowo zniszczył dokumenty i zapisy doświadczeń.

Prezydent Clinton wezwał CIA do ujawnienia tajnych archiwów MK Ultra. Dr Colin Ross, psychiatra zajmujący się leczeniem osób poszkodowanych w eksperymentach, uznał odtajnione dokumenty za wstrząsające. MK Ultra została rozwiązana. Specjalna komisja bada jej dokumentację, decydując, co mogą ujrzeć ciekawskie oczy, a co zostanie zniszczone. Dziwnym zbiegiem okoliczności członkami komisji są byli pracownicy MK Ultra.

Baza Montauk oficjalnie została zmieniona w rezerwat przyrody. Nadzwyczaj ścisły. Jeżeli jakiś ciekawski stanie z lornetką przy ogrodzeniu, natychmiast pojawiają się strażnicy. Są tacy, co twierdzą, że w Montauk nie wygaszono paleniska, a kucharze tworzą nowe receptury. Już nie mówiąc o tym, co pichci się w innych kuchniach naszego świata.


Inga

Źródło: Wróżka nr 7/1999
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020