Ruszaj się, kto może

Zosia Urańska wierzyła w medycynę jak w Boga. Wiele lat przepracowała jako pielęgniarka w jednym z warszawskich szpitali. Wystarczyła chwila. Nieostrożny ruch kierownicą niefrasobliwego kierowcy i Zosia wylądowała w łóżku z połamaną miednicą. Jedna operacja, druga. Rehabilitacja i wyrok – już nigdy nie wróci do dawnej sprawności. Dobrze, jeśli w ogóle będzie chodziła.

Ruszaj się, kto może – Następnych dziesięć lat znów spędziłam w szpitalu. Tym razem jako pacjentka. Nowe leki, nowe zabiegi i żadnego efektu. Byłam coraz słabsza, traciłam chęć do życia, nadzieję – opowiada Zosia. – Pewnego dnia pomyślałam, że moja ukochana medycyna chyba już mi nic nie pomoże. Ja, która wyśmiewałam się z różnych opowieści o krążeniu energii w ciele czy „psychicznych” boleściach objawiających się kontuzjami i bólami fizycznymi, poszłam do specjalisty medycyny naturalnej. I zaczęłam ćwiczyć chi-kung, chińską gimnastykę leczniczą.

Dziś Zosia jeździ konno na zwierzakach, które ratuje przed rzeźnią. Żyje na pełnych obrotach, tańczy. Patrząc na nią, nikt nie uwierzyłby, że jeszcze kilka lat temu ledwo dreptała na krótkich spacerach. Cud? Raczej wykorzystanie mądrości natury, cierpliwość i gimnastyka.

Już Wojciech Oczko, nadworny medyk króla Jana III Sobieskiego, mówił, że ruch może nie zastąpi wszystkich leków, ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu. Ta siedemnastowieczna mądrość, po wiekach gwałtownego rozwoju medycyny i farmakologii, dzisiaj wraca do łask.

Prawda jest taka, że gdybyśmy choć pół godziny dziennie przeznaczyli na energiczny marsz, moglibyśmy wyrzucić połowę leków i uchronić się przed większością chorób nękających cywilizowanego człowieka. A po sześćdziesiątce, zamiast spędzać czas w kolejce po numerek do lekarza rodzinnego, cieszyć się urokami życia.

reklama

Kiedy Twoje życie polega na przenoszeniu się z krzesła na fotel, we wnętrzu ciała wybucha wojna. Człowiek, biologicznie, wciąż jest myśliwym. Cała skomplikowana konstrukcja naszego ciała została zaprojektowana do życia w ruchu. Dlatego przesiadywanie za biurkiem sprawia, że większość z nas ma zwyrodnienia kręgosłupa. Ewolucja najwyraźniej nie nadąża za rozwojem technologii.

Jak brak ruchu niszczy organizm człowieka, pokazały badania kosmiczne. W latach 60. XX wieku naukowcy sprawdzali, co może zrobić z człowiekiem stan nieważkości. Pięciu młodych, zdrowych, sprawnych fizycznie mężczyzn na trzy tygodnie położono do łóżka. Tylko raz dziennie wstawali pod prysznic, do toalety wożono ich na wózkach. I co się okazało?

Dwadzieścia jeden dni bezruchu poczyniło w ich organizmach prawdziwe spustoszenia. Kiedy mieli pobiec po ruchomej bieżni, dwóch zemdlało. Dokładne badania pokazały, że o 11 procent zmalały ich serca, a wydolność spadła o 1/4. Niemal o 30 procent zmniejszyła się zdolność organizmów do przyswajania tlenu. Skąd takie katastrofalne efekty? Wszystkiemu winne okazały się zaburzenia przemiany materii. Warto więc dobrze zapamiętać, że kiedy tak siedzimy sobie beztrosko przed telewizorem, w naszych komórkach zaczynają się choroby. A ujawnienie się objawów to tylko kwestia czasu.

Niewesoła to konkluzja, ale to, co naukowcy wysmażyli uczestnikom eksperymentu, większość z nas funduje sobie na co dzień. Skutków nie odczuwamy od razu, bo jest to rozłożone w czasie. Efekty „nieruchawości” widać głównie w wieku średnim, kiedy to zwalnia przemiana materii i łatwiej dochodzi do zmian w tkankach oraz zaniku mięśni i gromadzenia się tkanki tłuszczowej, czego skutkiem są choroby cywilizacyjne.

Ale nie brakuje i młodych ludzi, tuż po trzydziestce, którzy prowadzą komputerowo-telewizyjno-samochodowy tryb życia. Specjalista PR z jednej z dużych firm przeżył zawał w wieku 32 lat. Dziś już nie daje się zapędzić do pracy po kilkanaście godzin na dobę. Wziął sobie też do serca rady kardiologów. Zaczął od emeryckich spacerków. Wdzięczny za darowane życie, chodził posłusznie pół godziny dziennie, potem godzinkę, stopniowo zwiększając tempo. Kontakt z przyrodą koił nerwy, marsz pogłębiał i uspokajał oddech, był niczym balsam na zranione serce. Dziś, po czterech latach, młody wilk zmienił tryb życia. Mieszka w domu za miastem, kupił sobie rower. I nie wyobraża już sobie życia bez wycieczek, spacerów i pływania.

Źródło: Wróżka nr 4/2007
Tagi:
Już w kioskach: 2020
Wydanie specjalne 1/2022

Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

sklep.astromagia.pl