Dziewica czy bestia

Wszelkie zło pochodzi od kobiety - ta teza przewija się przez wszystkie religie świata.

Dziewica czy bestia Adam zgrzeszył wyłącznie przez Ewę. Gdyby go nie skusiła, ludzkość zapewne żyłaby do tej pory w raju. Również prakobieta Pandora spowodowała nieszczęścia świata. Wiedziona niezdrową ciekawością, otworzyła puszkę, z której wypełzły śmierć, choroby oraz inne plagi i zaatakowały ludzkość. Pamiętajmy jednak, że mitologie spisywane były dopiero wówczas, gdy światem rządzili już mężczyźni.

Bo to mężczyzna właśnie przez całe wieki zniesławiał kobietę. Gdy tylko zaczął rządzić Naturą - twierdzi Simone de Beauvoir, autorka traktatu "Druga płeć" - i zamienił maczugę na narzędzie z brązu, natychmiast postanowił zepchnąć kobietę na drugi plan. Ona bowiem, związana z ziemią, sianiem i zbieraniem plonów ucieleśniała niepokojące tajemnice Natury, dając życie.

Jej wielka odmienność od mężczyzn nadal napawa ich lękiem. Kobieta jest więc złem, siłą nieczystą. "Istnieje źródło dobra, które stworzyło ład, światło i mężczyznę. I źródło zła, które stworzyło chaos, ciemność i kobietę" - przekonuje Pitagoras, matematyk i filozof z VI w. p.n.e.

Ale kobieta daje życie i mężczyzna musi to uznać. Chociaż... Arystoteles (filozof, IV w. p.n.e.) rozważa, że niewiasta jest tylko materią, i że "czynnik ruchu męski, we wszystkich rodzących się istotach jest lepszy i bardziej boski". A więc ona została stworzona, by rodzić, wyłącznie dzięki mężczyźnie. I dla mężczyzny. "Dla uciech ducha mamy hetery - mówi Demostenes (mówca i polityk IV w. p.n.e.), pallagi dla rozkoszy, a żony, by dawały nam synów." Te pierwsze były inteligentnymi kurtyzanami, te drugie - zastępowały w łożu chore żony. Kodeks rzymski piętnuje głupotę kobiet i poddaje je kurateli mężczyzn. Koran traktuje je z pogardą.

reklama

DZIEWICĄ BYĆ
Adam i Ewa
Według słownikowej definicji, dziewica to kobieta do chwili pierwszego stosunku płciowego. Tymczasem nie każdy być może wie, że termin ten, pochodzący z greki, nie ma nic wspólnego z seksualną wstrzemięźliwością. Przeciwnie - oznacza kobietę, która nie potrzebuje męża, ale ma wielu mężczyzn. Tyle, że nie należy do żadnego z nich. W starożytnej Grecji dziewicami nazywane były też świątynne prostytutki.

Pokusa szatana

"Albowiem mężczyzna nie został stworzony ze względu na kobietę, lecz kobieta ze względu na mężczyznę" - pisze św. Paweł. Chrześcijaństwo uczyniło ją naczyniem nieczystości, a jej ciało - straszliwą pokusą szatana.
"Kobieto, jesteś bramą piekieł. Nakłoniłaś do grzechu mężczyznę, którego diabeł nie śmiał jawnie napastować" - stwierdza Tertulian, chrześcijański filozof z II w. n.e.

Ewa skłoniła Adama do grzechu cielesnego. Jabłko, które mu podała, sugerowało seks. Za sprawą obłędu miłosnego zło przeniosło się na innych mężczyzn. Na taką interpretację grzechu pierworodnego powoływał się w II wieku naszej ery Ireneusz, jeden z ojców Kościoła. Wraz z nieszczęsną Ewą przeklęto wszystkie kobiety. Uwierzono, że to one skłaniają bezbronnych mężczyzn do niekontrolowanego zachowania.

Najbardziej "przysłużył się" kobietom święty Augustyn. To on stworzył taki ich wizerunek, który pokutuje do dziś. Wcześniej był nauczycielem retoryki, żądnym sukcesów, zaszczytów, dóbr materialnych, a nade wszystko - pragnącym małżeństwa. Targały nim namiętności. Przez 10 lat żył z pewną kobietą w konkubinacie i miał z nią nawet syna. Ale według ówczesnych zwyczajów, ożenić się z nią nie mógł. Rozstał się więc z nią prawdopodobnie pod wpływem pobożnej matki - późniejszej św. Moniki, która robiła, co mogła, by nawrócić syna.

Jednak wybujały temperament kazał Augustynowi wziąć sobie następną nałożnicę. Ale z tą nie zaznał już szczęścia, a namowy matki zrobiły swoje. Augustyn przeszedł metamorfozę. Potępił światowe życie, a z dręczącego go nieustannie pragnienia miłości i rozkoszy uczynił źródło umartwiania. Potem głosił, iż "niewiasta jest bestią - ani trwałą, ani stałą i zawiścią swoją wstyd przynosi mężowi, podsyca zło i jest początkiem wszelkich sporów i waśni, z niej źródło i droga wszelkiego niepokoju". Szukając wytłumaczenia swej rozwiązłości, zwalił wszystko na kobiety, które kiedyś kochał i pożądał. Grzmiał potem: - Żądze zmysłowe to grzech. Gdyby Adam w raju nie upadł, płodziłby dzieci bez rozwiązłej żądzy, ponieważ mógłby dowolnie poruszać swymi narządami, podobnie jak rękami i nogami.

Płodzenie potomstwa tylko w łóżku małżeńskim i w cierpieniu jest zgodne z naturą. Zadaniem kobiety jest rodzić: "Każda, która postępuje tak, by nie urodzić tylu dzieci, ile może, czyni się winną tyluż zabójstw; tak samo kobieta, która po zapłodnieniu usiłuje się zranić" - mówił. Miał taką dla nich radę: każda powinna całować koniec kija, którym bije ją mężczyzna.

Fakt bliskości organów rozrodczych i wydalniczych napawał Augustyna odrazą. Wymyślił więc tezę o dziewiczym narodzeniu Chrystusa. Archanioł Gabriel przekazał nasienie uchem, a Dzieciątko wyszło piersią lub pępkiem. Uzasadniał wyższość dziewic nad mężatkami i twierdził, że każdy, kto uwiódł niewinną, dopuścił się zbrodni cudzołóstwa wobec Syna Bożego. Zapewne za te rewelacje uczyniono Augustyna świętym. Tymczasem niewykluczone, że nawrócił się on nie za sprawą matki i sumienia, ale... własnej impotencji. Być może właśnie męska niemoc kazała mu do końca życia mścić się na kobietach.

Młot na czarowniceMłot na czarownice

  Odmienność kobiety sprowadziła na nią w czasach św. inkwizycji posądzenie o bratanie się z diabłem i czary. Zaczęto ją tępić. Tak naprawdę za to, że była mądrzejsza od mężczyzn. Obdarzona przez Boga niezwykłymi właściwościami, na przykład mocno rozwiniętą intuicją czy zdolnością przewidywania - bardziej niż mężczyzna rozumiała zjawiska natury, leczyła ziołami i bioenergią.

W 1489 r. ukazała się książka "Młot na czarownice", będąca swoistą instrukcją, jak wyszukiwać, prześladować i niszczyć oskarżone o czary. Według niej szczególnie groźnym występkiem było sprowadzanie na mężczyzn impotencji. Na procesach stale więc zadawano pytanie rzekomej czarownicy, co zrobiła, że dany pan nie jest w stanie folgować własnym chuciom, bo narząd ma niesprawny. Zresztą winę, zarówno za wybujały męski temperament, jak i seksualną niemoc zawsze zrzucano na kobiety.

Wydaje się, że inkwizycyjnym sędziom tylko "te rzeczy" były w głowie. Może w ten sposób zaspokajali swe żądze, tak jak dzisiaj panowie oglądając pisma pornograficzne? W każdym razie pytania krążyły głównie wokół seksu. Na przykład:

Kiedy "złe" się czarownicy objawiło? Czy chciało zawrzeć z nią związek małżeński, czy tylko odbyć stosunek płciowy? Czy utraciła swe dziewictwo wcześniej, czy za jego przyczyną? Jak wyglądał jego męski członek, jakie było nasienie? Czy odczuwała pożądanie? Czy dzięki swym zaklęciom wyrządziła komuś krzywdę, ilu mężczyznom? Cokolwiek biedne oskarżone by nie powiedziały, sprawa kończyła się zwykle na stosie, gdyż tylko ogień mógł zniszczyć zło.

Akuszerki na cenzurowanym

Polowania na czarownice się skończyły, ale nie podejrzliwość względem "nieczystych" kobiet. Mężczyzn, którym niestraszne były bitwy i wojny, przerażały akuszerki. Posiadały bowiem "tajemną wiedzę" o seksualności i sposobach kontroli narodzin. Kiedy w XIX wieku zaczęto stosować eter i chloroform, żeby ulżyć cierpieniom rodzących - pisze Hans Christian Hut w "Tajemnicach historii" - spotkało się to z ostrą krytyką Kościoła. Twierdzono, że sposoby te, jako niezgodne z wolą Bożą, są grzechem. W konsekwencji zastąpiono akuszerki ich męskim wydaniem. A miało to miejsce pod koniec stulecia, w USA, w epoce bujnego rozwoju nauki i rewolucji przemysłowej.

Na palcach jednej ręki można policzyć kobiety, które na przestrzeni wieków potrafiły publicznie przeciwstawić się mężczyznom. Aż do naszego stulecia, gdy panie uzyskały w końcu równość i niezależność, choć jeszcze nie wszędzie. Przy tym niechcący założyły sobie same pętle na szyję: przejęły mnóstwo męskich ról. Ciągle pozostają jednak wierne prawom Natury: rodzą dzieci, wychowują je, prowadzą dom i... opiekują się mężem. A on chętnie się na to godzi. Ostatecznie to on rządzi światem.


Joanna Pruszkowska

Źródło: Wróżka nr 5/1999
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 2/2019