Po co nam sny

  Sny nie chronią przed zmiennymi kolejami losu, chorobą i innymi przykrymi stanami ludzkiej egzystencji, ale pokazują, jak sobie z tym radzić, jak odnaleźć sens w życiu, jak podążać za własną gwiazdą.

Po co nam snyInterpretacja snów to niezwykła ekspedycja, która może odmienić szarą codzienność w ciąg ekscytujących wydarzeń...  Jeżeli przez jakiś czas badamy swoje sny, zaczynamy dostrzegać między nimi znaczące powiązania. Działa tu jakaś nadrzędna, kierująca siła, która wiedzie każdego z nas ku szczególnemu przeznaczeniu.

Niezależnie od postaci występujących w snach, zawsze śnimy siebie i o sobie. To, czego nie wiemy bądź nie chcemy wiedzieć albo to, czego świadomie nie chcemy dopuścić do głosu. Życie skazuje nas na określone role. Nasze przekonania o sobie są na ogół schematyczne i jednowymiarowe. A sny to wielowarstwowe procesy wewnętrzne, które próbują zaistnieć w naszej świadomości. Nocą mamy szansę skontaktować się z niewyobrażalnym bogactwem psychicznym, które nosimy w sobie.

Nie ma wtedy pojęcia czasu ani siły ciążenia - żadnych ograniczeń. Wydarza się wszystko, co niemożliwe. Lewitujemy, odwiedzamy fantastyczne krainy, trafiamy do czasów, które dawno minęły albo wcale nie istniały, mamy niezwykłe przygody, przeżywamy uczucia straszne albo tak piękne, że żal się budzić. A wszystko po to, byśmy uwierzyli, że jesteśmy czymś więcej, niż myślimy. Że istnieją takie wymiary naszego bytu, potencjał do urzeczywistnienia i świadomość, które nie mieszczą się w naszym wyobrażeniu o nas samych. Nasze życie jest o wiele głębsze i rozleglejsze, niż chcemy to świadomie zaakceptować.

Sny pokazują, że możemy łamać ustalone schematy, przekraczać granice, żyć w głębszym wymiarze. I jeżeli na to pozwolimy, one zaczną rozwijać naszą kreatywność, wyjątkową zdolność do osiągania tego, co z pozoru nieosiągalne. Być może to jest najważniejszy powód, dla którego każdej nocy odbywamy oniryczne wyprawy. Nie wyjaśniony sen jest jak list w zamkniętej kopercie. Ten, który wywarł na nas szczególne wrażenie i stale go pamiętamy, jest ważnym listem poleconym. Prawdopodobnie stracimy coś bardzo istotnego, jeżeli go nie otworzymy.

reklama

A zatem, jak interpretować sny?

W ostatnim stuleciu powstało wiele szkół i metod. Sny stały się przedmiotem badań naukowych, ale (być może na szczęście) nie ma ścisłych kryteriów interpretacji. Najwłaściwszą wydaje się procedura, która prowadzi do odkrywania znaczenia symboli przez samego śniącego. Język snów jest zawsze subiektywny. Nie można nauczyć się go od innych, zatem wszelkie senniki nie mają sensu. Na przykład komuś, kto kocha psy, śni się pies. Będzie on tym razem symbolem wierności, oddania, bezwarunkowej miłości, radości... Dla kogoś, kto nie lubi psów, a nawet był przez nie zaatakowany, pies we śnie będzie wyrażał zagrożenie, brak zaufania, strach...

Znaczenia snów możemy się więc uczyć wyłącznie od siebie. Ale do analizy skojarzeń niezbędny jest doświadczony interpretator. Ponieważ do swoich snów nie mamy dystansu emocjonalnego. A na dodatek - zgodnie z wielowiekową tradycją - traktujemy je jak komunikaty meteorologiczne - przyszłościowo. A niby dlaczego mielibyśmy śnić wyłącznie to, co przed nami? Często też dopasowujemy sny do wydarzeń, które nastąpiły później. Bywa też, że nawet przy udziale najlepszego fachowca sen nie chce się odsłonić i potrzeba wiele czasu, zanim dotrzemy do jego znaczenia. Ale to zależy od determinacji. Szukajcie, a znajdziecie - głosi biblijna zasada.

Kiedy jednak interpretacja trafia w sedno, staje się chlebem życia. Można powiedzieć, że czujemy, jakby z nieświadomości płynął nadprzyrodzony pokarm, którego stale łaknęliśmy. Pojawiają się spokój i nasycenie. Już nie boimy się zagubienia, czujemy, że nasza dusza nas prowadzi. Wystarczy tylko słuchać. Właściwa interpretacja to umiejętne zadawanie pytań i uważny odbiór wypowiedzi osoby opowiadającej sen. Sporo informacji niosą sygnały ciała, czasami są to niekontrolowane ruchy rąk, nagłe pochylenie tułowia bądź ruchy gałek ocznych.

Często sny nawołują do zmiany przekonań o sobie. A właśnie te przekonania traktujemy jako niepodważalne dogmaty. Oto sen 25-letniego mężczyzny, który 8 lat wcześniej opuścił dom rodzinny z powodu alkoholizmu rodziców. Błąkając się "po ludziach", często głodując, chwytając się najróżniejszych zajęć, zrobił jednak maturę, znalazł niezłą pracę, zdał na studia i uczy się angielskiego.

"Stoję przy torach kolejowych. Świta, jest zimno. Obserwuję człowieka, który te tory naprawia, jest bardzo zmęczony, brudny, ale pracuje z uporem. Prostuje poskręcane szyny. Ze zdziwieniem poznaję w nim aktora Piotra Fronczewskiego. Ale wiem na pewno, że to nie jest film. Kiedy się budzę, jestem ogromnie zadowolony, mam poczucie ulgi, ale nie rozumiem dlaczego".

Pytania do niego brzmiały następująco:
1. Co, według ciebie, symbolizują tory?
2. Co znaczy, że są prostowane?
3. Dlaczego dzieje się to o świcie?
4. Symbolem czego jest pan Fronczewski?

Pamiętając o tym, że zawsze śnimy o sobie, młody człowiek odkrył, że już dawno temu przestał być zabiedzonym nastolatkiem z zerowym poczuciem własnej wartości. Dokonał w życiu ogromnego wysiłku, z którego teraz może być dumny. Tkwi w nim dojrzały mężczyzna umiejący podołać trudnościom. Zdał sobie wreszcie sprawę, że naprawił swoją drogę we właściwym czasie i może mieć nadzieję, iż nie zbłądzi, bo nie bez powodu są to tory kolejowe, z których nie da się zjechać w bok, one prowadzą wprost do celu. Nic więc dziwnego, że obudził się zadowolony, z poczuciem ulgi. Miał po temu wyraźne powody. Każdej nocy mamy 5-6 snów zawierających wiele ważnych przekazów. Warto nauczyć się z nich korzystać, by na jawie życie stało się pełniejsze i bogatsze.


Lidia Boniecka

Źródło: Wróżka nr 8/2002
Tagi:
Już w kioskach: 2019


Pozostań z nami w kontakcie

mail fb pic YouTube

Wydanie specjalne 1/2020